Złe pochodzenie. Nepotyzm toczy środowisko prawników?

autor: Mira Suchodolska19.07.2015, 09:00
temida, prawo

Dlaczego wtedy Anna nie odeszła? Nie jest łatwo o pracę, kiedy się jest osobą z zewnątrz. Poza tym chyba guziczek, który włącza w człowieku tryb walki, został tak mocno wciśnięty, że się zablokował.źródło: ShutterStock

Nieraz słyszałam, że dla mojego dobra powinnam się ukorzyć. Że i tak mam szczęście, iż jestem, gdzie jestem, bo mam złe pochodzenie. Sama wiedza i wykształcenie to za mało.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (66)

  • wojtek(2015-10-14 10:47) Zgłoś naruszenie 10

    Tylko pewien Norweg mógłby tu pomóc. Domyście się o kogo mi chodzi. Albo rewolucja zmieniająca wszystko wokół.

    Odpowiedz
  • sceptyk(2015-08-05 21:55) Zgłoś naruszenie 01

    to co opisane w artykule nie jest nawet wierzchołkiem góry lodowej,

    System wymiaru sprawiedliwości przekształcił się w jedną z najlepiej zorganizowanych struktur przestępczych przy których inne struktury przestępcze zajmujące się np eksterminacjami są niewinnymi barankami,

    kolejnym elementem którego nie ruszyła pani Anna jak i autorka artykułu a który wynika z tej sytuacji
    to jest nie tylko pochodzenie robotnicze czy też brak powiązań z tzw sytsemem
    jest niestety jej pochodzenie etniczne - czyli narodowość polska

    niestety w licencjonowanych środowiskach prawniczych zresztą nie tylko stosowany jest rasizm,
    brak zwiazków rodzinnych z narodem wybranym jest kluczowym elementem doboru jak i pozbywania się pozbywania niewygodnych osób nie tylko w drodze eliminacji z miejsca pracy czy zawodu

    nie wykluczam teo że kiedy wyciszy się sprawa tego artykułu bohaterka zostanie poddana eksterminacji nie tylko zawodowej czy cywilnej ale również fizycznej

    Odpowiedz
  • wjw(2015-07-29 09:53) Zgłoś naruszenie 01

    Nepotyzm to zżera cały kraj i odczepcie się od prawników wreszcie...

    Odpowiedz
  • X(2015-07-25 09:45) Zgłoś naruszenie 00

    nikogo nie zastanawia, że tak prawi ludzie jak kandydaci na sędziego mają przed egzaminem akta dokładnie tych spraw, z których będą mieli egzamin?Z d wiedzą, z jakiej sprawy będzie zadanie a tym bardziej skąd mają dostęp do tych akt?

    Odpowiedz
  • 3 z egzaminu!!!(2015-07-24 16:43) Zgłoś naruszenie 28

    Dlaczego Pani Ania nie została sędzią? - nie przez robotnicze pochodzenie ale przez 3 z egzaminu sędziowskiego

    Odpowiedz
  • Myszka(2015-07-23 10:40) Zgłoś naruszenie 20

    Do joanka_gd - w Katowicach w rejonie jest dwóch z habilitacjami. A doktorów wielu.

    Odpowiedz
  • Becia(2015-07-23 10:27) Zgłoś naruszenie 22

    Asystent sędziego ma mu pomagać. Jeśli asystent jest dobry i fachowy, to sędzia jest zachwycony, bo ma mniej pracy, łatwiej mu wszystko ogarnąć. Sędziowskie dziecko jako asystent to problem, jeśli nie robi tego, co do niego należy. Po co sędziemu asystent, który mu nie pomaga i jeszcze jak go skrytykuje, kolega będzie mu miał za złe. Autorka pisze, że z pomocy Anny nie byli zadowoleni sędziowie. Pisze też że jest "trochę szalona"
    Może w tym tkwi jej problem? Bo kto by chciał szalonego asystenta? Przecież sędzia podpisując projekt odpowiada za każde słowo napisane przez asystenta?
    Jeszcze jedno - co to znaczy że przygotowywała 2 propozycje rozpoznania apelacji? Uwzględnić lub oddalić? To jakie było jej stanowisko? To, że można uwzględnić lub oddalić wie każdy laik.
    Słusznie ktoś zauważył, że jeśli zdała egzamin radcowski, to zawsze może spróbować na wolnym rynku.:-) Jeśli jest tak dobra, jak twierdzi - to się przebije.

