statystyki

Instytutoza, fundacjoza i inne wirusy administracji rządowej [FELIETON]

autor: Dr Hab. Dawid Sześciło16.11.2019, 08:30
Gdy Europa odchudza swój aparat administracji rządowej, my go rozbudowujemy.

Gdy Europa odchudza swój aparat administracji rządowej, my go rozbudowujemy.źródło: ShutterStock

Gdy Europa odchudza swój aparat administracji rządowej, my go rozbudowujemy.

J ean Tirole, fancuski ekonomista, laureat Nagrody Nobla w tej dziedzinie z roku 2014, podaje w swojej ostatniej książce „Ekonomia dobra wspólnego” (jeszcze niedostępnej w języku polskim) kilka pomysłów na mądrzejsze reformowanie państwa. Nie ma tam nic rewolucyjnego, ale jedna wskazówka szczególnie przykuła moją uwagę. Tirole radzi, żeby przy ocenie każdej aktywności państwa zastanawiać się nad alternatywnymi wariantami jej realizacji – zamiast państwowej biurokracji warto rozważyć, czy z danym zadaniem nie poradzi sobie lepiej sektor prywatny czy inne podmioty poza administracją, choćby organizacje pozarządowe.

Potrzeba cięcia

Ta rekomendacja wynika ze znanej od wieków prawidłowości, że administracja publiczna ma naturalną tendencję do rozrastania się ponad miarę i potrzebę. Konieczne jest więc, przynajmniej od czasu do czasu, ćwiczenie polegające na przeglądzie biurokratycznej armii i zamknięciu instytucji, które przestały być niezbędne lub których dalsze istnienie nie przynosi społeczeństwu wartości dodanej.


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (8)

  • Bert(2019-11-16 10:59) Zgłoś naruszenie 104

    znamy tą śpiewkę, towarzyszyła ona niezmiennie piłkarzykom tuska i śpiewały ja zgodnie liberalne polskojęzyczne media i thinktanki. Efekt był imponujący : 200 mld ukradzionego VATu, wszechobecna korupcja, zrzeczenie się przez Polskę wszelkich praw, roszczeń i własnego zdania. Całkowita bezbronność polityczna i militarna - wszystko to szychy z PO trafnie podsumowały jako : h.d. i k.k. oraz "państwo z tektury". Problem administracji rządowej jest inny. Wadliwa selekcja. Idzie do niej kto chce, a nie ten kto się do niej rzeczywiście nadaje. W administracji rządowej potrzeba ludzi genetycznie uformowanych prospołecznie, a nie spryciarzy z żyłką do biznesu. W rezultacie mamy w niej "biznesmenów", których co rusz CBA wyprowadza w bransoletkach. A wystarczyłby rzetelny test psychologiczny przed przyjęciem do słuzby, jak w Singapurze.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • realpolitik(2019-11-16 19:10) Zgłoś naruszenie 80

    Klęską administracji państwowej po 1989 r. było, pomimo mocnego umocowania w konstytucji, niemożność zbudowania apolitycznej, kompetentnej kadry. Urzędy państwowe to łup polityków i ich protegowanych. Obsadzeni z klucza partyjnego dyrektorzy następnie zatrudniają swoich znajomków na co lepszych stanowiskach. Po każdej zmianie władzy cykl się powtarza w różnym nasileniu (w zależności od atrakcyjności posad). Nie pomogą tu żadne sztuczki z przekazywaniem pieniędzy i kompetencji poza urzędy. Znając rzeczywistość po prostu będzie je łatwiej rozkraść. Tak długo jak będzie dyktat darmozjadów udających polityków, żadna zmiana na lepsze nie jest możliwa.

    Odpowiedz
  • Ardaszir(2019-11-17 23:14) Zgłoś naruszenie 60

    Pisanie takich felietonów, gdy Służba Cywilna mogłaby ogłosić upadłość? W inspekcji weterynaryjnej wakaty na 1/3 etatów, liczba lekarzy weterynarii spadła o połowę, a ASF właśnie dotarło do województwa lubuskiego (idzie ze wschodu). W nadzorze budowlanym 60% inżynierów jest w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym, jeden z WINB-ów przeprowadził 56 nieudanych naborów z rzędu. W urzędach wojewódzkich wakaty są takie, że na rozpatrzenie odwołania od pozwolenia na budowę, albo na zgodę na pracę dla cudzoziemca czeka się pół roku. Sanepid upadł już dawno i tylko pozoruje działania (np. w kwestiach zwalczania fobii antyszczepionkowej). Higiena radiacyjna nie istnieje, a ochrona zwierząt na poziomie jaki pokazuje niedawna sprawa tygrysów czy wysyp pseudohodowli psów pseudorasowych. W skali całej SC 1/3 naborów kończy się fiaskiem, główny powód to pensje na poziomie kasjerki i barmana (z całym szacunkiem dla ich trudnej pracy). Co tu jeszcze ograniczać i likwidować, SC cywilna i tak zmniejszyła zatrudnienie o ok. 6 procent w ciągu kilku lat. Aha, last but not least, stanowisk administracja sama sobie nie tworzy, podobnie jak zadań. Każdy nowy etat jest tworzony odgórnie i za przyznane w budżecie pieniądze, jeśli ministerstwo ich nie da, to nie ma żadnego etatu, chyba, że utnie się pensje ludziom już zatrudnionym.

    Odpowiedz
  • to oczywiste(2019-11-18 07:22) Zgłoś naruszenie 50

    Urzędy łamią kodeks pracy. Jeżeli rozliczają z wykonanych zadań - to czas pracy powinien być zadaniowy, a wymogi czasowe dostosowane do zadań. Jeżeli czas pracy jest podstawowy - to zwierzchność nie może narzucać ilość pracy - gdyż praca wykonywana na podstawie umowy o pracę polega na starannym jej wykonywaniu w tempie właściwym dla starannego wykonania pracy. Nie można zatem narzucać jakichś statystyk kontroli, ani terminów ich wykonania.

    Odpowiedz
  • za niedługo z Ukrainy będą sobie sprowadzać urzędn(2019-11-18 05:23) Zgłoś naruszenie 40

    Co chwila nowe zadania, ale wynagrodzenie dalej to samo. Do tego skokowy wzrost biurokracji. Traktowanie urzędników jak chłopców do bicia. Na każdym kroku utrudnienia, bo urzędnika traktuje się jak osobę z zasady nieuczciwą. Czas pracy jak na taśmie i udawanie, że nie widzi się jak ludzie muszą pracować w domach, żeby nadążyć.

    Odpowiedz
  • nooo pewnie :)))(2019-11-18 07:34) Zgłoś naruszenie 00

    Szczególnie UE odchudza :))))))))

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane