O tym, że instytucja sędziego pokoju bardzo pomogłaby przeciążonym pracą polskim sądom, przekonani są zarówno rządzący, jak i środowisko sędziowskie, które o potrzebie powołania jej mówi od lat. Jest szansa, że niedługo ten postulat nabierze realnych, ustawowych kształtów. Zanim się to jednak stanie, przed nami z pewnością burzliwa dyskusja nad konkretnymi rozwiązaniami. Potencjalną kością niezgody może być np. sposób powoływania takich sędziów.

Koncepcja się wykuwa

Prace nad koncepcją zmian ruszyły w resorcie sprawiedliwości, choć są na bardzo początkowym etapie. Minister sprawiedliwości powołał w tym celu zespół, który ma za zadanie „dokonać analizy i oceny możliwości oraz zakresu poszerzenia udziału czynnika społecznego w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości w ujęciu ustrojowym oraz proceduralnym, w tym polegającego na przekazaniu rozpoznawania określonych kategorii spraw tzw. sędziom pokoju (…)”.

Jeżeli zespół uzna, że takie rozwiązania są możliwe do wprowadzenia, zaproponuje odpowiednie regulacje. W skład zespołu weszli Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, Bogdan Święczkowski, prokurator krajowy, oraz sędziowie delegowani do pracy w ministerstwie, a także resortowi urzędnicy.

Przychylnie przygląda się tej inicjatywie Paweł Mucha, minister w Kancelarii Prezydenta.

– Współpracujemy z Ministerstwem Sprawiedliwości w celu wypracowania najlepszych rozwiązań. Zawsze jesteśmy otwarci na wszelkiego rodzaju inicjatywy, które mogłyby usprawnić wymiar sprawiedliwości. Prezydent po wielekroć o tym przypominał – mówi w rozmowie z DGP prezydencki minister. I zaznacza, że jego zdaniem wprowadzenie sędziów pokoju, którzy mogliby rozstrzygać np. sprawy wykroczeniowe, odciążyłoby sądy.

Konstytucyjny spór

Na razie zespół nie wypracował jeszcze żadnych propozycji. Te ma za to Kukiz’15. Na przygotowaną na zlecenie tej partii Białą księgę w sprawie wprowadzenia do porządku prawnego instytucji sądów (sędziów) pokoju zwraca uwagę minister Mucha.

– Oczywiście powstaje pytanie o to, czy zmiany te byłyby konstytucyjne – zauważa prezydencki minister.

Chodzi przede wszystkim o zaproponowany w księdze sposób powoływania sędziów pokoju. Partia Kukiz’15 chciałaby, żeby byli oni wybierani w wyborach powszechnych (patrz: grafika).

– Są eksperci, którzy twierdzą, że jeśli założylibyśmy udział Krajowej Rady Sądownictwa jako organu konstytucyjnego w procesie powoływania sędziów pokoju i uznalibyśmy ich za element sądownictwa powszechnego, to nie wymagałoby to zmiany konstytucji. Nie przesądzam tego – mówi Paweł Mucha.

Tymczasem wiceminister Warchoł od razu zaznacza, że takiego sposobu wyłaniania sędziów pokoju nie da się przeprowadzić bez zmian w ustawie zasadniczej. Jak jednak zaznacza, według niego nie ma sensu wprowadzać sędziów pokoju, którzy byliby powoływani np. w taki sam sposób jak sędziowie powszechni.

– Wówczas bowiem mielibyśmy do czynienia z dublowaniem sędziów zawodowych. A przecież nie o to chodzi. Zmiana będzie istotna dopiero wówczas, gdy taki sędzia pokoju będzie się legitymował demokratycznym mandatem – uważa wiceminister. Jego zdaniem to niezwykle istotne, aby w taki właśnie sposób obywatele zostali włączeni w proces kształtowania wymiaru sprawiedliwości.

– Byłby to ważny element demokratyzacji sądownictwa – podkreśla Warchoł.

Środowisku sędziowskiemu nie tyle chodzi o demokratyzację, ile po prostu o odciążenie sądów, które obecnie są dosłownie zakorkowane dziesiątkami milionów spraw, które do nich co roku wpływają. Tymczasem, jak podkreślają, rządzący jak do tej pory skupiali się jedynie na wprowadzaniu wygodnych dla siebie zmian kadrowych w sądach oraz demolowaniu ustroju wymiaru sprawiedliwości.

