statystyki

Strus-Wołos: Sędzia to nie jest zwykły zawód [WYWIAD]

autor: Piotr Szymaniak22.10.2019, 13:50; Aktualizacja: 22.10.2019, 13:56
Monika Strus-Wołos: W nowelizacji k.p.c. dominuje patrzenie na interes sądu. Ważniejsze jest, by sprawę załatwić szybko, polepszyć statystyki, uchodzić za sprawnego, szybko sądzącego sędziego i liczyć na awans.

Monika Strus-Wołos: W nowelizacji k.p.c. dominuje patrzenie na interes sądu. Ważniejsze jest, by sprawę załatwić szybko, polepszyć statystyki, uchodzić za sprawnego, szybko sądzącego sędziego i liczyć na awans.źródło: ShutterStock

Monika Strus-Wołos: W nowelizacji k.p.c. dominuje patrzenie na interes sądu. Ważniejsze jest, by sprawę załatwić szybko, polepszyć statystyki, uchodzić za sprawnego, szybko sądzącego sędziego i liczyć na awans.

7 listopada wejdzie w życie zasadnicza część reformy kodeksu postępowania cywilnego. Oczekuje pani na reformę z nadzieją, niepokojem, obojętnością?

Raczej z pesymizmem pomieszanym z rezygnacją. Większość tych rozwiązań, które lada moment zaczną obowiązywać, już przecież mieliśmy. Myślę tutaj w szczególności o odrębnym postępowaniu gospodarczym, fiskalizmie, odrzucaniu pism z powodu braków formalnych. Odrębne postępowanie gospodarcze obowiązywało do 2012 r. i nie tylko nie przyspieszyło postępowań, lecz także spowodowało znaczny spadek zaufania do sądów. Bo jak wiadomo, ludzie przegrywali sprawy przez błędy formalne i trudno było wytłumaczyć komuś takiemu, że mimo że miał rację, to wyrok z powodów proceduralnych nie mógł być inny. Kiedy poprzednio, w 1989 r., wchodziły w życie przepisy o postępowaniu gospodarczym, przedsiębiorcy najpierw chętnie szli do sądu, ale kiedy się okazywało, że trzeba czekać na wyrok po sześć lat, to albo w końcu byli skłonni się jakoś dogadać, albo po tak długim czasie okazywało się, że nie warto było walczyć o dochodzone kwoty, skoro to wszystko tyle trwa i kosztuje, a czasem przeciwnik już upadł. Pamiętam atmosferę zniechęcenia tymi procesami. Dlatego mam teraz wrażenie, że jakkolwiek obecna reforma ma być remedium i na obciążenie sądów, i na przewlekłość, to zrobiono to za pomocą budowania barier i formalnych, i fiskalnych. A to nie tędy droga, bo uderza się w ten sposób w prawo do sądu.

Powrót do postępowania gospodarczego nie oznacza przywrócenia starej procedury jeden do jednego. Projektodawcy zapewniają, że rygory formalne zostały złagodzone. Wraca np. obowiązkowa odpowiedź na pozew, ale nie trzeba jej składać w terminie maksymalnie dwóch tygodni jak kiedyś, teraz ten termin nie może być krótszy niż dwa tygodnie. I jego długość ma być uzależniona od stopnia skomplikowania sprawy.

Pamiętam, że kiedy prowadziłam sprawę sporu na kanwie rozliczenia budowy dużego biurowca, to klient musiał kupić specjalnie szybką kserokopiarkę tylko na potrzeby tego postępowania, bo w ciągu 14 dni mieliśmy odpowiedzieć na pozew, który wraz z załącznikami liczył 1100 stron. Oczywiście oprócz samej odpowiedzi trzeba było jeszcze szybko załączyć ogrom dokumentacji budowlanej. Więc niechby teraz w takiej sprawie sąd dał miesiąc, to czy to wiele zmieni? A rygory prekluzji dowodowej, która polega na tym, że dowód złożony po wyznaczonym przez sąd terminie nie jest brany pod uwagę, zostają. Wystarczy, że strona zapomni załączyć jeden kwitek i teoretycznie może przegrać sprawę.

Najgorsza w tej reformie jest właśnie prekluzja dowodowa oraz zakaz powództw wzajemnych i znaczne ograniczenie możliwości zgłaszania potrącenia przez pozwanego swojego roszczenia. Obecnie, dzięki możliwości potrącenia czy poprzez powództwo wzajemne, strony mogą w ramach jednego postępowania osądzić całość zaszłości między nimi z danego stosunku prawnego. Dlaczego zamiast tego odsyła się ludzi do dwóch różnych procesów? Owszem, może przez brak możliwości podnoszenia zarzutu potrącenia czy powództwa wzajemnego ta pierwotna sprawa rozstanie rozstrzygnięta szybciej, jednak zamiast jednego procesu zrobią się dwa. A to oznacza nowe koszty, czas…


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • r(2019-10-23 07:54) Zgłoś naruszenie 20

    Statystyka to przekleństwo . Psuje pracę sądów, urzędów, policji. Prowadząc kilka, kilkanaście spraw na raz nic nie może być zrobione dobrze. Do wszystkiego wyznaczane są terminy, które są ważniejsze niż sama sprawa. Do tego absurdalna procedura, która zalewa postępowanie nikomu niepotrzebnymi papierami, tak że tonie się w papierach. Załatwianie sprawy wygląda tak, najpierw się ją czyta, potem wysyła pisma i te potrzebne i te do niczego. Kolejny raz sprawa wraca po miesiącu (bo tyle trzeba zostawić na zwrotki). Po miesiącu, z tej sprawy już nic się nie pamięta. Więc czyta się od nowa. Strona się nie stawia. Więc znowu zwrotki. Znowu czekanie. Po kolejnym miesiącu, już zaczynają upływać terminy. Międzyczasie taki spraw jest jeszcze kilkanaście .... tak się nie da załatwiać spraw dobrze. Powinno być tak jak w USA. Sprawę się zaczyna i kończy bez zbędnych przerw.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Bert(2019-10-23 21:13) Zgłoś naruszenie 11

    tak, tak wiemy, daje duże możliwości : można bezkarnie kraść, rozbijać się samochodami po pijaku, ubliżać, bawić się w politykę bez jakichkolwiek ograniczeń, zdradzać interes państwa i pluć na Polskę za granicą, stawiać prawo na głowie i prawomocnie stwierdzać że białe jest czarne a czarne białe, albo pisać duby smalone w uzasadnieniach jakich nie powstydziłby się narkoman na haju - a wszystko bez najmniejszych konsekwencji, rzeczywiście niezwykły zawód...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane