Projekt dużej nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego ma usprawnić i przyspieszyć postępowania sądowe. I rzeczywiście wiele zaproponowanych rozwiązań utrudni korzystanie z kruczków prawnych mających przeciągać sprawę – między innymi z klasycznego sposobu, jakim jest składanie pism świadomie obarczonych wadami formalnymi tylko po to, by sąd je zwrócił i nakazał uzupełnienie braków.

Profesjonalista musi więcej

Resort sprawiedliwości wyszedł z założenia, że jeśli strona nie jest reprezentowana przez radcę prawnego czy adwokata, braki formalne pisma czy nieprawidłowo wyliczona opłata mogą wynikać z niewiedzy czy braku doświadczenia. W przypadku jednak gdy w sprawie jest ustanowiony profesjonalny pełnomocnik, takie błędy mają znamiona obstrukcji procesowej. Dlatego też rządowy projekt nowelizacji k.p.c. zaostrza wymogi dotyczące wnoszonych przez nich pism.

W uzasadnieniu projektu Ministerstwo Sprawiedliwości wyjaśnia, że „dotychczasowe mechanizmy dyscyplinowania pełnomocników w przypadkach niewykazania profesjonalnego poziomu staranności nie są wystarczająco skuteczne, za to zakłócają tok postępowania i wymagają dodatkowego nakładu pracy ze strony sądu”. A to – zdaniem resortu – uzasadnia postawienie zawodowym pełnomocnikom wyższych wymagań przy wnoszeniu pism procesowych i środków zaskarżenia przez opatrzenie ich ostrzejszą sankcją.

Bez wezwania do zapłaty

Zgodnie z projektowanym art. 1302a k.p.c. wniesiony przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną RP środek zaskarżenia, który nie został należycie opłacony, sąd odrzuci bez wezwania do uiszczenia opłaty.

– Zasadą jest, że wszystkie czynności sądowe mogą być w różnych przypadkach poprawione, np. przez wniosek o przywrócenie terminu, a w przypadku omyłki sądu – w drodze sprostowania. Dlaczego pełnomocnik ma być tym, który jako jedyny nie może się pomylić? – pyta retorycznie Anisa Gnacikowska, zastępca sekretarza generalnego Naczelnej Rady Adwokackiej, i dodaje: – Zwłaszcza że konsekwencję tego błędu poniesie strona, która może mieć zamkniętą dalszą drogę sądową.

Anisa Gnacikowska zwraca uwagę, że do obstrukcji postępowania stosowane są raczej wnioski o zwolnienie od kosztów, od których służy zażalenie do sądu wyższej instancji, zwykle rozpoznawane miesiącami.

– Pomyłka w opłatach często wynika z niezrozumienia przepisów, które są tak skomplikowane, że spory dotyczące wysokości opłat w konkretnym przypadku trafiały aż do Sądu Najwyższego – dodaje.

– Choć przepisy dotyczące opłat w I instancji rzeczywiście są nieczytelne, od pełnomocnika można wymagać jednak, by je znał i umiał liczyć – mówi dr Robert Frey, radca prawny.

Dodaje, że jeśli przez błąd w opłacie popełniony przez adwokata czy radcę prawnego strona straci możliwość skutecznego odwołania się od wyroku, może dochodzić od niego odszkodowania.

Paradoksalnie strona, która nie ma pełnomocnika i nie opłaci apelacji lub wniesie opłatę w niepełnej wysokości, będzie w lepszej sytuacji niż ta, która ma adwokata, bo sąd da jej szansę na naprawę błędu. Możliwe więc, że nawet gdy apelację przygotuje radca lub adwokat, z ostrożności procesowej będzie podpisywać ją strona.

Ale to już było...

Przypomnijmy, że analogiczne przepisy już obowiązywały w latach 2006–2009 i zostały uchylone. Mecenas Gnacikowska przypomina, że rozwiązania te nie tylko nie przyczyniły się do przyspieszenia postępowań, ale wręcz utrudniły działanie Sądu Najwyższego, który wydawał liczne orzeczenia na ten temat.

– Skrajny formalizm, którego przejawem jest odrzucenie bez wezwania nieopłaconego środka zaskarżenia, jest nieproporcjonalny i pozbawia prawa do sądu – mówi prof. Maciej Gutowski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, też adwokat.

Rozwiązanie to zostało wyeliminowane w ślad za wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt P 18/07) akcentującym, że przesadny formalizm może być barierą w dostępie do sądu. – Nie warto go przywracać – konkluduje.

Nawet PiS jest przeciw

Wątpliwości mają nawet posłowie komisji ds. zmian w kodyfikacjach, która pracuje nad projektem. I to z sejmowej większości.

– Oczywiście pełnomocnik powinien być profesjonalny, ale to też człowiek i może się pomylić. Jeśli nowe przepisy weszłyby w życie, jego błąd miałby ogromne konsekwencje dla strony – mówi poseł Waldemar Buda z Prawa i Sprawiedliwości.

Deklaruje, że popiera wprowadzenie rozwiązań przyspieszających postępowania, lecz w tym przypadku opowie się za złagodzeniem przepisów. – Chodzi o zapewnienie zasadniczych gwarancji procesowych – podkreśla.

Niekonsekwentna walka

Projektodawca w walce z obstrukcją nie jest do końca konsekwentny. Błąd fiskalny profesjonalnego pełnomocnika ma skutkować odrzuceniem środka zaskarżenia, ale jeśli złożone przez niego pismo będzie miało braki formalne, sąd zwróci je do uzupełnienia.

– Jestem przeciwnikiem rozwiązania, które zakłada, że jeśli adwokat nie podpisze pisma, zostanie mu ono zwrócone do poprawienia, ale gdy pomyli się o dwa złote, sprawa zostanie zamknięta – deklaruje Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący podkomisji powołanej do rozpatrzenia projektu nowelizacji k.p.c.

Uważa, że formalizm postępowania nie powinien przeważać nad prawem do wykorzystania środka odwoławczego.

– Nie chciałbym, żeby do k.p.c. trafiały przepisy, które mają służyć sędziom, a nie stronom – podsumowuje.

"Spowolnienie gospodarcze w Europie jest juz faktem"