    Odpowiedz
  • Andrzej(2015-07-22 19:46) Zgłoś naruszenie 00

    WIADOMOSC DLA AUTORKI

    Droga Pani Miro,
    Chce odpowiedziec na Pani zdumienie przedstawione w artykule - cytuje:
    "Kiedy czytam ostatnią – negatywną – ocenę pracy Anny jako asystenta sędziego, nie mogę wyjść ze zdumienia, że w niewielu zdaniach można zawrzeć tyle jadu. Była sumienna, ale skupiała się na nieistotnych zagadnieniach. Terminowa, jednak jej uzasadnienia nie dotyczyły istoty sprawy. Ma wystarczającą wiedzę, ale nie umie jej stosować w praktyce. Jest samodzielna, ale wymaga prowadzenia. I tak dalej."

    Odpowiedz jest tutaj:
    http://niezaleznemediapodlasia.pl/25-zasad-dezinformacji-2/#more-8402
    Dobra lektura dla Pani i dla Pani Anny

    Odpowiedz
  • kapslock(2015-07-22 08:18) Zgłoś naruszenie 40

    Kobieta ukończyła dwie aplikacje, więc musi być zdolna. A problem z sędziami i sądownictwem polega na tym, że nikt go po PRLu nie ruszył.

    Odpowiedz
  • to ma być wymiar "sprawiedliwości"?(2015-07-22 02:39) Zgłoś naruszenie 01

    Nikt mi nie powie, że pisanie wyroków czy też projektów wyroków, przez kogokolwiek poza sędzią, nie jest patologią. Wyrok i jego uzasadnienie mają być konkluzją oraz drogą dochodzenia do tej konkluzji w wyniku procesów myślowych, które zdarzają się w głowie sędziego. Sędzia uzasadnia swoje stanowisko wskazując sposób wnioskowania oraz fakty, którymi dał lub nie dał wiary wyjaśniając równocześnie czemu dane fakty potraktował tak a nie inaczej. JAK MOŻE TEN PROCES ODTWORZYĆ ASYSTENT, NIE MAJĄC TELEPATYCZNEGO POŁĄCZENIA Z GŁOWĄ SĘDZIEGO???
    Od tego czy procesy myślowe w głowie sędziego zachodziły zgodnie z akceptowanymi społecznie i prawnie kanonami zależy czy strony będą widziały sens odwoływania się od wyroku, przekonane lub nieprzekonane do jego zasadności oraz to jak odwołanie zostanie potraktowane przez instancje odwoławcze.
    Tymczasem z tego co czytam wynika, że to co znajduje się w wyroku to dzieło asystenta i nijak nie musi to mieć nic wspólnego z rzeczywistością, bo np. asystent nawet nie był na rozprawie.

    Odpowiedz
  • obserwator(2015-07-21 23:15) Zgłoś naruszenie 00

    Kto tu się wypowiada na temat oceny pracy sędziego ? Przecież wszem i wobec wiadomo, że o ocenie decyduje STATYSTYKA. Wcale nie chodzi o to aby sędzia był skrupulatny, dociekliwy, znał dobrze i interpretował przepisy, był sprawiedliwy. Sędzia ma być SPRAWNY !. Ma załatwiać numerki, wpływy i tak to uzasadniać aby odwołania bez problemu dawało się oddalać. Przeuczony, przemądrzały, sprawiający problemy przełożonym, nie dający rękojmi sprawnego działania ( przy obecnych wpływach 2 razy większych niż 5 lat temu bez zmian ilościowych etatów do ich załatwiania) nie może otrzymać pozytywnej opinii. Przecież okręgi oceniają sądy i ich pracę, często nie znając pracujących tam sędziów na podstawie wyników statystycznych. Tam nie obchodzi ich jedna czy druga sprawa, jej wynik ale ogół załatwionych i to w określonych terminach. Czy jakiś sędzia tłumaczy się z bieżących spraw czy z zaległych ? Czy z merytorycznego rozstrzygnięcia czy też z terminów. No więc ? Co decyduje o pozytywnej ocenie sędziego, jego pracy ?

    Odpowiedz
  • ...(2015-07-21 22:52) Zgłoś naruszenie 00

    Zwykłe wypalenie zawodowe.

