Ze skarg wynika, że administracja więzienna nie zawsze kwalifikuje dokumenty na nośnikach elektronicznych, otrzymywane przez osadzonych od swoich pełnomocników, jako korespondencję. Funkcjonariusze zabezpieczają znaleziony pendrive czy CD, a samego więźnia karzą. Rodzą się bowiem wątpliwości, czy samo oświadczenie osadzonego czy obrońcy o zawartości nośników jest wystarczające do ustalenia pochodzenia tego typu sprzętu.

„Działanie polegające na wymierzeniu kary dyscyplinarnej za posiadanie przez osadzonego nośnika pamięci zawierającego informację przekazaną przez obrońcę lub pełnomocnika jest niezgodne z prawem, ponieważ nie dochodzi w tym przypadku do popełnienia przekroczenia dyscyplinarnego” – podkreśla w piśmie rzecznik.

Profesor Lipowicz tłumaczy, że zgodnie z prawem pocztowym (Dz.U. z 2012 r. poz. 1529 ze zm.) korespondencją jest przesyłka niebędąca drukiem, a zawierająca informację utrwaloną na dowolnym nośniku. Kodeks karny wykonawczy w art. 8a par. 2 wskazuje, że listy wymieniane między skazanym a jego adwokatem czy radcą prawnym nie podlegają nadzorowi, cenzurze czy zatrzymaniu. Powinny być bezzwłocznie przekazane adresatowi. Nie ma możliwości wcześniej sprawdzić, na jakim nośniku obrona przesłała dokumentację klientowi.

Z zebranych przez rzecznika informacji wynika, że w niektórych jednostkach penitencjarnych praktykuje się obowiązek uzyskania zgody dyrektora placówki na przesłanie dokumentacji w tej formie. Rzecznik podkreśla, że na osadzonym nie ciąży obowiązek prawny powiadamiania administracji o otrzymaniu korespondencji. Profesor Lipowicz postuluje wypracowanie jednolitych i zgodnych z prawem zasad postępowania funkcjonariuszy z takimi przesyłkami.