Hanna Gronkiewicz-Waltz miała prawo przekazać reprezentującym ją pełnomocnikom dane osobowe lokatorów kamienicy przy ul. Poznańskiej 14. A prawnicy mogli wykorzystać je podczas rozprawy – uznała prezes UODO.
Reklama
Chodzi o przesłuchanie lokatorów kamienicy w sierpniu 2017 r., podczas którego pełnomocnicy ówczesnej prezydent miasta zadawali m.in. pytania dotyczące zadłużenia lokali i sytuacji życiowej mieszkańców kamienicy przy ul. Poznańskiej 14. Przewodniczący komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki uznał to za dręczenie lokatorów i wykluczył pełnomocników Bartosza Przeciechowskiego i Zofię Gajewską za niewłaściwie zachowanie. Jednocześnie też zawiadomił ówczesnego generalnego inspektora ochrony danych osobowych o naruszeniu przepisów. Jego zdaniem miasto przekazało im bezprawnie dane osobowe lokatorów, w tym dane szczególnie chronione, a ci – równie bezprawnie – ujawnili je podczas obrad komisji.
– Wszystko wskazuje na to, że Hanna Gronkiewicz-Waltz przekazała wrażliwe dane swoim prawnikom po to, żeby oni gnębili mieszkańców Warszawy na komisji, co jest niezgodne z obowiązującym prawem, ale również skandaliczne pod względem moralnym – przekonywał Patryk Jaki. Adwokaci tłumaczyli zaś, że jedynie wykonywali swe obowiązki i próbowali ustalić, czy problemy mieszkaniowe lokatorów wiązały się wyłącznie z reprywatyzacją, czy też wynikały z przypadków losowych.
Z treści decyzji, do jakiej dotarł DGP, wynika, że prezes UODO nie dopatrzyła się naruszenia prawa ani w działaniach samej prezydent Warszawy, ani też jej prawników. Same dane osobowe, w tym także szczególne, bo dotyczące stanu zdrowia, przekazali miastu sami lokatorzy we wnioskach o najem nieruchomości. Przetwarzano je więc zgodnie z prawem. Z kolei miasto mogło je przekazać swym pełnomocnikiem na podstawie art. 6 ust. 1 lit. e RODO, gdyż było to niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym oraz na podstawie art. 9 ust. 2 lit. f i g RODO (w odniesieniu do danych dotyczących stanu zdrowia), jako niezbędne do dochodzenia lub obrony roszczeń oraz ze względów związanych z ważnym interesem publicznym.
„Z analizy zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wynika bowiem, że m.st. Warszawa w sposób uprawniony udostępniło dane osobowe na rzecz pełnomocników w celu zapewnienia zastępstwa (reprezentacji), ochrony interesów i świadczenia pomocy prawnej, w szczególności w toku rozprawy przed komisją, przez podmiot profesjonalny, a oni w sposób uprawniony przetwarzali dane osobowe, zgodnie z zawartymi umowami” – napisano w uzasadnieniu decyzji.

Reklama
Mówiąc wprost – strona postępowania może przekazać swemu prawnikowi znane jej dane osobowe, a ten może je przetwarzać, aby móc świadczyć pomoc prawną. To informacja bardzo ważna dla adwokatów i radców prawnych. Niejako przy okazji UODO przesądził jeszcze jedną istotną dla nich kwestię – w takich sytuacjach nie dochodzi do powierzenia danych, tylko do ich udostępnienia. Oznacza to, że prawnicy przetwarzają dane w imieniu administratora i w granicach przyznanego im umocowania, dla realizacji celów administratora.
Prezes UODO podkreśliła, że zasady postępowania przed komisją weryfikacyjną zostały określone w ustawie o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2267 ze zm.). Zgodnie z jej przepisami prezydent Warszawy działała zarówno jako organ udzielający wyjaśnień, jak i strona postępowania.
„Pełnomocnicy przetwarzając w toku rozprawy przed komisją dane osobowe lokatorów nieruchomości przy ul. Poznańskiej 14 w Warszawie realizowali przysługujące im uprawnienia wynikające z omawianej ustawy i wydanego na jej podstawie zarządzenia. Gospodarzem prowadzonej rozprawy był natomiast jej przewodniczący i to do jego obowiązków należało kierowanie nią i czuwanie nad prawidłowym przebiegiem. To przewodniczący komisji dopuścił pełnomocników do zabrania w sprawie głosu i zadawania pytań świadkom” – można przeczytać w uzasadnieniu decyzji.
Doktor Grzegorz Sibiga, adwokat w kancelarii Traple, Konarski, Podrecki i Wspólnicy, zgadza się z tą argumentacją.
– Przepisy o ochronie danych osobowych nie powinny ograniczać gwarancji procesowych stron i ich pełnomocników, związanych z potrzebą przekazywania danych osobowych, nie tylko w postępowaniu sądowym, ale także w postępowaniach administracyjnym, które podlegają kontroli sądowej. Taką szczególną procedurą administracyjną jest postępowanie prowadzone przed komisją weryfikacyjną – zwraca uwagę prawnik.
– Jeżeli komisja przeprowadza rozprawę w toku postępowania rozpoznawczego, to ustawa dopuszcza możliwość wyłączenia jawności i w ten sposób powinny być chronione dane osobowe ujawniane podczas takiej rozprawy. Zwracam jednak uwagę, że przepis ustawy przewidujący taką możliwość ciągle odwołuje się do uchylonej już ustawy o ochronie danych osobowych z 1997 r. – dodaje, sugerując jak najszybszą nowelizację przepisów.
Przewodniczący komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki w 2017 r. zapowiadał również zawiadomienie prokuratury o możliwości naruszenia prawa przez ówczesną prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz. Przywoływał art. 266 par. 2 kodeksu karnego. Zgodnie z nim funkcjonariusz publiczny, który ujawnia osobie nieuprawnionej informację, którą uzyskał w związku z wykonywaniem czynności służbowych, a której ujawnienie może narazić na szkodę prawnie chroniony interes, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Wczoraj nie udało nam się dowiedzieć, czy w tej sprawie prowadzone jest postępowanie.