W ostatnich dniach środki masowego przekazu i cytowani przez nie eksperci stwierdzali, że przedstawiony przez ministra sprawiedliwości projekt ustawy o oświadczeniach o stanie majątkowym osób pełniących funkcje publiczne zawiera zmiany, w wyniku których jeden z posłów, dawnej minister, który wbrew obowiązkowi nie ujawnił w oświadczeniu majątkowym pewnej ruchomości, uniknie za swój czyn odpowiedzialności karnej. Obecnie bowiem w oświadczeniu majątkowym ujawnia się składniki mienia ruchomego o wartości jednostkowej powyżej 10 tys. zł. W projekcie ustawy ta granica została wytyczona na kwocie dwukrotnie wyższej. Ponieważ oświadczenia majątkowe składa się pod rygorem odpowiedzialności karnej za brak prawdziwości podanych w nich danych, twierdzono, że zadziała tu zasada stosowania wstecz względniejszej ustawy karnej. I spowoduje, że brak ujawnienia przedmiotu o wartości powyżej 10 tys. zł, a nieprzekraczającej 20 tys. zł, dokonany przed wejściem w życie proponowanych zmian, pod ich rządami stanie się już czynem niekaralnym. Taka propozycja – jeżeli prawdą byłoby to, co napisano powyżej – rzeczywiście byłaby skandaliczna. Problem w tym, że podana interpretacja opiera się na gruntownym nieporozumieniu, które chciałbym wyjaśnić.

Zbyt gęsta sieć

Po pierwsze, oświadczenie majątkowe przypomina zdjęcie stanu składników majątku, aktywów i pasywów, na dzień jego złożenia. Ma ono charakter statyczny i jest odnoszone do konkretnego i precyzyjnego punktu na osi czasu. Ocena prawdziwości podanych w nim informacji jest dokonywana tylko w takiej perspektywie czasowej. Nie widzimy w nim, co działo się dzień wcześniej ani też co stało się dzień później. Dla przykładu: oświadczam w środę, że nie mam żadnej nieruchomości, podczas gdy we wtorek sprzedałem mieszkanie, a w czwartek kupiłem dom. Jeżeli pieniądze zostały przekazane między stronami transakcji, w środę nie wpiszę do oświadczenia również środków pieniężnych będących równowartością nieruchomości. Mimo to oświadczenie majątkowe jest zgodne z prawdą.

Po drugie, obowiązująca kwota graniczna 10 tys. zł, od której należy ujawniać składniki majątku, zasoby i pasywa, została wprowadzona ponad dekadę temu. Od tego czasu siła nabywcza pieniądza uległa zmianie i w perspektywie kontroli prawdziwości oświadczeń majątkowych prowadzonej przez odpowiednie służby, stworzyła obecnie sieć o zbyt gęstych oczkach. To od tych właśnie podmiotów pochodzi propozycja zwiększenia wskazanej kwoty, nie zaś od ministra sprawiedliwości. I jest podyktowana względami operacyjnymi.

Zdjęcie z tu i teraz

Po trzecie, odpowiedzialność karna związana ze składaniem oświadczenia majątkowego wiąże się z realizacją znamion typu czynu zabronionego z art. 233 kodeksu karnego, zgodnie z którym odpowiedzialności karnej podlega ten, kto składając określone oświadczenie wiedzy, podaje „nieprawdę lub zataja prawdę”. Typ ten należy do przestępstw jednoaktowych, znamiona realizuje się bowiem raz, w konkretnym momencie i w odniesieniu do konkretnego stanu rzeczy. Jeżeli zatem w dniu składania oświadczenia obowiązuje przepis mówiący, że na „zdjęciu” muszą odbić się wszystkie składniki majątku powyżej pewnej wartości, to albo zdjęcie jest prawdziwe, bo tak się dzieje, albo rzeczywistość w nim ujawniona jest zafałszowana. W tym drugim przypadku pojawia się podstawa do odpowiedzialności karnej.

Zastanówmy się, czy podwyższenie progu kwotowego odnośnie do obowiązku ujawnienia składników majątku ma jakiekolwiek znaczenie dla odpowiedzialności karnej za złożone wcześniej nieprawdziwe oświadczenie? Ci, którzy tak twierdzą, czynią tak, jakby wprowadzali do treści przepisu art. 233 kodeksu karnego wartość kwotową i jej zmianę traktowali jako zmianę ustawy karnej. Powiadają, że zakres kryminalizacji w przypadku obowiązku ujawniania składników majątku powyżej 10 tys. zł jest szerszy, niż gdy kwota ta jest podwyższona do 20 tys. zł. Tymczasem zakres kryminalizacji jest taki sam, nie ulega zmianie. Cały czas odpowiedzialność karną ponosi się za podanie nieprawdy lub zatajenie prawdy w oświadczeniu wiedzy o stanie majątkowym według kryteriów obowiązku raportowania – według stanu rzeczy i stanu prawnego na dzień składania oświadczenia, czyli robienia zdjęcia. Fotografuje się konkretną rzeczywistość w panujących w danym momencie warunkach atmosferycznych. Zmiana kwoty, która wyznaczy obowiązek raportowania w oświadczeniu, nie podlega zatem regulacji art. 4 kodeksu karnego, w szczególności stosowania lex mitior, która mogłaby rzeczywiście w pewnym zakresie uwolnić kłamców od odpowiedzialności.

Co jednakże uczynić wobec tego, że przywoływani przez DGP i inne media eksperci tak powszechnie wypowiadają mylny pogląd? Co jest ważniejsze: zakres podmiotowy obowiązku upublicznienia posiadanego stanu majątkowego czy kwota, od której należy wpisywać składniki majątku do oświadczenia? Odpowiedź ministra sprawiedliwości jest czytelna i wyraża się w decyzji korekty projektu ustawy, polegającej na przywróceniu obowiązującej granicy kwotowej 10 tys. zł.