Rejestr pedofilów: Nie ma miejsca na eksperymenty

autor: Anna Krzyżanowska18.01.2016, 07:22; Aktualizacja: 06.08.2020, 15:19
"Rejestr pedofilów nie będzie zwykłym rejestrem. Umieszczenie w nim danych ma z jednej strony spełniać funkcję ostrzegawczą wobec społeczeństwa, z drugiej natomiast stanowić dodatkową dolegliwość dla skazanego."

"Rejestr pedofilów nie będzie zwykłym rejestrem. Umieszczenie w nim danych ma z jednej strony spełniać funkcję ostrzegawczą wobec społeczeństwa, z drugiej natomiast stanowić dodatkową dolegliwość dla skazanego."źródło: ShutterStock

Jeżeli ujawnienie danych uznamy za środek represyjny – a nie mam wątpliwości, że takim jest – to zastosowanie go do sprawców już prawomocnie osądzonych będzie stanowiło naruszenie zakazu karania dwa razy za ten sam czyn - mówi w wywiadzie dla DGP adwokat Dawid Korczyński.

Niedługo pod obrady Sejmu trafi projekt ustawy mającej wprowadzić rejestr pedofilów. Składać ma się z dwóch części: publicznej (gdzie będą widnieć dane o sprawcach gwałtów ze szczególnym okrucieństwem oraz o skazanych za przestępstwa na tle seksualnym w warunkach recydywy) i tej dostępnej tylko dla niektórych podmiotów (placówki wychowawcze itp.). Czy to potrzebne?

Kiedy usłyszałem o tym projekcie, natychmiast przypomniał mi się film Thomasa Vinterberga z Madsem Mikkelsenem „Polowanie”. Być może dlatego z tak dużą ostrożnością podchodzę do zawartych w nim rozwiązań. W tej materii nie ma miejsca na pomyłki, w szczególności ustawodawcy. Łatwo natomiast na projekt patrzeć z perspektywy dwóch skrajności: aprobując w całości projektowane rozwiązania albo zupełnie je negując. Tymczasem nie wszystkie zaproponowane rozwiązania należy ocenić negatywnie.

Zacznijmy jednak od tych, które akceptować trudno.

Część z nich jawi się jako naruszająca w sposób oczywisty Konstytucję RP i Europejską Konwencję Praw Człowieka. I o ile rozwiązanie dotyczące rejestru o ograniczonym dostępie może mieć pozytywne skutki, o tyle w przypadku rejestru publicznego nie wiadomo, czy jego wprowadzenie jest naprawdę konieczne. Przynajmniej nie wynika to z uzasadnienia projektu, bo jego autorzy nie odwołują się do konkretnych danych.


Pozostało 71% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane