Tym wszystkim, którzy prawnika widzieli ostatnio w filmie „Filadelfia”, od razu należy się wyjaśnienie: nasz świat prawniczych kancelarii ma się tak do wolnego rynku jak pięść do nosa. Trudno uwierzyć, że w czasach nieustających promocji i wszędobylskiej reklamy czy innych marketingowych chwytów nastawionych na zwiększenie przychodów adwokatom nie wolno się reklamować. Ale mimo to rywalizacja o klienta i jego pieniądze się zaostrza.
Z danych zebranych przez firmę badawczą Ipsos wynika, że z powodu dużej liczby absolwentów prawa i stopniowego otwierania dostępu do zawodu ceny usług spadły nawet o 1/3. Coraz częściej można znaleźć oferty pierwszej porady gratis, ale prawdziwą nowością jest nie tyle obniżanie cen, co upublicznianie cenników.
– Musimy walczyć o klienta, i to nie tego z zasobnym portfelem, bo on ma już prawników. Do osób mniej zamożnych w pierwszej kolejności przemawia cena. Można się na to albo obrażać, albo to zaakceptować – stwierdza jeden z młodych stołecznych adwokatów. Taka sytuacja nie jest mile widziana. A już szczególnie w środowisku notariuszy.