Gmina, która po przetargu zleciła firmie odśnieżanie drogi, przestaje ponosić za nią odpowiedzialność. To wykonawca musi płacić zadośćuczynienie, jeśli ktoś się na niej pośliźnie i złamie nogę – uznał Sąd Okręgowy w Sieradzu.
Do nieszczęśliwego wypadku doszło zimą. Kobieta jechała wiejską drogą do pracy. Gdy wjechała na wzniesienie, zakopała się w śniegu, z którego nie mogła już się wydostać. Wysiadając z auta, pośliznęła się i upadła, łamiąc nogę. Znajomi odwieźli ją do szpitala, przez pewien czas nie mogła chodzić do pracy. Ostatecznie zdecydowała się pozwać zarówno gminę, jak i firmę, która na jej zlecenie zajmowała się odśnieżaniem. Żądała od nich solidarnie 80 tys. zł.
Na podstawie zeznań znajomych kobiety, którzy przyjechali zawieźć ją do szpitala i odholować samochód, sąd ustalił, że droga nie była odśnieżona ani posypana. To zresztą nie budziło sporu. Sporne natomiast było, czy gmina mogła być pozwana za wypadek. Zdaniem sądu jej odpowiedzialność została wyłączona poprzez zawarcie umowy z wyłonioną w przetargu firmą, której zlecono odśnieżanie gminnych ulic.
Reklama
Co do zasady utrzymanie w należytym stanie dróg gminnych jest zadaniem gminy. Jednak zlecając odśnieżanie profesjonalnej firmie, która zawodowo trudni się wykonywaniem takich czynności, gmina jednocześnie przestała być odpowiedzialna za ewentualne szkody wynikające z niewykonania tego zadania. Wynika to wprost z art. 429 kodeksu cywilnego.
Sąd zaznaczył, że podziela pogląd Sądu Najwyższego, zgodnie z którym nawet powierzenie obowiązku profesjonalnemu podmiotowi nie wyklucza odpowiedzialności za szkody wyrządzone własnym zaniedbaniem (wyrok SN z 16 kwietnia 2003 r., sygn. akt II CKN 1466/00). Gmina musiałaby jednak ponosić jakąś winę za to, że doszło do wypadku. Taką winą mogłaby być źle skonstruowana umowa, która – choć wykonywana należycie przez przedsiębiorcę – nie ustrzegłaby przed wypadkiem. Tymczasem powódka nie dowiodła, że to z powodu źle napisanego kontraktu doszło do szkody.

Reklama
Skład orzekający podkreślił również, że gmina w żaden sposób nie decydowała o tym, jakie drogi mają być odśnieżane najpierw, a jakie później. Sam fakt, że chodzi o drogę o małym znaczeniu i ostatniej kolejności odśnieżania, nie oznacza, że firma nie ponosi odpowiedzialności. „Przystępując do przetargu wiedziała, że musi odśnieżać wszystkie drogi w gminie, która jest gminą wiejską niezbyt dużą i która w zasadzie ma same drogi w dalszych kategoriach odśnieżania. Podnieść także należy, że bezpośrednio po zdarzeniu pracownicy pozwanej odśnieżali drogę, na której doszło do zdarzenia, zatem należy przyjąć, że sami mieli świadomość, że wjazd na wzniesienie, na którym doszło do wypadku, wymaga interwencji” – zaznaczył sąd w uzasadnieniu wyroku.
Zasądzone od firmy zadośćuczynienie było niższe, niż domagała się tego poszkodowana kobieta. Zgodnie z wyrokiem ma otrzymać 15 tys. zł. Sąd oparł się na opinii biegłego, który stwierdził 10-proc. uszczerbek na zdrowiu. Z drugiej jednak strony pół roku po wypadku kobieta wróciła do pracy i zdaniem ortopedy jest osobą całkowicie wyleczoną.
Poszkodowana przywoływała opinie lekarzy, zgodnie z którymi osoby doznające takiej jak ona kontuzji są narażone na szybsze zmiany zwyrodnieniowe. Sąd uznał jednak, że liczy się tylko udowodniona i zaistniała szkoda, a nie potencjalna, która może, ale nie musi mieć miejsca. Jeśli rzeczywiście dojdzie do zmian zwyrodnieniowych, to kobieta będzie mogła się domagać dodatkowego zadośćuczynienia pod warunkiem, że wykaże związek przyczynowo-skutkowy między nimi a wypadkiem.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Okręgowego w Sieradzu, sygn. akt I C 255/13