Administracyjne zatrzymywanie praw jazdy się nie sprawdza. Nawet jeśli zapadnie korzystne dla ukaranego rozstrzygnięcie, to i tak zdąży on już odcierpieć karę.
Wojewódzkie sądy administracyjne zaczęły zawieszać postępowania wszczynane przez kierowców kwestionujących decyzje o zatrzymaniu im prawa jazdy. Od maja ubiegłego roku kierowca, który w terenie zabudowanym jechał przynajmniej o 50 km/h za szybko, powinien mieć odebrane prawo jazdy na trzy miesiące. W tym celu po otrzymaniu informacji od policji o takim incydencie powiatowy wydział komunikacji powinien wydać stosowną decyzję administracyjną.
Przepisy te zostały jednak zakwestionowane zarówno przez prokuratora generalnego, jak i rzecznika praw obywatelskich, którzy złożyli odpowiednie wnioski do Trybunału Konstytucyjnego. Wskutek tego część wojewódzkich sądów administracyjnych, rozpatrując skargi kierowców na decyzje o zatrzymaniu dokumentu, zawiesza postępowanie na podstawie art. 125 par. 1 pkt 1 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (p.p.s.a.). Przepis ten stanowi, że jeżeli rozstrzygnięcie sprawy zależy od wyniku innej toczącej się m.in. przed Trybunałem Konstytucyjnym, to sąd może z urzędu takie postępowanie zawiesić.
Na drogach nadal niebezpiecznia / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Bez gwarancji procesowych

Reklama
Takie rozstrzygnięcia zapadały m.in. przed sądami w Łodzi (sygn. akt III SA/Łd 284/16 oraz III SA/Łd 148/16), Gorzowie Wlkp. (sygn. akt II SA/Go 293/16), we Wrocławiu (sygn. akt III SA/Wr 16/16 oraz II SA/Wr 16/1) czy w Gliwicach (sygn. akt II SA/Gl 215/16, II SA/Gl 215/16, II SA/Gl 192/16). Jednak we wszystkich tych sprawach korzyści dla kierowców są minimalne. Zanim bowiem postępowanie administracyjne doszło do WSA, trzymiesięczny okres, na który prawo jazdy zostało zatrzymane, już minął. Z tego powodu część sądów, które w normalnym wypadku zawiesiłyby postępowanie, ze względu na zaskarżenie przepisów do TK tego nie robi (np. WSA w Gliwicach w sprawie o sygn. akt II SA/Gl 92/16).
– To tylko dowodzi, że przepisy o zatrzymywaniu prawa jazdy za przekroczenie prędkości w trybie administracyjnym nie dają żadnych realnych gwarancji procesowych. Wykonywany jest środek karny, o którym dopiero w przyszłości będziemy wiedzieli, czy jest on zgodny z prawem. A nawet jeśli żadnych wątpliwości konstytucyjnych by nie było, to i tak dopiero po upływie okresu, na który zatrzymano prawo jazdy, ma szansę zapaść rozstrzygnięcie co do tego, czy zostało ono zatrzymane słusznie – mówi dr Piotr Kładoczny, karnista z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – No, bo co z tego, że WSA uzna skargę kierowcy za słuszną, albo TK stwierdzi, że przepisy są niekonstytucyjne, skoro ktoś mógł przez te trzy miesiące stracić pracę. Wówczas pozostanie mu tylko walka o odszkodowanie – dodaje.
Żądanie zawieszenia
Zdaniem dr. Artura Mezglewskiego ze Stowarzyszenia Prawo na Drodze osoby, którym prawa jazdy nie odebrał funkcjonariusz w trakcie zatrzymania, będą mogły powołać się przed urzędem na postanowienia WSA o zawieszeniu postępowania i domagać się tego samego na podstawie art. 97 par. 1 pkt 4 k.p.a. Przepis ten stanowi, że organ zawiesza postępowanie, jeśli rozpatrzenie sprawy i wydanie decyzji zależą od uprzedniego rozstrzygnięcia zagadnienia wstępnego przez inny organ lub sąd.
– Wszystko zależy od podejścia konkretnego starosty, jednak w mojej opinii szanse na to, że organ zawiesi postępowanie, są raczej niewielkie – uważa mec. Dariusz Goliński, który dodaje, że w art. 97 par. 4 pkt 4 k.p.a. jest mowa o rozstrzygnięciu przez inny sąd, a nie Trybunał Konstytucyjny, tak jak to wskazano w art. 125 k.p.a.
Poza tym przy stosowaniu tych przepisów panuje ogromny chaos. Urzędy różnie traktują osoby, które nie przyznały się do popełnienia wykroczenia i nie przyjęły mandatu. Mimo że o ich winie dopiero zdecyduje sąd powszechny, większość starostw, nie czekając na jego wyrok, i tak wydaje decyzje o zatrzymaniu prawa jazdy. Są jednak takie, które zawieszają postępowania do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd karny.
Taki sam dualizm panuje w sytuacji, gdy policjant nie zatrzymał dokumentu na drodze, bo kierowca go przy sobie nie miał lub powiedział, że go nie ma. W takich stanach faktycznych duża część starostw nie wydaje decyzji o zatrzymaniu dokumentu, bo jej podstawą – do końca 2017 r. – jest informacja o zatrzymaniu dokumentu za przekroczenie prędkości o 50 km, a nie samo jej przekroczenie.
– Natychmiastowe zatrzymywanie praw jazdy jest dobrym pomysłem, jednak powinno się to odbywać w trybie wykroczeniowym, co pozwoliłoby uniknąć bałaganu związanego z drogą administracyjną i zagwarantowałoby kierowcom, że nie będą karani bezpodstawnie – uważa Adam Jasiński, prawnik specjalizujący się w ruchu drogowym. Tyle że aby takie przepisy były skuteczne, takie sprawy powinny trafiać do sądu natychmiast.
Wprowadzone w maju 2015 r. przepisy o zatrzymywaniu prawa jazdy (Dz.U. z 2015 r. poz. 541) za przekroczenie prędkości o 50 km/h miały się przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach. I rzeczywiście na samym początku tak było. Ubiegły rok był najbezpieczniejszy od 30 lat. Jednak w maju w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku znowu zanotowano wzrost wypadków (o 17,5 proc.), wzrost liczby osób zabitych (o 16,9 proc.) i rannych (o 16,7 proc.).
Większość starostw, nie czekając na wyrok sądu, wydaje decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy