« Powrót do artykułu

Złe pochodzenie. Nepotyzm toczy środowisko prawników?

Nieraz słyszałam, że dla mojego dobra powinnam się ukorzyć. Że i tak mam szczęście, iż jestem, gdzie jestem, bo mam złe pochodzenie. Sama wiedza i wykształcenie to za mało.

temida, prawo

żródło: ShutterStock

Dlaczego wtedy Anna nie odeszła? Nie jest łatwo o pracę, kiedy się jest osobą z zewnątrz. Poza tym chyba guziczek, który włącza w człowieku tryb walki, został tak mocno wciśnięty, że się zablokował.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Artykuły powiązane

statystyki

Komentarze (66)

  • człowiek zwyczajny(2015-07-20 17:07) Zgłoś naruszenie 101

    No tak, a jak sędziowie traktują sekretarzy sądowych, poniżają, wykorzystują, aby odwalali za nich pracę, wrzeszczą, że wciąż sekretarze chcą pieniędzy. A ludzi na salach rozpraw. szkoda, że ludzie się nie mogą odważyć, aby nagrać niektórych sędziów, którzy nie darzą interesantów należytym szacunkiem, krzyczą obrażają, poobniżają, wydzierają się, sędziowie są też często tacy wobec adwokatów, przy ludziach. Sędziowie zachowują się ohydnie, jak panowie świata.Może ktoś się odważy i napisze jak sędziowie, prezesi, którzy prowadzą sprawy traktują ludzi na salach rozpraw,

    Odpowiedz
  • qaduq(2015-07-20 00:29) Zgłoś naruszenie 70

    Nihil novi. Podobnie było w czasach PRL-u, zwłaszcza środowisko adwokackie pilnowało korporacji. A niby o czym mówił Dmowski, chociaż od razu zarzucono mu nacjonalizm. Dziś akurat pisze się o tym samym, tylko z innej pozycji, ale efekt twen sam. Każda korporacja broni sie przed wejściem nieznanych. Kiedy wprowadzono punkty za pochodzenie, asystenci na ustnym podpytywali nieprzygotowanych do krętactwa, czy maja pukty i obnizali ocene. Stare, ale jare!

    Odpowiedz
  • jeremy.clarkson(2015-07-20 07:44) Zgłoś naruszenie 612

    Osobiście uważam, że problemem w tym konkretnym przypadku nie jest środowisko sędziowskie, tylko jego bohaterka. Niestety, do funkcjonowania w jakiejkolwiek korporacji (nie mam na myśli tylko i wyłącznie korporacji prawniczej) niezbędne są przede wszystkim umiejętności interpersonalne. Niestety, ale relacje z ludźmi, zwłaszcza zaś z decydentami, trzeba sobie umieć układać. I nie jest to wcale kwestia lizania odpowiednich tyłków, ale przede wszystkim dostosowania się do reguł gry. Najłatwiej zwalić własne słabości na zły świat.

    Bohaterka to w mojej ocenie uosobienie "silnej i niezależnej kobiety", o której powstają dziesiątki, jeżeli nie setki ironicznych memów. Dziesiątki kursów i studia jako panaceum na problemy w konkursach. Czasami lepiej pójść na kilka imprez i poznać ludzi, zbudować z nimi relacje, aniżeli jeździć na dziesiątki bezsensownych szkoleń.

    Znam kilkoro sędziów i prokuratorów, wszyscy z awansu społecznego. Dzieci rolników, mechaników, kierowców, robotników fizycznych, którzy do stanowiska doszli ciężką pracą. Pewnie ponieśli koszty w postaci konformizmu (niektóre ich oficjalne poglądy są zbieżne ze stanowiskiem prokuratury czy sądownictwa i rozbieżne ze zdrowym rozsądkiem), awans jest okupiony dyspozycyjnością, ale sam egzamin na aplikację, egzamin końcowy i wreszcie nominacja to wynik własnych wysiłków.

    Odpowiedz
  • kapslock(2015-07-22 08:18) Zgłoś naruszenie 40

    Kobieta ukończyła dwie aplikacje, więc musi być zdolna. A problem z sędziami i sądownictwem polega na tym, że nikt go po PRLu nie ruszył.

    Odpowiedz
  • ELA2(2015-07-20 21:38) Zgłoś naruszenie 31

    Byłem w naszym sądzie jako świadek w procesie karnym. Sędzia pierwsze przywołał mnie do "niby" porządku bo popatrzyłem się na zadającego pytanie. Następnie dyktował do protokołu to co chciał. Na zwróconą uwagę, że ja tego nie mówiłem-zrugał mnie. Wyleczyłem się z zeznawania w naszych sądach. Zawsze udaję głupka, że nie pamiętam, nie widziałem bo i tak przekręcą moje zeznania. Robię wszystko by nie być w tej firmie. Zeznawałem w sprawie karnej w Niemczech. Kultura, świadek siedzi i sędzia nie traktuje mnie jak zło konieczne. Co trzeciego sędziego należy wywalić i wtedy może będzie lepiej.Sędziów powinno wybierać się w wyborach powszechnych.Wtedy może odzyskają szacunek.

    Odpowiedz
  • Jaaa(2015-07-20 07:12) Zgłoś naruszenie 36

    Zaskakujący artykuł, bo jakże płodni musieliby być prawnicy (tutaj sędziowie), aby na stanowiska sędziów dostawały się tylko dzieci sędziów... To jest fizycznie niemożliwe, i to nawet przy założeniu, że wszystkie dzieci sędziów studiują prawo i chcą zostać sędziami (co jest oczywiście bzdurą).

    Znam naprawdę pokaźne grono sędziów, a przynajmniej ich histroie zawodowe. Wśród tych wszystkich kilkudziesięciu przykładów, może jedna osoba będzie miała jakiegoś przodka sędziego. Reszta to, jak to określono w artykule - osoby złego pochodzenia.

    Zastanawia mnie tylko, czy autor artykułu sprawdził pochodzenie osób z grupy aplikacyjnej. Bo nagle może się okazać, że artykuł niewiele jest wart i jest tylko oceną twierdzeń jednej strony.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Ponimirski(2015-07-21 13:07) Zgłoś naruszenie 38

    Pani Ania powinna zastanowić się czy ocena z egzaminu i jej charakter nie są głównymi powodami tego,że nie jest sędzią. Nie ma co użalać się nad pochodzeniem. Inni dali radę.

    PS.Mnie w sądzie zatrudniała sędzia, która pochodziła ze wsi.

    Odpowiedz
  • Anna(2015-07-19 11:12) Zgłoś naruszenie 25

    Znam system "od środka", pracuje w okręgu w dużym mieście i ta Pani stanowczo przesadza, co do znajomości. 90 % moich znajomych dostało się na stanowiska asystentów/referendarzy z ulicy. Zresztą ta Pani musi być naprawdę irytująca skoro Prezes Sądu się nią zainteresował, bo na ogół nie wie o istnieniu konkretnych asystentów :) Poza tym zawsze może iść w adwokaturę która zweryfikuje jej wiedzę, startować na Referendarza sądowego (tylko test i kazusy bez ocennych rozmów) albo zmienić miasto tak żeby orzekać pod inną apelacją :)

    Odpowiedz
  • gość(2015-07-21 14:24) Zgłoś naruszenie 23

    Mój krewny ( z którym widuję się raz na 20 l. ) , z rodziny robotniczej, po dobrym uniwersytecie i zagranicznych studiach, został prokuratorem, a potem, kiedy miał dość, sędzią w małym SR. W takim wydziale, że wszystkiego uczył się na błędach. Znajomości ? Chyba tylko te, na które sam sobie zapracował.
    Ja, po słabej szkole, jednej z aplikacji a przed egzaminem zawodowym, dostałem parę lat temu posadę p.o. asystenta sędziego. Ba, przyjęto mnie z otwartymi rękoma, i od razu rzucono do Wydz. Odwoławczego - Wydział sobie wybrałem. OD pierwszej chwili wszyscy głaskali mnie po głowie, chwalili wykonywaną pracę i obiecywali podwyżki - a ja tylko pisałem uzasadnienia, tak, jak wcześniej, podczas praktyk w trakcie aplikacji. Były szkolenia, na które szukano chętnych, a kiedy potrzebowałem dnia wolnego czy po prostu wyjść w trakcie dnia pracy - bez problemu uzyskiwałem zgodę. Uciekłem po zakończeniu umowy okresowej. Powód ? Brak sprzętu - sprawnego komputera, brak programu prawniczego, ciasnota, duchota (mimo obszernych i eleganckich pomieszczeń sądowych w centrum miasta), oraz totalna biurokracja do potęgi n-tej: obowiązek prowadzenia zapisów i zapisów zapisów , i dublowania zapisów z każdej codziennej czynności, obowiązek wprowadzania w przeróżne (nie jedną czy dwie) tabelki tych zapisów, bo któryś prezes główny tak sobie życzył, sprzeczność poleceń wydawanych przez sędziego, do którego byłem przypisany oraz przez prezesa (upiorne, dla kogoś, kto jest "zielony" oraz ochocze przytakiwanie przez asystentów obu paniom, pusty wzrok pani kierowniczki sekretariatu wydziału, ilektoć przychodziło się z jakimkolwiek problemem (od przepalonych przewodów i braku zasilania: coś się pali ? - ale to nie moja działka ). I tak samo pusty wzrok pana od komputerów, kiedy kolejny raz dzwoniło się: "nie mam od miesiąca komputera/programu/nic nie działa). Ale, co istotne - nigdy nie odczułem, że to ja wydaję wyroki. Nawet, kiedy przygotowywałem projekt orzeczenia i orzecznictwo. Nawet, kiedy przypadkiem było ono zgodne z tym, które zapadło w sprawie...

    Odpowiedz
  • mra(2015-07-20 15:57) Zgłoś naruszenie 20

    Sędzia rejonowy powinien być wybierany przez społeczeństwo. Jeśli państwo jest demokratyczne, to nie może być tak, że sędziowie nie mają demokratycznej legitymacji do wydawania wyroków.
    Podobnie prokurator.
    Dopiero sędziowie okręgowi powinni być wybierani w drodze konkursu prowadzonego w sposób całkowicie transparentny spośród sędziów rejonowych.

    Do tego całkowita likwidacja korporacji prawniczych. Kształcenie w tej formie nie ma sensu, bo nikt nie ma interesu w kształceniu obcej konkurencji.
    O kształcie wymiaru sprawiedliwości powinien decydować jedynie rynek i ludzie. Rynek w zakresie pełnomocnictwa i porad, ludzie - w zakresie wyboru sędziów i prokuratorów. Inne rozwiązania są po prostu powielaniem starych błędów.

    Odpowiedz
  • Katarzyna(2015-07-20 14:52) Zgłoś naruszenie 23

    Pani Anna zdecydowanie przesadza.Większość moich znajomych,którzy są sędziami nie ma w rodzinie żadnego prawnika, a bywa że wywodzą się z robotniczych rodzin. Etat dostali za swoją ciężką pracę i wiedzę.Niewątpliwie liczy się także niekonfliktowy charakter (nie to samo co służalczy) i wyczucie sytuacji.No i trzeba dużej cierpliwosci,a czasami także podjecia pracy w innym miescie.

    Odpowiedz
  • Becia(2015-07-23 10:27) Zgłoś naruszenie 22

    Asystent sędziego ma mu pomagać. Jeśli asystent jest dobry i fachowy, to sędzia jest zachwycony, bo ma mniej pracy, łatwiej mu wszystko ogarnąć. Sędziowskie dziecko jako asystent to problem, jeśli nie robi tego, co do niego należy. Po co sędziemu asystent, który mu nie pomaga i jeszcze jak go skrytykuje, kolega będzie mu miał za złe. Autorka pisze, że z pomocy Anny nie byli zadowoleni sędziowie. Pisze też że jest "trochę szalona"
    Może w tym tkwi jej problem? Bo kto by chciał szalonego asystenta? Przecież sędzia podpisując projekt odpowiada za każde słowo napisane przez asystenta?
    Jeszcze jedno - co to znaczy że przygotowywała 2 propozycje rozpoznania apelacji? Uwzględnić lub oddalić? To jakie było jej stanowisko? To, że można uwzględnić lub oddalić wie każdy laik.
    Słusznie ktoś zauważył, że jeśli zdała egzamin radcowski, to zawsze może spróbować na wolnym rynku.:-) Jeśli jest tak dobra, jak twierdzi - to się przebije.

