Po wycieku w połowie kwietnia br. danych sędziów z platformy szkoleniowej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury we wszystkich sądach w Polsce zapadły decyzje o czasowym zablokowaniu dostępu do oświadczeń majątkowych sędziów oraz oświadczeń o przynależności do stowarzyszeń i partii politycznych. Prezesi sądów apelacyjnych, którzy są odpowiedzialni za ich publikację, uznali bowiem, że zakres danych, które uległy wyciekowi w połączeniu z tymi, które znajdują się w oświadczeniach, mogą stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa sędziów. Jak wynika z ustaleń DGP sytuacja może jednak ulec zmianie w najbliższym czasie.

Resort naciska

Do zawieszenia dostępu do oświadczeń majątkowych sędziów doszło niemal natychmiast po ujawnieniu informacji o wycieku danych z platformy KSSiP. Niemal natychmiastowa była również reakcja Ministerstwa Sprawiedliwości. „(…) w zaistniałej obecnie sytuacji wycieku danych z KSSiP brak jest jakichkolwiek podstaw normatywnych do chociażby nawet tylko czasowego ograniczenia (zawieszenia) dostępu do danych zawartych w oświadczeniach majątkowych z powoływaniem się wyłącznie na potencjalne zagrożenia mogące wynikać z opisanego zdarzenia dla osób prawnych, których dane osobowe naruszono (…)” – pismo o takiej treści podpisane przez Przemysława Wypycha, zastępcę dyrektora Departamentu Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych MS, trafiło do prezesów SA w całej Polsce 20 kwietnia br.

Na tym jednak się nie skończyło, gdyż prezesi uznali, że dane zawarte w oświadczeniach, o których mowa w art. 88a u.s.p. (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 365 ze zm.), a więc tych o przynależności m.in. do stowarzyszeń, w połączeniu z tymi, które wyciekły z platformy KSSiP, także mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa sędziów. W efekcie większość z nich również została zablokowana.

Tymczasem resort sprawiedliwości w odpowiedzi na pytania DGP stwierdza, że w przypadku oświadczeń z art. 88a u.s.p. także nie ma podstaw prawnych do decyzji o wstrzymaniu ich publikacji, gdyż nie stwarza ona niebezpieczeństwa dla dóbr prawnych sędziów. Co więcej, resort informuje, że po uzyskaniu informacji o zniesieniu dostępu w siedmiu sądach apelacyjnych do oświadczeń określonych w art. 88a u.s.p. prowadzone są prace nad pismem analogicznym do tego z 20 kwietnia.

Niebezpieczne podpisy

Z naszego rekonesansu wynika, że sądy podjęły już na własną rękę działania zmierzające do przywrócenia dostępu do danych zawartych w oświadczeniach, ale w taki sposób, aby było to bezpieczne dla sędziów.

Jak informuje Barbara Du Château, rzecznik prasowy SA w Lublinie, zdecydowano o częściowej anonimizacji zarówno oświadczeń majątkowych, jak i tych z art. 88a prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 365 ze zm.).

– Chodzi o usunięcie z dokumentów własnoręcznych podpisów sędziów. Ten proces jest teraz w toku – tłumaczy sędzia.

Po jego zakończeniu oświadczenia mają wrócić na stronę lubelskiego sądu.

– Najpierw na powrót zawisną oświadczenia o przynależności do stowarzyszeń. Z nimi bowiem jest mniej pracy, gdyż obowiązek ich zamieszczania istnieje dopiero od tego roku – tłumaczy Barbara Du Château. Dużo więcej jest oświadczeń majątkowych, gdyż one są składane od 2007 r.

Podobnie sytuacja przedstawia się w SA w Poznaniu, choć tutaj proces usuwania podpisów z oświadczeń z art. 88a u.s.p. już się zakończył, w związku z czym dokumenty te wróciły już do sieci. Ponadto są one już dostępne – bez podpisów – na stronach internetowych SA w Katowicach, SA w Łodzi oraz SA w Białymstoku.

