statystyki

Bon ton sądowy i trybunalski. Kilka słów o neosędziach [FELIETON]

autor: Łukasz Bojarski09.11.2019, 08:30
Nie można oderwać dezaprobaty wobec bezprawnych działań w sądach od konkretnych osób, które w ich wyniku mienią się sędziami SN czy TK. A zatem oczekuję dawania wyrazu także temu

Nie można oderwać dezaprobaty wobec bezprawnych działań w sądach od konkretnych osób, które w ich wyniku mienią się sędziami SN czy TK. A zatem oczekuję dawania wyrazu także temuźródło: ShutterStock

Musi być jasne, że pewnych rzeczy robić nie uchodzi. Na przykład robić kariery, korzystając z zamachu na niezależność sądów.

O d początku „reformy” sądów jednym z tematów, które mnie autentycznie fascynują, jest zagadnienie ludzkich nań reakcji. Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony – cztery lata temu obawiałem się znacznie większej ilości postaw oportunistycznych wśród prawników. Tymczasem opór przed atakami na niezależność sądownictwa i prawników – nie tylko sędziów, lecz także prokuratorów, którym jest znacznie trudniej, środowiskowa solidarność, wsparcie, jakiego udzielają sędziom adwokaci i radcy są ogromne i są zdecydowanie powodem do chluby. Żyjąc chwilą, nie zdajemy sobie sprawy ze skali tych zjawisk, które są wyjątkowe w wymiarze Europy i zapewne świata. Kto z państwa jest w stanie wskazać podobne wydarzenie historyczne? Trwający lata atak rządu na niezależność sądownictwa i prawników, który udaje się w dużej mierze odpierać? Przeważnie kończyło się to inaczej.

Zostawmy na boku daleką przeszłość, która pełna jest przykładów skutecznego podporządkowania wymiaru sprawiedliwości przez reżimy polityczne. Spójrzmy na dzisiejsze Węgry, gdzie podobne działania nie spotkały się z porównywalnym oporem. Co więcej, nasi rodzimi „reformatorzy” zapatrzeni byli w kazus węgierski i w części powielali jego rozwiązania. A jednak spotkali się z reakcją, która zaskoczyła ich samych. Jak to się skończy u nas, ciągle nie wiemy, rząd zapowiada potrzebę „dokończenia reformy”, już nawet nie wspominając o konieczności doprowadzenia do sprawności postępowań – wiadomo, że chodzi wprost o rozliczenie i usunięcie niewygodnych sędziów. Ale to, co się wydarzyło do tej pory, pozwala mieć nadzieję, że obronimy niezależność sądów. I jeśli tak się stanie, to będziemy przykładem dla świata. Że można, że to naprawdę jest możliwe. Tak jak znana jest historia Solidarności, która obaliła komunizm, tak będzie znana historia sędziów i prawników, którzy obronili niezależność wymiaru sprawiedliwości.

Ale postawy obrońców sądownictwa nie są jedynymi. I choć mogą zaskakiwać skalą, poziomem odwagi, intensywnością, to przynajmniej mnie osobiście zdają się naturalne. Bardziej tajemnicze, intrygujące wydają mi się postawy osób, które w zamachu na sądy biorą udział lub korzystają naprędce z okazji, jaką ten atak stwarza dla indywidualnych karier. I nie o politykach tu mowa.

Kazus kultura

Ciekawy bardzo jest kazus Antoniego Bojańczyka. W znanym piśmie do I prezes Sądu Najwyższego (do wiadomości m.in. prezydenta i przewodniczącego KRS) i późniejszym wywiadzie (dla „Rzeczpospolitej”) skarży się on na złe traktowanie w sądzie przez „starszych” sędziów. Starszych wiekiem i stażem. Przedstawia sytuację w kategoriach naruszeń prawa pracy, zasady niedyskryminacji i – uwaga! – sporu pokoleń. Mianowicie on, Bojańczyk Antoni, reprezentuje nowe, młode pokolenie sędziów wybranych do sądu najwyższego niedawno. A „starzy” sędziowie nie dostrzegają faktu, że jest potrzeba nowego, młodego, innego... Nie mogą się najwyraźniej z tym pogodzić, nie szanują wyboru dokonanego przez Krajową Radę Sądownictwa i prezydenta. W piśmie autor szczegółowo informuje (podając detale geograficzne, gdzie kto stał, wchodził bądź przechodził) o tym „kto, kogo, i w jaki sposób poniża”.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (8)

  • OTUA(2019-11-09 09:11) Zgłoś naruszenie 1418

    Obrona niezależności sądownictwa ? czy raczej wyjętego spoza wszelkiej kontroli suwerena układu mafijnego z rodowodem z prl?!

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • jak(2019-11-09 13:23) Zgłoś naruszenie 75

    Bardzo przekonują lamenty byłego członka KRS...

    Odpowiedz
  • Pasza Komandir KomKor(2019-11-09 09:43) Zgłoś naruszenie 60

    Rebjata !!! Wsje sjuda troll iz Lenigrada, Moskwy, Chabarowska iz Nowgrodzkowa ! Wpieriod ! Uraaaaaa !

    Odpowiedz
  • ack0(2019-11-09 17:39) Zgłoś naruszenie 40

    kazus - naprawdę?

    Odpowiedz
  • tak(2019-11-10 19:46) Zgłoś naruszenie 13

    Jaka niezależność sądów? Drogi autorze, czy ty wiesz o czym piszesz? W demokracji jedynym suwerenem jest lud, demos, społeczność, naród, jak chciał tak zwał. On ma pełnię władzy. W demokracji każda inna władza musi pochodzić od suwerena. Wyobraź sobie autorze, że sędziowie powołują, sejm, sejm premiera, a premier sędziów. A ludzie - ludzie są tylko do tego, żeby na to robić. A ustrój w tym kraju własnie jest zbliżony do tego opisu. Naród wybiera tylko sejm, ale w wyborach beznadziejnych - bo proporcjonalnych, gdzie różne kandydatury dostają się z maleńką ilością głosów, a ci co dostali o wiele więcej się nie dostają. Gdzie wybór zależy często od propagandy sianej przez media. Czysta partyjniacka patologia demokracji. "Większość" sejmowa, która nie zawsze odzwierciedla wolę narodu - powołuje rząd. A rząd (czy prezydent-bez realnej władzy) mianuje sędziów, których nikt nie wybierał. Gdzie tu demokracja? Gdzie tu art. 2 konstytucji?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane