Jestem dilerem jednej ze znanych marek samochodów. We wzorcu umowy zawarłem postanowienie o treści: „Kupujący zobowiązuje się kupić pojazd wskazany w umowie za pełną cenę tam określoną, która może wzrosnąć w przypadkach, gdy do dnia wydania pojazdu nastąpi zmiana stawek celnych lub podatkowych lub zostaną wprowadzone nowe opłaty”. Zarzucono mi, że jest niedozwolony. Nie zgadzam się z tym zarzutem, bo w jednym z postanowień wzorca umowy wskazano, że w przypadku niezaakceptowania przez kupującego wyższej ceny pojazdu ma on prawo odstąpić od umowy w terminie 5 dni roboczych od dnia otrzymania zawiadomienia o zmianie ceny. Czy rzeczywiście takie postanowienia są niedozwolone?
Wskazana klauzula stanowi niedozwolone postanowienie umowne w rozumieniu art. 3851 par. 1 kodeksu cywilnego (dalej k.c.), ponieważ kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami rozumianymi jako reguły postępowania niesprzeczne z etyką, moralnością i aprobowanymi społecznie obyczajami, rażąco naruszając jego interesy.

Sądowy wyrok

Reklama
Tak stwierdził Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 27 czerwca 2018 r., sygn. akt VII AGa 861/18. Wyjaśnił przy tym, że w klauzuli dopuszczalności podniesienia ceny nie ograniczono przez precyzyjne określenie charakteru zależności pomiędzy zmianą czy też wprowadzeniem nowych opłat, podatków i stawek celnych a zwiększeniem kosztów spełnienia świadczenia przez pozwanego. W jej myśl cena może wzrosnąć znacznie bardziej, niż wzrosły koszty spełnienia świadczenia przez przedsiębiorcę wywołane tymi czynnikami. Nie jest nawet wyłączone podniesienie cen w przypadku, gdy do podwyższenia tych kosztów w ogóle nie doszło, ani też w sytuacji, gdy między zawarciem umowy a wydaniem pojazdu koszty spełnienia świadczenia spadły.
Sąd podkreślił, że przedsiębiorca jako profesjonalista kalkuluje ceny, za jakie sprzedaje pojazdy. Powinien on więc brać pod uwagę sytuację panującą na rynku, w tym monitorować obowiązywanie wszelkich regulacji dotyczących ciężarów i świadczeń publicznych nakładanych na przedsiębiorców. Zwłaszcza że ich wejście w życie jest zazwyczaj odroczone z uwagi na vacatio legis, którego celem jest umożliwienie wszystkim zainteresowanym zapoznania się z nowymi przepisami i przygotowania do ewentualnych zmian, jakie mogą wynikać z ich wprowadzenia. Według sądu co do zasady to przedsiębiorca powinien ponosić ryzyko nałożenia nowych stawek celnych lub podatkowych lub wprowadzenia nowych opłat. Dopiero zasadnicze i zaskakujące zmiany tych stawek mogą być kwalifikowane jako nadzwyczajna zmiana stosunków, przez co nie będą się mieścić w typowym ryzyku kontraktowym stron. Tymczasem podane przez przedsiębiorcę w klauzuli przyczyny zwiększenia ceny, według sądu, mają ogólnikowy charakter i pozwalają mu na dowolność w ich interpretacji.

Reklama

Przerzucanie ryzyka

Jak argumentował sąd, nie można też wykluczyć, że przedsiębiorca podwyższy cenę pojazdu z uwagi na wzrost opłat związanych z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą, której koszty zostaną przerzucone na konsumenta. W ten sposób przedsiębiorca mógłby rekompensować sobie wzrost kosztów działalności, a nie tylko kosztów sprowadzenia konkretnego, zamówionego przez konsumenta pojazdu. Takie rozwiązanie stwarza możliwość nadużyć ze strony przedsiębiorcy i dowolnego kształtowania przez niego wzrostu cen (nieadekwatnego do wzrostu kosztów pozyskania i sprowadzenia pojazdu dla danego klienta). Przerzucanie przez przedsiębiorcę na konsumenta związanego z prowadzeniem działalności gospodarczej zagrożenia ekonomicznego w postaci utraty zysków jest niezgodne z zasadami funkcjonowania rynku i ochrony konsumenta.
Sąd wskazał, że powszechnie wiadomo, iż zakup nowego samochodu jest dla przeciętnego konsumenta zazwyczaj poważnym wysiłkiem finansowym i organizacyjnym. Elementem tego wysiłku może być już konieczność uiszczenia zadatku. Wysiłek ten może przybierać bardzo różną postać, np. ograniczenia dochodów uzyskiwanych z kapitału przeznaczonego na sfinansowanie zadatku, konieczności pokrycia kosztów pozyskania kapitału przeznaczonego na ten cel czy zmniejszenia bieżącej konsumpcji. Racjonalny konsument może podjąć decyzję o akceptacji podwyżki ceny nawet w przypadku, gdy skutkuje to zmniejszeniem atrakcyjności oferty przedsiębiorcy poniżej granicznego poziomu, przy którym zawarłby on tę umowę, gdyby od początku znał ostateczną cenę. Wysiłek i koszty poświęcone na wybór pojazdu, a nierzadko również na pozyskanie środków na sfinansowanie zaliczki, zostałyby bowiem zmarnowane w razie nieuzyskania prawa własności samochodu. Zakup auta od innego przedsiębiorcy mógłby natomiast wiązać się z koniecznością ponownego poniesienia wskazanego wysiłku. Prawidłowości tych nie zmienia przyznanie konsumentowi uprawnienia do odstąpienia od umowy w razie podwyższenia ceny. Dlatego zdaniem warszawskiego Sądu Apelacyjnego klauzula uzależniająca efektywność wysiłku od w wysokim stopniu arbitralnej decyzji przedsiębiorcy powinna być uznana za abuzywną. Postanowienie to jest wyrazem dysproporcji praw i obowiązków stron umowy spowodowanych przez przedsiębiorcę, co powoduje, że ma nieuczciwy względem konsumenta charakter. Kształtuje ono prawa i obowiązki konsumentów w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając ich interesy, w szczególności ekonomiczne.
WAŻNE Postanowienie, które powoduje dysproporcję praw i obowiązków stron umowy na korzyść przedsiębiorcy, ma nieuczciwy względem konsumenta charakter i może być uznane za klauzulę abuzywną.
Podstawa prawna
Art. 3851 par. 1 ustawy z 23 kwietnia 1963 r. ‒ Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1025 ze zm.).