- Nie zgadzam się z twierdzeniem, że tylko Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego gwarantuje niezawisłość w orzekaniu w sprawie pana Kamila Zaradkiewicza - mówi Dariusz Zawistowski w rozmowie z DGP.
Niespodzianki nie było. Izba Dyscyplinarna odrzuciła zażalenie Sądu Najwyższego na postanowienie zabezpieczające, które nakazuje dopuścić do orzekania Kamila Zaradkiewicza. Uzasadnieniem było przekroczenie terminu na wniesienie zażalenia.
Z procesowego punktu widzenia postępowanie sądu w kwestii doręczenia postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia było bardzo wątpliwe. Zostało przekazane nie Sądowi Najwyższemu, ale I prezesowi SN, i to bez zarządzenia sędziego o dokonaniu doręczenia, a zatem nie było to zgodne z zasadami. Jestem zdania, że była to czynność, która nie mogła rodzić skutków doręczenia. A skoro tak, to termin na złożenie zażalenia nie zaczął biec od momentu przekazania, ale w dniu, w którym prof. Małgorzata Gersdorf się z tym pismem zapoznała. Stało się to dzień po jego złożeniu w sekretariacie.