Z taką prośbą w lipcu ubiegłego roku zwróciło się Stowarzyszenie Lokalnych Liderów Grup Obywatelskich. Pytało o e-maile związane z nowelizacją ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Chciało bowiem ustalić, kto jest odpowiedzialny za wprowadzenie tzw. poprawki Rockiego, która wprowadzała nowe ograniczenie dostępu ze względu na ważny interes gospodarczy państwa (Trybunał Konstytucyjny uznał potem tryb jej wprowadzenia za niezgodny z ustawą zasadniczą).

Premier e-maili nie ujawnił, w efekcie stowarzyszenie skierowało sprawę do WSA, oskarżając premiera o bezczynność. W grudniowym wyroku sędziowie WSA zobowiązali go do udzielenia odpowiedzi.

Wczoraj NSA przychylił się jednak do argumentacji premiera, uzasadniając, że e-maile nie stanowiły informacji publicznej, gdyż nie miały „statusu formalnego”.

– Wyrok stanowi de facto usankcjonowanie sytuacji, w której proces stanowienia prawa w Polsce może być prowadzony bez kontroli społecznej – mówi Krzysztof Izdebski z SLLGO, który przypomina, że na podobne prośby zarówno Ministerstwo Skarbu, jak i Prokuratoria Generalna odpowiedziały pozytywnie.

– Zastanawiamy się nad złożeniem skargi do Trybunału Konstytucyjnego, a ewentualnie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który w podobnej sprawie orzekł, że przejrzystość procesu legislacyjnego oraz dostęp do informacji odnośnie do tego procesu są podstawowym prawem człowieka – dodaje Izdebski.

ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 21 czerwca 2012 r., sygn. akt 1 OSK 666/12.