Kmieciak: Procedura administracyjna do reformy. Poważnej

autor: Urszula Wróblewska23.06.2015, 07:32; Aktualizacja: 23.06.2015, 08:40
Prof. Zbigniew Kmieciak, sędzia NSA, przewodniczący zespołu ds. opracowania koncepcji modyfikacji postępowania administracyjnego, który został powołany przez prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego

Prof. Zbigniew Kmieciak, sędzia NSA, przewodniczący zespołu ds. opracowania koncepcji modyfikacji postępowania administracyjnego, który został powołany przez prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnegoźródło: DGP

Wszędzie tam, gdzie organ nie dotrzyma terminu załatwienia sprawy, zastosowanie miałaby – w przypadkach wskazanych przez ustawę – instytucja milczącej zgody - mówi w wywiadzie dla DGP Prof. Zbigniew Kmieciak, sędzia NSA, przewodniczący zespołu ds. opracowania koncepcji modyfikacji postępowania administracyjnego, który został powołany przez prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • Acht und achtzig Professoren, Vaterland, du bist..(2015-06-23 10:20) Zgłoś naruszenie 00

    >strona i organ, w drodze wzajemnych ustępstw, w granicach obowiązującego prawa, mogłyby uzgodnić treść rozstrzygnięcia. Przybierałoby ono postać umowy administracyjne<
    Ktoś kto takie brednie wygadauje sam daje świadectwo, że nie ma pojęcia o istocie administracji.
    Administracja to egzekwowanie uchwalonych przepisów, a nie negocjowanie ze stronami. Jeśli przepis mówi, że ma być X, to ma być X, a nie >dogadajmy się, żeby było 1/2 X<.
    Kolejna profesorska reforma. Zero konsultacji na szczeblu urzędników - którzy chyba jako jedyni wiedza jak naprawdę funkcjonuje administracja. Urojone teorie z poziomu tego profesorka, zarabiającego krocie i nie mającego nigdy styczności z prawdziwą administracją - będą miały ten sam skutek co inne profesorskie reformy. Właściwie można nawet napisać teorię - że każda reforma przygotowana przez profesora - stanie się totalną porażką. Że przypomnę tylko - reforma samorządowa, reforma emerytalna... Za co się nie wezmą - to psują.
    Reformy to może robić ktoś, kto zna system od samego dna, a nie ktoś, komu się wydaje, że z góry widać lepiej.

    Odpowiedz
  • każdy profesur lubi eksperymentować na narodzie(2015-06-23 11:16) Zgłoś naruszenie 00

    KPA - jedyny kodeks nie zepsuty tysiącem poprawek. W miarę jasny, dotarty długotrwałym użytkowaniem i zwyczajem. WIĘC PORA GO SPIEPRZYĆ.

    Odpowiedz
  • Bezpartyjny(2015-06-23 11:35) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Kmieciak, niech Pan wprowadzi jakąkolwiek odpowiedzialnośc organu za wydaną decyzję i już ma Pan
    mój głos w następnych wyborach prezydenckich.
    Propozycja zwykłego obywatela jest taka: Organ po powzięciu informacji, że wydana przez niego decyzja jest wadliwa, musi podjąc postępowanie wyjaśniające, a po stwierdzeniu nieprawidłowości musi wznowic postępowanie z urzędu.
    Przykład wójt kręci wałki ze starostą (obecnie w jednej partii) i wydaje mu pozwolenia na budowę dróg w których
    wpisane są lipne działki.
    Rosja, Białoruś ? Nie, Powiat Poznański. Starosta oficjalnie zostaje poinformowany, że niektóre działki są od
    innej drogi i nie robi nic. Można na niego złożyc skargę- rozpatrzy go Komisja Rewizyjna z byłym wójtem
    w składzie dla którego decyzje wydawał. Może sobie pozwolic w odpowiedziach na sugestię, że jeśli było łamanie prawa, to proszę zawiadomic Prokuraturę. Ma pewnośc, że Prokuratura nie kiwnie palcem.
    Nie widział nic złego Starosta, nie widział PINB. Urząd Wojewódzki dał dotację na drogę i też nie dopatrzył się niczego złego. Inne działki to nieistotny szczegół. Inny przykład
    z tej samej gminy: Wójt fałszuje oświadczenia o posiadanym prawie. Starostwo podobno nie musi sprawdzac,
    Wójt może byc gapą i nie wiedziec co podpisuje i to w kilkunastu przypadkach. Procedury administracyjne
    są dla mafii samorządowej. Prokuratura Rejonowa też na usługach, bo synek prokuratora rejonowego robił aplikację w kancelarii obsługującej kilka gmin i starostwo.
    Zupełnie nie boję się odpowiedzialności z art.212 KK(chociaż mnie straszono),
    bo piszę prawdę. Dlatego też mogę napisac, że chodzi o gminę Dopiewo i proceder pomijania właścicieli
    działek w postępowaniach administracyjnych przez Andrzeja Strażyńskiego -Platforma Obywatelska.
    Obecne procedury są takie, że można zbudowac drogę, wodociąg, kanalizację nie bacząc na właściciela,
    w jego miejsce podac inną działkę i wyprzec się, że się te inwestycje realizowało.
    Panie Kmieciak,
    Proszę zlikwidowac tę patologię, bo to bardziej dolegliwe niż ośmiorniczki.

