Łódzka prawniczka zamierza zaskarżyć w Trybunale Konstytucyjnym przepisy, które nakazują automatyczne uznanie ojcostwa nawet byłego męża
Mężczyźni buntują się przeciw dyskryminującemu prawu. Chcą w prostszy sposób móc uznawać swoje ojcostwo lub mu zaprzeczać. Obecnie ojcem dziecka jest zawsze mąż, czasem były mąż, jeżeli urodzi się ono przed upływem 300 dni po rozwodzie. Tak się dzieje niezależnie od tego, kto faktycznie jest tatą. Na zaprzeczenie ojcostwa jest jedynie pół roku. Prawniczka z Łodzi Maria Wentlandt-Walkiewicz chce kwestionować te przepisy w Trybunale Konstytucyjnym. Jej zdaniem to wyraz nierówności.
I podaje typowy przykład. Kilka lat temu pan Marek wziął ślub, bo jego dziewczyna była w ciąży. Przekonywała go, że to jego dziecko. Po trzech latach pojawiły się wątpliwości. W końcu przeprowadzono badania genetyczne, które potwierdziły jego podejrzenia. Dziecko nie było jego. Zażądał rozwodu, chciał również zaprzeczyć ojcostwu. Ku własnemu zaskoczeniu dowiedział się, że to niemożliwe. Mimo argumentu w postaci analizy DNA. Zaprzeczyć mógł jedynie do ukończenia przez dziecko sześciu miesięcy.