Jak informuje Elżbieta Fijałkowska, rzecznik prasowy SA w Poznaniu, w toku są jeszcze prace zmierzające do usunięcia podpisów z oświadczeń majątkowych sędziów. Wcale jednak nie jest jeszcze przesądzone, że po ich zakończeniu dokumenty te znów zostaną udostępnione opinii publicznej.

– Prezes sądu czeka na ustalenia co do zakresu wycieku danych. Dopiero po otrzymaniu tych informacji będzie podejmował decyzje co do ewentualnego odtajnienia oświadczeń majątkowych sędziów – tłumaczy sędzia Fijałkowska.

Sytuacja jest więc dynamiczna, a skoro tak, to trudno jest mówić o jakichś, choćby przybliżonych terminach powrotu pełnych danych na strony internetowe sądów. Są jednak i takie jednostki, które wskazały czasowe ramy ograniczenia dostępu do oświadczeń. Wśród nich jest SA w Szczecinie, który informuje, że blokada obowiązuje do 4 maja br.

To za mało

Sędziowie, z którymi rozmawialiśmy, uważają jednak, że usunięcie samych podpisów nie zapewni im wystarczającego poziomu bezpieczeństwa.

– Z oświadczeń, o których mowa w art. 88a u.s.p., można wyczytać, do jakiej wspólnoty mieszkaniowej sędzia należy, a to w wielu przypadkach pozwala ustalić przybliżone miejsce zamieszkania sędziego. Z kolei z oświadczenia majątkowego możemy dowiedzieć się, jakim samochodem sędzia jeździ. Połączenie tych informacji może bardzo ułatwić sprawę tym, którzy chcą zrobić krzywdę sędziemu lub jego rodzinie – mówi Bartłomiej Przymusiński, sędzia Sądu Rejonowego Poznań – Stare Miasto w Poznaniu, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Dlatego też jest on zdania, że państwo nie zapewnia sędziom odpowiedniego poziomu ochrony.

Podobnie uważa Bartłomiej Starosta, sędzia Sądu Rejonowego w Sulęcinie, przewodniczący Stałego Prezydium Forum Współpracy Sędziów. On jednak wskazuje na jeszcze inne absurdalne jego zdaniem sytuacje, jakie są skutkiem wprowadzenia obowiązku publikowania oświadczeń składanych przez sędziów.

– Moje, ale nie tylko moje, oświadczenie z art. 88a u.s.p. zostało ocenzurowane przez prezesa SA w Szczecinie. Usunięto z niego bez żadnego trybu fragment, w którym zaznaczałem, że obowiązek składania takiego oświadczenia jest sprzeczny z konstytucją, w tym m.in. z prawem do ochrony życia prywatnego i rodzinnego – mówi sędzia Starosta.

I rzeczywiście, na stronie internetowej SA w Szczecinie można przeczytać, że „Anonimizacji (poprzez zakreślenie biała kreską) uległy informacje wykraczające poza zakres art. 88a par. 1 u.s.p. (…)”.

– Znam też przypadki, kiedy to sędziowie wymieniali w punktach swoją działalność pozazawodową, a prezesi dokonywali anonimizacji niektórych z tych punktów. Dla przykładu – sędzia wymieniał sześć punktów, a czwarty został „wygumkowany” – mówi Bartłomiej Starosta. Jego zdaniem takie działanie prezesów nie znajduje żadnego uzasadnienia w przepisach prawa, a co więcej niweczy cel, jaki chciał osiągnąć ustawodawca, wprowadzając obowiązek składania oświadczeń z art. 88a u.s.p.

– Podsądni mieli mieć możliwość sprawdzenia dzięki temu przepisowi, czy przypadkiem pozazawodowa działalność sędziego nie budzi wątpliwości co do jego bezstronności w konkretnej sprawie. Przy publikowaniu niepełnych danych jest to niemożliwe – kwituje sulęciński sędzia.