Chodzi o kontrakt na dostarczanie przez dwa lata całej sądowej korespondencji. Wcześniej usługa ta była zarezerwowana dla Poczty Polskiej. Po uwolnieniu rynku przesyłek Centrum Zakupów dla Sądownictwa w imieniu wszystkich sądów i prokurator zorganizowało przetarg, w którym wybrało tańszą ofertę spółki PGP.

Poczta Polska próbowała przed Krajową Izbą Odwoławczą dowodzić, że jej prywatny konkurent powinien zostać wykluczony z przetargu, bo nie spełnił stawianych w nim warunków. Chodziło m.in. o wymagane zagęszczenie placówek pocztowych. Skład orzekający uznał jednak (wyrok z 16 grudnia 2013 r., sygn. akt KIO/2762/13), że specyfikacja mówiła o stanie przyszłym, dlatego ważna jest liczba placówek posiadanych w trakcie realizacji umowy, a nie na etapie przetargu.

Poślizg w rozprawie

Poczta Polska zaskarżyła rozstrzygnięcie KIO do sądu. Sprawa przez pięć miesięcy nie mogła jednak trafić na wokandę.

Pierwszym powodem były wnioski PGO o wyłączenie składu orzekającego. Skargę rozstrzyga bowiem Sąd Okręgowy w Krakowie, formalnie podlegający pod krakowski Sąd Apelacyjny, w którego strukturach jest Centrum Zakupów dla Sądownictwa, czyli organizator przetargu.

Drugi powód to wniosek Poczty Polskiej o zwolnienie z kosztów przekraczających 100 tys. zł. W chwili, gdy składała ona skargę, opłata sądowa wynosiła aż 5 mln zł. Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z 15 kwietnia 2014 r. (sygn. akt SK 12/13) uchylił jednak kontrowersyjny przepis, co pozwoliło wreszcie na wyznaczenie terminu rozprawy.

Poczta wciąż jest zdania, że PGP powinna być wykluczona z przetargu. W takim wypadku CZdS musiałoby wybrać jej ofertę, gdyż innej nie było.

– Naszym zdaniem PGP, składając ofertę, nie spełniała warunków zamówienia. Nie dysponowała odpowiednią siecią placówek pocztowych, nie wykazała również, że ma niezbędne doświadczenie i możliwości, aby świadczyć usługi pocztowe w obrocie zagranicznym. Zgodnie z prawem zamówień publicznych w takiej sytuacji jej oferta powinna zostać odrzucona – argumentuje Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty Polskiej.

Spółka realizująca kontrakt dla sądów i prokuratur odpiera zarzuty.

– Po raz kolejny mogę jedynie powtórzyć, że spełniliśmy warunki zamówienia, co zresztą potwierdzał sam zamawiający, jak też Krajowa Izba Odwoławcza – mówi Wojciech Kądziołka, rzecznik PGP.

Konsekwencje nieznane

To sąd rozstrzygnie ostatecznie, kto ma rację. Jeśli oddali skargę, PGP będzie po prostu dalej realizować umowę. A co, jeśli przyzna rację Poczcie? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Prawdopodobnie Poczta złoży pozew o stwierdzenie nieważności kontraktu. Tyle że są wątpliwości, czy może on zostać uwzględniony. Nowelizacja ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 ze zm.) z 2 grudnia 2009 r. zmieniła bowiem zasadniczo system środków ochrony prawnej.

– Sąd może unieważnić umowę na wniosek uczestnika postępowania wyłącznie na podstawie art. 146 ust. 1 p.z.p. Tymczasem ewentualne naruszenia prawa, jakie może stwierdzić w omawianym przypadku, polegały na tym, że zamawiający nie wykluczył wybranego wykonawcy z przetargu i nie odrzucił jego oferty. A to nie mieści się w katalogu wymienionym w tym przepisie. Nie ma więc podstaw do unieważnienia – analizuje Artur Wawryło z Centrum Obsługi Zamówień Publicznych. Podkreśla, że wypowiada się ogólnie, a nie w tej konkretnej sprawie. Kompetencje do występowania o unieważnienie umowy z innych przyczyn art. 146 ust. 6 p.z.p. daje jedynie prezesowi Urzędu Zamówień Publicznych.

Część ekspertów uważa jednak, że pozew o unieważnienie umowy może być rozpoznany. Nie oznacza to automatycznie, że możliwe będzie powtórzenie wyboru ofert w przetargu. Poczta Polska deklaruje, że jest gotowa przejąć obowiązki. – Posiadamy odpowiednie doświadczenie, potencjał i zasoby techniczne – zapewnia Zbigniew Baranowski.

Niezależnie od tego postępowania Urząd Komunikacji Elektronicznej prowadzi kontrolę dostarczania przesyłek sądowych przez PGP i współpracujące z nią spółki InPost oraz Ruch. Wyniki mają być znane w lipcu. Kontrolę wszczęto po skargach prezesów sądów, którzy wskazywali m.in. na opóźnienia w dostarczaniu przesyłek i przekazywaniu zwrotek.

– Z naszych statystyk wynika, że odsetek korespondencji doręczonej bezpośrednio do rąk adresata jest zdecydowanie wyższy, niż kiedy operatorem była Poczta Polska – informuje Wojciech Kądziołka.

Poczta Polska jest zdania, że PGP powinna być wykluczona z przetargu