    Odpowiedz
  • gość(2015-07-21 14:24) Zgłoś naruszenie 23

    Mój krewny ( z którym widuję się raz na 20 l. ) , z rodziny robotniczej, po dobrym uniwersytecie i zagranicznych studiach, został prokuratorem, a potem, kiedy miał dość, sędzią w małym SR. W takim wydziale, że wszystkiego uczył się na błędach. Znajomości ? Chyba tylko te, na które sam sobie zapracował.
    Ja, po słabej szkole, jednej z aplikacji a przed egzaminem zawodowym, dostałem parę lat temu posadę p.o. asystenta sędziego. Ba, przyjęto mnie z otwartymi rękoma, i od razu rzucono do Wydz. Odwoławczego - Wydział sobie wybrałem. OD pierwszej chwili wszyscy głaskali mnie po głowie, chwalili wykonywaną pracę i obiecywali podwyżki - a ja tylko pisałem uzasadnienia, tak, jak wcześniej, podczas praktyk w trakcie aplikacji. Były szkolenia, na które szukano chętnych, a kiedy potrzebowałem dnia wolnego czy po prostu wyjść w trakcie dnia pracy - bez problemu uzyskiwałem zgodę. Uciekłem po zakończeniu umowy okresowej. Powód ? Brak sprzętu - sprawnego komputera, brak programu prawniczego, ciasnota, duchota (mimo obszernych i eleganckich pomieszczeń sądowych w centrum miasta), oraz totalna biurokracja do potęgi n-tej: obowiązek prowadzenia zapisów i zapisów zapisów , i dublowania zapisów z każdej codziennej czynności, obowiązek wprowadzania w przeróżne (nie jedną czy dwie) tabelki tych zapisów, bo któryś prezes główny tak sobie życzył, sprzeczność poleceń wydawanych przez sędziego, do którego byłem przypisany oraz przez prezesa (upiorne, dla kogoś, kto jest "zielony" oraz ochocze przytakiwanie przez asystentów obu paniom, pusty wzrok pani kierowniczki sekretariatu wydziału, ilektoć przychodziło się z jakimkolwiek problemem (od przepalonych przewodów i braku zasilania: coś się pali ? - ale to nie moja działka ). I tak samo pusty wzrok pana od komputerów, kiedy kolejny raz dzwoniło się: "nie mam od miesiąca komputera/programu/nic nie działa). Ale, co istotne - nigdy nie odczułem, że to ja wydaję wyroki. Nawet, kiedy przygotowywałem projekt orzeczenia i orzecznictwo. Nawet, kiedy przypadkiem było ono zgodne z tym, które zapadło w sprawie...

    Odpowiedz
  • Ponimirski(2015-07-21 13:07) Zgłoś naruszenie 38

    Pani Ania powinna zastanowić się czy ocena z egzaminu i jej charakter nie są głównymi powodami tego,że nie jest sędzią. Nie ma co użalać się nad pochodzeniem. Inni dali radę.

    PS.Mnie w sądzie zatrudniała sędzia, która pochodziła ze wsi.

    Odpowiedz
  • alfred(2015-07-21 12:16) Zgłoś naruszenie 11

    jak kobieta mając ukończoną aplikację radcowską pracuje jako asystentka sędziego, to chyba te ostatnie negatywne opinie na jej temat są prawdziwe i rzeczywiście nie jest ona zbyt rozgarnięta - z takim wykształceniem już dawno powinna być radcą

    Odpowiedz
  • luke(2015-07-20 22:42) Zgłoś naruszenie 00

    Olo: "dlatego że to co dla ciebie jest manipulacją zeznaniami może być tym co sad w wypowiedzi świadka uznaje za istotne dla sprawy i nie musi notować wszystkiego co świadek mówi, jeśli np. 40% jego wypowiedzi jest nie na temat bo nic do sprawy nie wnosi :)"
    Tak jak napisałem wcześniej, to co pani sędzina dyktowała protokolantce całkowicie wypaczało sens mojej wypowiedzi. Nie twierdzę że to była manipulacja zeznaniami, według mnie to było zwykłe niechlujstwo i praca "na odwal się".

    Odpowiedz
  • fgnfgj(2015-07-20 22:36) Zgłoś naruszenie 10

    jednostronny artykuł. Pani Ani coś się nie spodobało i poszła naskarżyć się do pismaków. A pismaki łykają jaka to ona zdolna, genialna, dobra, na pewno ma rację, tylko zły system i sędziowie. Najbardziej mnie rozbawiła część jak na jej miejsce musieli zatrudnić dwie osoby. Ci asystenci wydaje im się, że bez nich w sądach nie ma nic. 12 lat temu ich nie było w ogóle i jakoś żyliśmy.

    Odpowiedz
  • Marcin Zieliński(2015-07-20 21:59) Zgłoś naruszenie 00

    Olo... A może tak dla przykładu, bo widać lubisz wytykać coś innym, byś się przedstawił z imienia i nazwiska jak masz taką odwagę? I styl, i klasę.

    Odpowiedz
  • Olo(2015-07-20 21:53) Zgłoś naruszenie 10

    do cvb...dlatego że to co dla ciebie jest manipulacją zeznaniami może być tym co sad w wypowiedzi świadka uznaje za istotne dla sprawy i nie musi notować wszystkiego co świadek mówi, jeśli np. 40% jego wypowiedzi jest nie na temat bo nic do sprawy nie wnosi :)

    Odpowiedz
  • Olo(2015-07-20 21:49) Zgłoś naruszenie 00

    najwięcej racji masz ten kto się złości i krzyczy pani zniesmaczona ;)

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane