Trwa impas związany z wyborami pocztowymi. Co najmniej kilkaset gmin oświadczyło, że nie przekaże danych wyborców Poczcie Polskiej, specjalną konferencję zwołali w tej sprawie na dzisiaj prezydenci Unii Metropolii Polskich. Czasu zostało coraz mniej, a bez danych obywateli Poczta nie będzie w stanie doręczyć pakietów wyborczych.
Aby zrozumieć, o co chodzi w tym sporze, trzeba wpierw sięgnąć do RODO. Jego przepisy nie pozwalają na przetwarzanie danych osobowych bez podstawy prawnej. Taka podstawa musi wynikać z przepisów. I tu docieramy do kluczowego pytania – czy w tej chwili w obrocie prawnym rzeczywiście są takie przepisy?
Poczta Polska powołuje się na art. 99 tzw. tarczy 2.0. Przepis ten rzeczywiście pozwala operatorowi wyznaczonemu żądać przekazania danych, które są potrzebne „do realizacji zadań związanych z organizacją wyborów prezydenta” bądź „w celu wykonania innych obowiązków nałożonych przez organy administracji rządowej”. Nie byłoby problemu, gdyby uchwalono już zmiany w kodeksie wyborczym, które mają wprowadzić wybory korespondencyjne. Te jednak wciąż nie wyszły z Senatu. A to oznacza, że pierwsza ze wskazanych przesłanek nie jest spełniona.