    Odpowiedz
  • praktyk(2015-06-23 11:43) Zgłoś naruszenie 00

    Otwierają się nowe możliwości dla kolesiostwa.
    Pierwsze - to umowa administracyjna. Jak masz kolesia w urzędzie - to ci teraz legalnie odpuści dogadując się "w ramach prawa" :))). Normalnie koleś miałby z tym problem, bo prawo administracyjne nie przewiduje stopniowania realizacji, a urzędnik musi egzekwować tylko to co jest w przepisie. Teraz kolesiostwo będzie nie do udowodnienia.
    Drugie - instytucja "milczącej zgody". Koleś pędzącego królika będzie mógł zawalić termin - i będzie to znacznie lżejsze w wydźwięku prawnym niż wydanie decyzji niezgodnej z prawem.
    Problemem administracji nie jest procedura - tylko przepisy materialne, które są pisane źle i niezrozumiale.
    Projekt nie był konsultowany z tymi, którzy będą na tym kodeksie pracować, więc pewnie będzie równie udany jak wszystkie nowelizacje wprowadzane ex katedra przez ludzi, którym sie wydaje, że zjedli wszystkie rozumy.

    Odpowiedz
  • Bezpartyjny(2015-06-23 12:10) Zgłoś naruszenie 00

    Zgadzam się z Praktykiem. To kolesiom może sprzyjac, oj może. Kiedyś zamiast obowiązku sprawdzania oświadczeń o posiadanym prawie, wprowadzono odpowiedzialnośc karną dla składającego.
    Skutek jest taki, że oświadczenia na skalę masową były fałszowane, a nikt nie beknął.
    Wychodząc już poza KPA. Nawet jeśli prawo jest jasne i np. w ustawie o dostępie do informacji jest termin 14 dni,
    to co mi po tym jak sędzia Barbara Drzazga uważa inaczej i stwierdzi, że pół roku to nie jest bezczynnośc?
    Ja prawo jako tako znam, niech twórcy ustaw lepiej informują sędzię Drzazgę.

    Odpowiedz
  • skild(2015-06-23 13:15) Zgłoś naruszenie 00

    Zamiast nowego kpa wystarczy wprowadzić do ppsa normy nakazujące sądom administracyjnym wydanie rozstrzygnięcia merytorycznego zgodnego z żądaniem strony w przypadku uchylenia decyzji lub bezczynności, czy przewlekłości postępowanie i będzie gwarancja, że strona dojdzie swego! Teraz WSA uchyla decyzję, a organ ma gdzieś wyrok i wydaje kolejną taką samą decyzję, a strona może się od niej odwoływać do sądu, który może znów uchylić, a organ może znów wydać taką samą decyzję i tak w kółko przy zerowej odpowiedzialności organu...

    Odpowiedz
  • urzędnik(2015-10-09 13:59) Zgłoś naruszenie 00

    A ja jestem urzędnikiem, na codzień wydaję decyzje pozwoleń na budowę. Te opisane propozycje to kolejne zakusy na zepsucie tego, co działa. Bo KPA działa. To prawo materialne jest do bani, bo niejasne (wiadomo- w komisjach są prawnicy to prawa sobie prostego nie napiszą, bo straciliby potem zarobek), bo nowelizowanie bez przerwy - na przykład prawo budowlane już prawie 80 razy! Jaka umowa administracyjna- kto się z kim ma umawiać- to jakaś bzdura i potencjalne stwarzanie niejasnych i korupcyjnych sytuacji. Prawo jest jedno i nie można się "umawiać" jak będzie stosowane. A dopuszczenie kolejnych ludzi do postępowania spowoduje to, że już się żadnego pozwolenia nie uda wydać bo go pani Jasia z drugiego końca wsi, która twierdzi, ze ktoś ukradł jej działkę (sic!) zablokuje wszystkie pozwolenia w tej wsi, bo będzie udowadniać, że jej interes jest naruszony bo jeżdzą po drodze co to jest na tej ukradzionej je działce. Ale jakoś pani Jasia nie pamięta, że były scalenia i teraz ma gdzie indziej swoje pole...To nie jest wymyślony problem ale autentyczny przypadek. Zgroza pomyśleć co się stanie kiedy tacy ludzie zaczną być dopuszczani do sprawy jak strony- przecież już nikt nic nie wybuduje! Co do milczącej zgody to pomysł jest super- tylko zmniejszcie procedurę do jednej dziesiatej tego co dziś trzeba np do pozwolenia na budowę, to się sprawę załatwi nawet w godzinę, a nie będzie się wlekła, bo ciągle czegoś brakuje, bo w uzgodnieniach których jest niezliczona ilość jest po 10 warunków kolejnych do spełnienia, bo sąsiad protestuje bo zamiast ugoru za płotem będzie miał sąsiada i tak dalej i tak dalej- można by pisać książkę na ten temat.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane