PiS wciąż prze do wyborów w maju i zaskakuje nagłą zmianą w kodeksie wyborczym. Tymczasem wiele wskazuje na to, że wystartują w nich kandydaci, którzy nawet nie zebrali wystarczającej liczby podpisów. Efektem może być rekordowa liczba protestów wyborczych, a ich skutkiem - unieważnienie wyborów.

W wyborach prezydenckich startować chce łącznie 19 kandydatów. Siedmiu z nich otwarcie zadeklarowało Państwowej Komisji Wyborczej (PKW), że nie zebrali wymaganych 100 tys. podpisów z uwagi na pandemię. Oczekują jednak, że jeśli nie PKW, do startu dopuści ich Sąd Najwyższy.

Do szóstki dotychczasowych kandydatów - Andrzeja Dudy, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Roberta Biedronia, Szymona Hołowni i Krzysztofa Bosaka - w mijającym tygodniu dołączyło 13 nowych chętnych. Wśród nich m.in. były poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak i Paweł Tanajno, także związany z tym ruchem.