statystyki

Udostępniający link nie odpowiada z automatu za treść

autor: Dominika Bychawska-Siniarska16.12.2018, 11:30
nauka, praca, szkolenie, komputer

Uznanie, że dzielenie się hiperłączem automatycznie prowadzi do odpowiedzialności za rozpowszechniane treści, mogłoby negatywnie wpłynąć na przepływ informacji.źródło: ShutterStock

Każdy z nas codziennie dzieli się co najmniej kilkoma linkami. Czy możemy się w ten sposób narazić na odpowiedzialność?

O prawie do umieszczania hiperłączy w sieci Europejski Trybunał Praw Człowieka wypowiedział się w precedensowej sprawie Magyar Jeti (skarga nr 11257/16). Skarżącym był właściciel węgierskiego portalu informacyjnego, na którym w 2013 r. pojawił się artykuł na temat ataku grupy kibiców na grupę Romów. Do wpisu dołączono link do wywiadu z przedstawicielami i liderami wspólnoty romskiej, którzy wskazywali, iż agresywni kibice byli członkami prawicowej partii Jobbik. Partia wszczęła postępowanie o zniesławienie przeciw ośmiu osobom, w tym autorom artykułu, oraz portalowi 444.hu, który udostępnił hiperłącze do filmu z wywiadem.

Węgierskie sądy uznały, że treść wywiadu była nieprawdziwa i zniesławiająca. Jak wynikało z ustaleń sądu, partia Jobbik nie była powiązana z atakiem. Sąd nakazał usunięcie hiperłącza do filmu umieszczonego w serwisie YouTube. TK nie uwzględnił skargi konstytucyjnej powołującej się na zasady swobody wypowiedzi. W skardze do ETPC portal wskazał, że obowiązek usunięcia hiperłącza ze strony narusza art. 10, swobody wypowiedzi.

W wyroku z 4 grudnia 2018 r. strasburscy sędziowie podkreślili, jak ważne dla sprawnego funkcjonowania internetu są hiperłącza (udostępnianie informacji przy pomocy linków). Przekierowują one użytkowników sieci na konkretne strony z materiałem źródłowym i z tych względów należy je rozróżniać od stron – platform, które generują treści. Ponadto osoba, która umieszcza hiperłącze, nie kontroluje informacji dostępnych pod danym linkiem – mogą one być zmieniane niezależnie od tej osoby. Treści dostępne pod linkiem nie są nowe, zostały upublicznione przez oryginalnego autora. Biorąc pod uwagę te argumenty, trybunał nie zgodził się z rozumowaniem sądów węgierskich, które zrównały umieszczanie hiperłączy z rozpowszechnianiem zniesławiających informacji, co podlega odpowiedzialności.


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane