Izba notarialna w Warszawie wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciwko notariuszowi Markowi M. Obwiniła go o to, że w 2011 r. zamykał swoją kancelarię na dłuższe okresy (ponad dwutygodniowe).

Zgodnie zaś z ustawą – Prawo o notariacie (Dz.U. z 1991 r. nr 22, poz. 91 z późn. zm.) kancelaria powinna być czynna w dniach powszednich co najmniej 6 godzin dziennie. Jeżeli zaś notariusz nie może pełnić swych obowiązków, powinien wyznaczyć na ten czas zastępcę spośród asesorów.

Marek M. jednak nie zapewnił zastępstwa. Powiesił jedynie na drzwiach kartkę informującą, że kancelaria jest nieczynna. W efekcie nie doszło do zaplanowanej przez radę izby notarialnej wizytacji kancelarii.

Zarówno sąd dyscyplinarny pierwszej instancji, jak i następnie wyższy sąd dyscyplinarny uznały go za winnego i wymierzyły mu za to karę pozbawienia prawa prowadzenia kancelarii. Rejent wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Na rozprawie kasacyjnej jego obrończyni przekonywała, że nikogo nie powinno się dożywotnio pozbawiać prawa wykonywania zawodu. Zgodnie bowiem z art. 65 konstytucji każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu.

– Takie rozwiązanie oznacza de facto śmierć cywilną – wskazywała adwokat Ewa Meresińska-Sasim.

– A ludzkie postawy mogą przecież ulec pozytywnej zmianie – podkreśliła.

Obrona oparła się również na przepisach karnych. Zgodnie z nimi nie można nikogo pozbawić prawa wykonywania zawodu na więcej niż 10 lat. Rzecznik dyscyplinarny notariatu wskazywał jednak, że kara jest adekwatna do zachowania notariusza.

2 notariuszy w 2011 r. zostało pozbawionych prawa prowadzenia kancelarii

– Był on już karany i nie rokuje poprawy – stwierdził notariusz Krzysztof Młynarski.

Głos na rozprawie zabrał również sam rejent, oskarżając korporację, że chce go zniszczyć.

Sąd Najwyższy oddalił jednak kasację, napisaną notabene przez głównego zainteresowanego, wskazując jednocześnie na wiele jej wad. Wyjaśnił m.in., że do kar dyscyplinarnych nie mają zastosowania kary i środki karne przewidziane w kodeksie karnym.

– Prawo karne do postępowań dyscyplinarnych stosuje się w zakresie samych tylko zasad odpowiedzialności – podkreślił sędzia Tomasz Grzegorczyk.

Zdaniem SN kara została orzeczona prawidłowo, jeśli wziąć też pod uwagę kłopoty alkoholowe notariusza i jego niechęć do leczenia się. To w gestii korporacji jest ocenianie, czy zachowanie rejenta zasługuje na karę najsurowszą – przyznał SN. Korporacja powinna bowiem dbać o to, by jej członkowie prawidłowo wykonywali zawód.

– I tak właśnie było w tej sprawie. Samorząd uznał, że już inaczej nie da się zareagować na sprzeczne z prawem zachowanie rejenta – podsumował sędzia Grzegorczyk.

ORZECZNICTWO
Postanowienie Sądu Najwyższego z 15 listopada 2012 r., sygn. akt SDI 31/12.