Warunki brzegowe

O tym, że da się wprowadzić do polskiego porządku prawnego sędziów pokoju wybieranych w drodze głosowania i nie naruszyć przy tym konstytucji, przekonani są natomiast autorzy Białej księgi. „Projektowana zmiana opiera się na założeniu, że po spełnieniu pewnych warunków brzegowych, uregulowania konstytucyjne nie będą stanowiły przeszkody dla ustanowienia omawianej instytucji” – piszą prof. Piotr Kruszyński oraz dr Michał Jabłoński.

Jednym z rozwiązań mających zagwarantować zgodność proponowanych rozwiązań z ustawą zasadniczą ma być – według autorów Białej księgi – zagwarantowanie udziału Krajowej Rady Sądownictwa w procedurze wyłaniania sędziów pokoju. Organ ten miałby prowadzić listę osób, które spełniają odpowiednie wymogi do pełnienia tej funkcji. Wśród tych warunków znalazły się wykształcenie prawnicze, odpowiedni wiek (nie mniej niż 29 i nie więcej niż 65 lat w dniu wyboru) oraz nieskazitelny charakter. Kandydaci musieliby również być apolityczni oraz legitymować się odpowiednią praktyką zawodową, do której zaliczałoby się m.in. pełnienie przez dwa lata funkcji asystenta sędziego czy też praca w kancelarii adwokackiej lub też radcowskiej związana bezpośrednio ze świadczeniem pomocy prawnej.

Na prowadzeniu listy kandydatów rola KRS by się nie kończyła. To bowiem ten organ miałby egzaminować osoby ubiegające się o urząd sędziego pokoju. Egzamin obejmowałby zagadnienia m.in. z zakresu prawa cywilnego, rodzinnego, wykroczeniowego, jak i procedury karnej i cywilnej. Jego wyniki miałyby być dla wyborców jawne.

Jak twierdzą autorzy Białej księgi, kolejnym elementem gwarantującym, że proponowane rozwiązania wybronią się od zarzutu niekonstytucyjności, jest to, że sędziowie pokoju – tak jak zawodowi – składaliby przysięgę przed prezydentem.

Nikłe szanse

Jednak niezależnie od oceny, czy i w jakim kształcie instytucja sędziów pokoju mogłaby zostać wprowadzona na gruncie obecnej konstytucji, szanse na uchwalenie jeszcze w tej kadencji parlamentu jakichkolwiek zmian do tego zmierzających wydają się raczej nikłe. Do wyborów bowiem pozostało zaledwie kilka miesięcy. Z tego też powodu pojawiają się przypuszczenia, że sędziowie pokoju mają być wyłącznie elementem strategii wyborczej partii rządzącej. A po ewentualnej wygranej pomysł znów zostanie odłożony ad calendas graecas.

To bowiem nie pierwszy raz, kiedy rządzący deklarują, że rozpoczną pracę nad instytucją sędziów pokoju, po czym nic się w tej kwestii nie dzieje. Tak było na początku zeszłego roku, kiedy to Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, publicznie deklarował, że w resorcie są już przygotowane projekty mające odciążyć sądy od rozpatrywania drobnych spraw cywilnych oraz wykroczeniowych. Jeden z nich miał wprowadzić sędziego pokoju. Żaden z tych projektów jak dotąd nie ujrzał światła dziennego.

– Nie zgadzam się, że skoro kwestia wprowadzenia sędziów pokoju wypływa akurat teraz, to jest to tylko gra polityczna, obliczona na zysk w postaci uzyskania lepszego wyniku w nadchodzących wyborach. To powiedzenie „sprawdzam” wszystkim tym, którzy mówią o potrzebie głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości – ripostuje Paweł Mucha. I deklaruje, że wierzy w to, że da się zrealizować koncepcję wprowadzenia sędziów pokoju jeszcze w tej kadencji Sejmu. A poza tym, jak podkreśla, zawsze można rozważyć np. inicjatywę obywatelską, która nie podlega zasadzie dyskontynuacji, a więc może być procedowana również w kolejnej kadencji.