„Dama z łasiczką”, Szczerbiec, ołtarz Wita Stwosza czy obraz Matki Boskiej Częstochowskiej nie trafią na Listę Skarbów Dziedzictwa (LSD). Przynajmniej na razie. Prezydent nie podpisał nowelizacji ustawy o ochronie zabytków ustanawiającej LSD i skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie jej zgodności z ustawą zasadniczą.
Reklama
Lista Skarbów Dziedzictwa ma być kolejną formą ochrony zabytków ruchomych, na którą miałoby trafić kilkanaście najcenniejszych obiektów znajdujących się zarówno w zbiorach publicznych, jak i należących do prywatnych kolekcjonerów. Wpis na listę uprawniać miał do pozyskania dotacji na zabezpieczenie i konserwację dzieł sztuki. Z drugiej strony wiązałby się z ograniczeniami w dysponowaniu nimi przez ich właścicieli, np. dotyczącymi wywożenia za granicę. W skrajnych przypadkach minister kultury mógłby nawet wydać decyzję o przejęciu dzieła na rzecz Skarbu Państwa. A wpis na listę miał się odbywać na wniosek właściciela zabytku albo na podstawie decyzji ministra kultury.

Reklama
I właśnie możliwość dokonania przez ministra wpisu z urzędu, nawet bez zgody lub przy wyraźnym sprzeciwie posiadacza zabytku, budzi poważne wątpliwości prawników w kontekście ingerencji w prawo własności. Podobne zarzuty wiążą się z nałożeniem na właścicieli obiektów wciągniętych na LSD obowiązków i istotnych ograniczeń w dysponowaniu dziełem sztuki. Choć zgodnie z art. 5 konstytucji stanowiącym, że Rzeczpospolita strzeże dziedzictwa narodowego, prawo własności zabytków czy dzieł sztuki nie jest nieograniczone, to jednocześnie owe ograniczenia muszą być proporcjonalne.
– Ocena rozwiązań wprowadzanych ustawą będzie wymagać w pierwszej kolejności zestawienia obowiązku państwa w zakresie strzeżenia dziedzictwa narodowego, z prawem każdego do własności oraz z konstytucyjnymi wymogami dotyczącym jakości stanowionego prawa w demokratycznym państwie prawnym – informuje Kancelaria Prezydenta.
Profesor Kamil Zeidler z Uniwersytetu Gdańskiego zwraca uwagę, że już dotychczasowe regulacje bardzo ingerują w prawa właściciela.
– Nowelizacja przyjęta przez Sejm idzie jeszcze kilka kroków dalej. Dlatego bardzo ważna jest kontrola konstytucyjności tych zapisów. W ustawie jest też wiele szczegółowych regulacji, które niemożliwie poszerzają zakres dyskrecjonalnej władzy konserwatora zabytków – zwraca uwagę prof. Zeidler.
– Nie dość, że ustawa przyznaje urzędnikom kolejne uprawnienia, to jeszcze bardzo nieprecyzyjne – dodaje.
W kuluarach mówiono wprost o tym, że ustawa wprowadzająca LSD jest tworzona pod obraz „Dama z łasiczką” Leonarda da Vinci, będącego w posiadaniu Fundacji Książąt Czartoryskich.
– Jestem niezwykle szczęśliwy, że prezydent podzielił m.in. nasze stanowisko i ten bubel prawny trafił do TK. Cała ta historia pokazuje, że nie można tworzyć prawa pod jakieś wyimaginowane problemy jednego czy dwóch obiektów i psuć prawa do celów doraźnych – komentuje prof. Marian Wolski, prezes Fundacji Czartoryskich.
– Ufam, że trybunał nie będzie miał żadnych wątpliwości co do oceny tego aktu prawnego – dodaje.
Z kolei dr Wojciech Szafrański z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, który specjalizuje się w tematyce ochrony zabytków, zwraca uwagę, że orzeczenie trybunału będzie miało znaczenie nie tylko dla samej nowelizacji.
– Wiele obiecuję sobie po ewentualnym wyroku, ponieważ TK, decydując o LSD, wypowie się tym samym o zakresie możliwej ingerencji w prawo własności przy okazji ochrony zabytków – stwierdza.
Etap legislacyjny
Ustawa odesłana do TK