Czy Sąd Najwyższy w stanie wrzenia daje rękojmię rzetelnego procesu? Czy nie będzie możliwe wzruszenie jego orzeczeń z powołaniem się na niewłaściwy skład, gdyby okazało się, że nowi sędziowie zajęli niewakujące miejsca? Jak polityka w i wokół SN może wpłynąć na sprawy obywateli? Zapytaliśmy praktyków pełnomocników, czy będą doradzać klientom składanie kasacji i skarg kasacyjnych
Prof. nadzw. dr hab. Ryszard Strzelczyk radca prawny
Tak, doradzałbym. Dla klientów mojej kancelarii Sąd Najwyższy jest przede wszystkim organem sprawującym nadzór instancyjny nad działalnością sądów powszechnych, tzn. nadzór w zakresie orzekania. Realizacja tego nadzoru dokonywana jest poprzez rozpoznawanie przez Sąd Najwyższy kasacji oraz innych środków odwoławczych. Jeżeli do kancelarii zgłasza się klient niezadowolony z rozstrzygnięcia sądu powszechnego zapadłego w jego sprawie, a jedyna droga umożliwiająca zmianę tego rozstrzygnięcia wiedzie przez Sąd Najwyższy, to należy w każdej sytuacji, także w obecnej, z drogi tej skorzystać.
Reklama
Nie wyobrażam sobie rezygnacji ze złożenia skargi kasacyjnej z uwagi na polityczne zawirowania wokół SN. Mimo zamieszania, jakie obecnie obserwujemy, SN zapewnia ciągłość działalności orzeczniczej. Problem z punktu widzenia praktyki prawa polega na czymś innym. Na tym mianowicie, że nie ma pewności, czy w przyszłości ktoś nie podważy skutecznie wyroków i uchwał, jakie będą wydawane przez SN, argumentując, że skład orzekający nie odpowiadał przepisom prawa, bo zasiadał w nim sędzia wybrany przez KRS, która sama ustanowiona została sprzecznie z konstytucją. Można także spodziewać się argumentu, iż SN in corpore jest instytucją nielegalną, skoro jego obsada osobowa została skompletowana po uprzednim nielegalnym skróceniu kadencji.

Reklama
dr Mateusz Rodzynkiewicz radca prawny
Doradzając obecnie klientowi, uczuliłbym go zatem na to, że wygrana z Sądem Najwyższym wcale nie musi oznaczać końca sprawy – np. przed trybunałami europejskimi stosunkowo łatwo będzie podważyć legalność wyroków polskiego SN. Poza tym, co paradoksalne, nowy mechanizm prawny skargi nadzwyczajnej do SN może się w przyszłości okazać instrumentem odwracania skutków „dobrej zmiany” w sądownictwie. Chciałbym przy tym mocno podkreślić, że zmiany systemowe w polskim sądownictwie są niezbędne, jeżeli chcemy polepszyć jakość orzecznictwa. Jak zawsze w takich sytuacjach, pojawia się jednak pytanie, czy leczenie dżumy cholerą to jest odpowiednia terapia.
Na początku lipca występowałem przed Sądem Najwyższym jako pełnomocnik poszkodowanego w sprawie dotyczącej błędu medycznego i związanej z tym krzywdy. Na tym etapie zmian i funkcjonowania SN nie dostrzegłem okoliczności, które mogłyby wpłynąć na ważność wydanego przez ten sąd wyroku w tej konkretnej sprawie. Należy jednak przyjąć, że to dopiero początek zmian w sądownictwie, które wywołują uzasadnione obawy co do ingerencji władzy ustawodawczej i wykonawczej we władzę sądowniczą, w tym niezawisłość sędziów.

Marcin Kluś radca prawny
Rekomendując klientowi inicjowanie postępowania przed każdym sądem, w tym przed Sądem Najwyższym, kieruję się przede wszystkim okolicznościami sprawy i najlepszym interesem klienta. To klient podejmuje decyzję co do skierowania danego środka zaskarżenia do sądu. Musi jednak otrzymać od pełnomocnika wiedzę na temat możliwych rozstrzygnięć, nie tylko z uwagi na przedmiot sprawy, lecz również – szczególnie w tej sytuacji – na ewentualne skutki wydania orzeczenia przez sąd w niewłaściwym składzie.
Już niedługo możemy doświadczyć sporów, kto jest, a kto nie jest sędzią Sądu Najwyższego. Ten spór już obserwujemy odnośnie do osoby I prezesa Sądu Najwyższego. Może to wywołać dodatkowy skutek w postaci zniechęcenia społeczeństwa do dochodzenia swoich racji przed Sądem Najwyższym. Innym praktycznym skutkiem może być kwestionowanie, czy dane orzeczenie SN jest w ogóle orzeczeniem tego sądu, jak ma to miejsce od 2016 r. w przypadku wyroków Trybunału Konstytucyjnego.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że pomimo iż skarga kasacyjna jest nadzwyczajnym środkiem zaskarżenia, to jednak orzecznictwo Sądu Najwyższego w wielu sprawach jest podstawą rozstrzygnięć dla sądów powszechnych i wpływa na ich wyroki. Ma przy tym olbrzymie znaczenie dla obywateli, w tym sensie, że prawidłowo wydane orzeczenia mają wpływ na niezwykle dla nich istotne prawa, np. w zakresie prawa własności, wykonywania umów, naruszenia dóbr osobistych. Uzasadnione konstytucyjne wątpliwości związane z ingerencją we władzę sądowniczą mogą stworzyć dodatkową barierę nie tylko dla pełnomocników, lecz przede wszystkim dla obywateli, którzy liczą na uzyskanie od sądu obiektywnego i – co chyba najważniejsze – niepodważalnego rozstrzygnięcia w relatywnie szybkim czasie. Powyższe może negatywnie wpływać na stanowisko obywateli co do skutecznego ubiegania się o ochronę swoich praw przed Sądem Najwyższym, a pełnomocnik będzie tym stanowiskiem związany.
Bartłomiej Witucki adwokat
Jeżeli byłyby przesłanki do wniesienia skargi kasacyjnej w sprawie cywilnej czy kasacji w sprawie karnej, to oczywiście, że tak. Gdybym powiedział, że w obecnej sytuacji odradzałbym oddanie sprawy pod rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego, to faktycznie okazałbym brak zaufania do sędziów. Byłaby to zatem nieuzasadniona zupełnie ocena, iż sędziowie, a przynajmniej ich część z nich, są pozbawieni kręgosłupa moralnego i że sędziowie sami zrezygnują ze swej niezawisłości na zasadzie oportunizmu politycznego. Paradoksalnie zatem osoby snujące takie wizje niechcący, jak sądzę, stawiają zarzut niskiej kondycji etycznej sędziów. Skoro tak miałoby być, to wymiana kadrowa w jak najszerszym zakresie musiałaby być wręcz koniecznością. A tak, w mojej ocenie, nie jest.
Bezsprzecznie natomiast aktualna sytuacja dowodzi tego, że konstytucja jest aktem prawnym, który budzi różnego rodzaju wątpliwości interpretacyjne czy nawet zasadnicze rozbieżności. I choć z różnych względów nie sądzę, aby inicjatywa referendalna prezydenta okazała się sukcesem, to z pewnością prędzej czy później należałoby spokojnie przenalizować słabości konstytucji i podjąć się ich naprawy. Taka konkluzja jest w pełni uzasadniona, skoro niemal każda kwestia podnoszona w ostatnim czasie – czy to prezydenckiego prawa łaski, czy Krajowej Rady Sądownictwa, czy przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego – wywoływała i wywołuje burzliwe dyskusje i skrajnie różne interpretacje norm konstytucyjnych.
Podsumowując: nie widzę żadnego racjonalnego powodu, aby sądzić, że sędziowie SN w pracy orzeczniczej nie będą się kierować swoją wiedzą, doświadczeniem i poczuciem sprawiedliwości. Wierzę także, że każdy adwokat w swojej pracy zawsze kieruje się wyłącznie dobrem klienta i ochroną jego interesu.
Mariusz Bidziński adwokat
Pomimo bardzo niepokojących zmian, jakie dotknęły Sąd Najwyższy, jego struktury, sędziów oraz I prezes, składanie skarg kasacyjnych do Sądu Najwyższego jest wciąż zasadne. Warto pamiętać, że na określone działania prawne mamy wyraźnie wskazany czas w przepisach proceduralnych. Bez względu zatem na ryzyko – które w mojej ocenie istnieje – bardzo zasadne jest wykorzystywanie przysługujących nam uprawnień procesowych.
Warto jednakże zaznaczyć, że całkowicie niedopuszczalne i sprzeczne z Konstytucją RP działania prezydenta oraz władzy ustawodawczej – a więc modyfikowanie norm konstytucyjnych ustawą – mogą doprowadzić do wzruszenia licznych orzeczeń Sądu Najwyższego. De facto taka sama sytuacja będzie dotyczyła w mojej ocenie działalności Trybunału Konstytucyjnego. W obu przypadkach powoływanie tzw. dublerów skutkować będzie bezwzględną nieważnością postępowań, a co za tym idzie, odpowiedzialnością odszkodowawczą państwa. W tej sytuacji małym pocieszeniem będzie odpowiedzialność karna przed sądami czy Trybunałem Stanu podmiotów dopuszczających się naruszeń. W tym przypadku wartością o wiele bardziej istotną, którą ciężko będzie odbudować, jest bowiem stabilność prawna i bezpieczeństwo społeczeństwa w kontekście przewidywalności działań organów państwa.
Andrzej Michałowski adwokat
W 2010 r., na uroczystościach 20-lecia odrodzonego Sądu Najwyższego, reprezentując polską adwokaturę, przywołałem ostrzeżenie płynące z rzymskiej paremii umieszczonej na fasadzie budynku SN: „Osądzę Waszą sprawiedliwość”. Robiłem to wtedy, będę to robił i w przyszłości. Jako adwokat zawsze jestem po właściwej stronie – po stronie moich klientów. Mam ich wspierać niezależnie od tego, czy w sporze mają rację, czy zasługują na ukaranie, więc osobiste wrażenie, że właśnie rozpada się znany mi świat, w sprawach moich klientów nie ma znaczenia.
