Miałam bardzo nieprzyjemną sytuację, ponieważ posądzono mnie o łapówkarstwo. Chciałam tylko podziękować lekarzowi, wręczając mu droższy alkohol. Powiedział, że nie weźmie i żebym więcej tak nie robiła, bo zostanę ukarana – pisze pani Krystyna. – Przecież nie dawałam pieniędzy, tylko upominek – dziwi się czytelniczka.
Niestety, łapówką może być nie tylko wręczanie prezentu, ale już sama obietnica jego przekazania, a nawet gest świadczący o tym, że zamierzamy go dać. Nie każdy jednak prezent jest łapówką i nie każdy obdarowany – łapówkarzem. Najważniejsze jest to, kto dał komu i ile. Zawsze jednak wtedy, gdy ktoś wykorzystuje swoją funkcję lub pozycję, by zaspokoić czyjeś oczekiwania, a w zamian za to otrzymuje jakieś nienależne korzyści, mamy do czynienia z korupcją. Dotyczy to zwłaszcza funkcjonariuszy publicznych i osób zawiadujących środkami publicznymi. A łapownictwo jest najczęściej spotykaną formą korupcji.
Reklama

Reklama
Terminy oraz przepisy określające korupcję i łapówkarstwo nie są do końca precyzyjne, ponieważ granice między nimi są płynne. Te dwa określenia bywają nawet używane zamiennie – na korupcję powszechnie mówi się, że to łapówkarstwo. Bezsprzeczne jest jednak to, że niezależnie od określenia są one karane.
W prawie karnym są dwie odmiany łapownictwa: bierna i czynna. O biernej mówimy wtedy, gdy ktoś coś otrzymuje, a czynna wtedy, gdy ktoś proponuje i daje pieniądze lub inne dobra. Łapownictwo bierne potocznie określane jest sprzedajnością. Przestępstwem może być żądanie pieniędzy przez policjanta drogówki, ale także uzależnianie przyspieszenia terminu operacji przez lekarza od gratyfikacji. Ta forma korupcji dotyczy osób pełniących funkcje publiczne – posłów, radnych, prokuratorów, komorników, dyrektorów szkół, lekarzy w publicznych ośrodkach zdrowia, a nawet prezesów spółdzielni mieszkaniowych i wielu innych osób. Natomiast za łapownictwo czynne, potocznie nazywane przekupstwem, grozi kara za wręczanie bądź tylko za obietnicę przekazania łapówki w zamian za załatwienie sprawy. Grupa osób, których dotyczy, jest o wiele większa, wykracza poza funkcjonariuszy publicznych – w zasadzie przestępstwo to może być popełnione przez każdego. Tak więc pani Krystyna może znaleźć się w gronie podejrzanych.
Kto udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej osobie pełniącej funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 – tak stanowi kodeks karny. W sprawach mniejszej wagi kara może być mniejsza, np. grzywna, ograniczenie wolności lub jej pozbawienie do dwóch lat.
Podstawa prawna
Art. 228–229 ustawy z 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1137).