    Odpowiedz
  • 3 z egzaminu!!!(2015-07-24 16:43) Zgłoś naruszenie 28

    Dlaczego Pani Ania nie została sędzią? - nie przez robotnicze pochodzenie ale przez 3 z egzaminu sędziowskiego

    Odpowiedz
  • gremmlin(2015-07-19 23:36) Zgłoś naruszenie 22

    Przecież bohaterka mając 33 lata nie mogła dostać pytania "Czy zna Pani jakiegoś radcę?", gdyż egzaminy zarówno na aplikację, jak i zawodowe są prowadzone w formie pisemnej, a wszystkie pytania są ujawnianie.
    Proszę autorkę o wyjaśnienie tej sprzeczności.

    Odpowiedz
  • Myszka(2015-07-23 10:40) Zgłoś naruszenie 20

    Do joanka_gd - w Katowicach w rejonie jest dwóch z habilitacjami. A doktorów wielu.

    Odpowiedz
  • Olo(2015-07-20 10:28) Zgłoś naruszenie 10

    do 29 Ela łatwo ci przychodzi pomawianie sędziów anonimowo, może więcej odwagi i podaj o kogo ci konkretnie chodzi, bo w takim stylu można również zniesławić ciebie i napisac coś równie niepochlebnego, co to znaczy że rodzynki sa uczciwie a zdecydowana większość nie? znasz całe środowisko? że nie kierują się prawem tylko widzimisię? bądż sama uczciwa w wyrażaniu swoich opinii skoro od innych wymagasz wysokich standardów :)

    Odpowiedz
  • alfred(2015-07-21 12:16) Zgłoś naruszenie 11

    jak kobieta mając ukończoną aplikację radcowską pracuje jako asystentka sędziego, to chyba te ostatnie negatywne opinie na jej temat są prawdziwe i rzeczywiście nie jest ona zbyt rozgarnięta - z takim wykształceniem już dawno powinna być radcą

    Odpowiedz
  • fgnfgj(2015-07-20 22:36) Zgłoś naruszenie 10

    jednostronny artykuł. Pani Ani coś się nie spodobało i poszła naskarżyć się do pismaków. A pismaki łykają jaka to ona zdolna, genialna, dobra, na pewno ma rację, tylko zły system i sędziowie. Najbardziej mnie rozbawiła część jak na jej miejsce musieli zatrudnić dwie osoby. Ci asystenci wydaje im się, że bez nich w sądach nie ma nic. 12 lat temu ich nie było w ogóle i jakoś żyliśmy.

    Odpowiedz
  • Olo(2015-07-20 21:53) Zgłoś naruszenie 10

    do cvb...dlatego że to co dla ciebie jest manipulacją zeznaniami może być tym co sad w wypowiedzi świadka uznaje za istotne dla sprawy i nie musi notować wszystkiego co świadek mówi, jeśli np. 40% jego wypowiedzi jest nie na temat bo nic do sprawy nie wnosi :)

    Odpowiedz
  • Olo(2015-07-20 12:21) Zgłoś naruszenie 10

    Szanowna Olu - widzę że złagodziłaś ton i wycofałaś się ze swych krzywdzących wszystkich sędziów osądów co mnie cieszy :) i jeszcze jedno, nie trzeba wywodzić się ze środowiska sędziowskiego aby nie wrzucać ludzi wykonujących określony zawód czy profesje do jednego worka :) zdaję sobie sprawę, że jeśli ktoś "przegrał" sprawę w sądzie to uważa ze to wina sędziów, takie czasy, taka mentalnośc ludzka a i media mają tu nie małe zasługi :)

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!