Już za rok, i to od razu także na smartfony. Czy tym razem dowody osobiste, jakie od niemalże dekady obiecuje nam państwo, będą elektroniczne, a nie tylko wirtualne?
Takiej historii porażek, kłopotów, afer oraz dziwnych zbiegów okoliczności nie napisałby żaden scenarzysta filmowy. Kiedy więc słyszę o kolejnym podejściu do stworzenia nowoczesnego dowodu osobistego z tzw. warstwą elektroniczną, nie czuję wielkiego entuzjazmu. Już nie robią na mnie wrażenia wygłaszane po raz kolejny zapewnienia, że dzięki e-dowodowi obywatele zyskają dostęp do usług e-administracji, dzięki czemu dodatkowo państwo sporo zaoszczędzi na utrzymaniu urzędników.
Nie odczuwam entuzjazmu, choć tym razem do e-dowodu nie przekonują tylko politycy i urzędnicy. Bo nawet eksperci uważają, że operacja tym razem ma szansę zakończyć się sukcesem. Jednak zanim do tego dojdzie, jedno jest pewne: wciąż jest źródłem zamieszania, przepychanek o wpływy i walki o pieniądze.