Oczekiwanie, że sędzia konstytucyjny sam od początku do końca będzie pracował nad aktami sprawy, jest tak samo nierealne jak to, że poseł, nawet prawnik, bez niczyjej pomocy napisze projekt ustawy, a adwokat nie skorzysta ze wsparcia, prowadząc skomplikowany spór zbiorowy.
Od pewnego czasu w mediach pojawiają się informacje o tym, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie są autorami wydawanych przez trybunał orzeczeń. Można przeczytać, że autorami są asystenci sędziów, a ostatnio, że pisanie rozstrzygnięć jest zlecane „na mieście”. Opinia ta jest nieprawdziwa, jednak powtarzana co jakiś czas staje się medialnym faktem. O sile takich „faktów” świadczy m.in. powoływanie się na nie również przez prawników. Relacja sędziego z asystentami wiele mówi o sposobie pracy TK. W Polsce nikt nie próbował dotąd przedstawić rzeczywistej roli prawników zatrudnionych w Biurze Trybunału Konstytucyjnego oraz sposobu, w jaki współpracują oni z sędziami. Tymczasem w innych krajach jest to problem szeroko opisywany.
Chciałbym skrótowo przedstawić rolę asystentów w Trybunale Konstytucyjnym w latach 1992–2016 z perspektywy sędziego TK, długoletniego asystenta sędziów (rozpoczynałem pracę w trybunale na podstawie umowy-zlecenia), dyrektora Zespołu Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych i Wniosków w TK i wreszcie uczestnika prowadzonego przez kilka lat w Katedrze Prawa Konstytucyjnego UJ programu badawczego, którego przedmiotem była m.in. analiza współpracy sędziów i asystentów w europejskich sądach konstytucyjnych.