6 listopada br, Trybunał Konstytucyjny pochyli się nad przepisem, zgodnie z którym jeżeli sprawa toczy się w e-sądzie, nie ma możliwości ubiegania się o zwolnienie od kosztów sądowych. Orzeczenia niekonstytucyjności tej regulacji chcą wszyscy uczestnicy postępowania.

Rozterki sądu

Wątpliwości co do art. 104a ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 300 ze zm.) nabrał Sąd Okręgowy w Lublinie. Przepis ten stanowi m.in., że w elektronicznym postępowaniu upominawczym (dalej: EPU) nie stosuje się przepisów, które umożliwiają ubieganie się o zwolnienie od kosztów sądowych. Sąd, który skierował pytanie prawne do TK, przyznaje, że ma świadomość, iż „celem wprowadzenia omawianej regulacji było dążenie przez ustawodawcę do maksymalnego przyśpieszenia elektronicznego postępowania upominawczego”. I nie widzi nic niepokojącego w tym, że wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych, który zostanie złożony przez powoda mimo wykluczenia takiej możliwości przez ustawodawcę, zostanie oddalony. Takie rozwiązanie ustawowe nie pozbawia powoda konstytucyjnego prawa do sądu, gdyż nie musi on kierować sprawy do e-sądu. Jeżeli chce ubiegać się o zwolnienie od kosztów, może skierować swoje powództwo na inną drogę postępowania sądowego. Bo EPU nie jest obligatoryjne.

Inaczej sprawa przedstawia się od strony pozwanego. Ten nie ma prawa wyboru postępowania, w jakim sprawa będzie się toczyła. Strona pozwana może bowiem złożyć wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych dopiero wraz ze skutecznie wniesionym sprzeciwem od nakazu zapłaty. Jak zauważa lubelski sąd, „omawiana regulacja budzi wątpliwości konstytucyjne w odniesieniu do sytuacji, gdy zaistnieje potrzeba przeprowadzenia postępowania dowodowego (…) na etapie wniesienia sprzeciwu przez stronę pozwaną”. Może tak być np. wówczas, gdy pozwany zawnioskuje o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego sądowego ze specjalnością z zakresu ekspertyzy pisma ręcznego, bo chce udowodnić, że nie pokwitował odbioru przesyłki pocztowej zawierającej nakaz zapłaty i odpis pozwu (tak właśnie było w sprawie, jaka zawisła przed SO w Lublinie i która stała się przyczynkiem do skierowania pytań do TK).

Gdy sąd dopuści wnioskowany przez stronę pozwaną dowód generujący spore wydatki (np. opinię biegłego), ta może zostać pozbawiona możliwości skutecznej obrony swych praw. Stanie się tak, gdy nie będzie mogła ponieść stosownych wydatków. „Brak możliwości skorzystania z instytucji zwolnienia od kosztów sądowych przez stronę, której na skutek określonej sytuacji życiowej, materialnej, majątkowej i rodzinnej nie stać na pokrycie wydatków bez uszczerbku w utrzymaniu koniecznym, powoduje, że strona taka zostaje ograniczona w możliwości powoływania określonych, istotnych dla rozpoznania sprawy dowodów, co ogranicza jej drogę sądową, a w konsekwencji może prowadzić do zamknięcia tej drogi” – czytamy w uzasadnieniu pytania prawnego.

Zgodność uczestników

Z argumentacją przedstawioną przez lubelski sąd zgadzają się wszyscy uczestnicy postępowania przed TK. Uznania za niekonstytucyjny art. 104a ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych domagają się zarówno rzecznik praw obywatelskich, jak i Sejm oraz prokurator generalny.

Jak przypomina ten ostatni, w EPU sąd wydaje wyrok w oparciu jedynie o twierdzenia powoda, nie przeprowadzając postępowania dowodowego, nie słucha również stron. Aby więc można było uznać, że mimo wszystko tego typu postępowanie spełnia warunki sprawiedliwości proceduralnej, strona pozwana musi mieć realne możliwości podważenia twierdzeń powoda oraz przedstawienia własnych. „Kwestionowana regulacja nie spełnia przedstawionego warunku, gdyż wyłączenie możliwości zwolnienia od kosztów sądowych strony pozwanej w elektronicznym postępowaniu upominawczym utrudnia tej stronie korzystanie z przysługujących uprawnień procesowych, a nawet może pociągać za sobą negatywne i nieodwracalne dla niej następstwa procesowe” – pisze PG.

Z kolei Sejm zauważa, że „przydatność analizowanego rozwiązania dla osiągnięcia celu w postaci przyspieszenia elektronicznego postępowania upominawczego nie może sięgać tak głęboko w procesowe uprawnienia stron – zwłaszcza strony pozwanej – aby prowadzić do wydawania rozstrzygnięć opartych na błędnych przesłankach czy też uniemożliwienia obrony przed roszczeniem wierzyciela”.

RPO pisze natomiast, powołując się przy tym na orzecznictwo TK, o tym, że skoro państwo wprowadza przymus opłacania kosztów sądowych, to równocześnie musi gwarantować istnienie efektywnego i rzeczywistego systemu zwolnień od obowiązku ich uiszczania. „Tak rozumiana powinność pozostaje aktualna także w odniesieniu do sytuacji strony pozwanej w ramach postępowania odrębnego, jakie stanowi elektroniczne postępowanie upominawcze” – zaznacza rzecznik.