Do połowy sierpnia muszę złożyć skargę kasacyjną w cywilnej sprawie odszkodowawczej; zwyczajnej, ludzkiej. Każdy sędzia, niezależnie od tego, jak stanie się sędzią Sądu Najwyższego, musi ją rozstrzygać tak samo, bez oglądania się na polityczne zawirowania. Wierzę w sędziów, którzy zostaną w Sądzie Najwyższym. Tym, którzy tam teraz trafią – jeżeli tak się stanie – w sprawach cywilnych i prawa pracy dam szansę na dorośnięcie do roli, którą przyjdzie im pełnić. Zdaję sobie sprawę z ryzyka nieważności postępowania, gdyby okazało się, że sąd będzie niewłaściwie obsadzony, ale obecny system nie jest wolny od tak wielu wad i ryzyk, że to jedno więcej nie ma decydującego znaczenia. Nie mam praktyki karnej, więc jako adwokat uniknę dylematów związanych z nowym funkcjonowaniem innych izb niż cywilna i pracy. Natomiast jako obywatel, tak jak od dwóch lat w stosunku do Trybunału Konstytucyjnego, tak w stosunku do odmienionej Izby Kontroli Nadzwyczajnej, a zwłaszcza Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, zrobiłbym wszystko, aby unikać tam postępowań.
Wojciech Dachowski radca prawny
Ustawa z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym przyniosła szereg istotnych zmian przede wszystkim w wewnętrznej organizacji tego sądu, co może mieć konsekwencje w zajmowanej przez niego pozycji ustrojowej. Wprowadzone rozwiązania, w szczególności związane z zasadami wygaśnięcia stosunku służbowego sędziów czy powołaniem nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, zapewne postawią przed tym organem wiele wyzwań i problemów organizacyjnych, które do czasu ich przezwyciężenia mogą zakłócać jego działanie w sferze orzeczniczej.
Zespół naszej kancelarii od wielu lat wywodzi w imieniu swoich klientów środki zaskarżenia rozpoznawane przez SN. Nie wyobrażamy sobie, abyśmy w obecnej sytuacji odradzili naszym klientom skorzystanie z takich środków prawnych w sytuacji, w której istnieją faktyczne i prawne podstawy do ich złożenia, kiedy wymaga tego ochrona ich ważnych praw i interesów. Ustawa o SN nie zawiesza przecież sprawowania przez ten sąd wymiaru sprawiedliwości. System nadzwyczajnych środków zaskarżenia, z wyjątkiem skargi nadzwyczajnej, nie uległ bowiem zmianie, natomiast funkcjonowanie tej skargi w praktyce nie może zostać jeszcze ocenione. Konstrukcja nowej skargi nadzwyczajnej stanowi wyłom w zasadach stosowania prawa, zwłaszcza że przesłanki jej wniesienia zostały sformułowane w sposób nieprecyzyjny, a to pozostawia bardzo duży margines interpretacyjny przyszłemu orzecznictwu. Biorąc pod uwagę rolę spełnianą przez SN w systemie prawa, większe obawy musi budzić procedowana obecnie przez Sejm nowelizacja cywilnego prawa procesowego zakładająca zniesienie instytucji przedsądu, która w przypadku wejścia w życie zredukuje w istocie rolę SN do „trzeciej instancji” i z pewnością wydłuży terminy rozpoznania skarg kasacyjnych.
Zbigniew Krüger adwokat
Nie ma wątpliwości, że długość kadencji I prezesa Sądu Najwyższego określa wprost konstytucja. W przypadku Pani Prezes Gersdorf nie ma więc pytania o jej „niewłaściwość” jako Pierwszego Prezesa. Jeśli wymagałby tego interes klienta, także nie widzę powodów, by wstrzymywać się ze składaniem nadzwyczajnych środków odwoławczych: kasacji czy skargi kasacyjnej. Wstrzymywanie się byłoby przecież działaniem na szkodę klienta. Nie widzę też żadnych procesowych przesłanek wzruszenia wyroku SN z przyczyn związanych z osobą pierwszego prezesa. Te okoliczności nie mają jakiegokolwiek wpływu na wyroki zapadające w poszczególnych izbach i wydziałach SN. W tym zakresie nie mam obaw.
Niewątpliwie zmiany, które zaszły w systemie wymiaru sprawiedliwości w ostatnich dwóch latach, przyniosły nieodwracalne, a przynajmniej bardzo trudne do naprawienia szkody. Chodzi o podważenie zaufania do wymiaru sprawiedliwości i sędziów w ogóle. Chodzi o podważenie zaufania do zasad, na których system był oparty. Nowi sędziowie, którzy zastąpią w SN tych, którym ustawodawca oniżył wiek przejścia w stan spoczynku, czy młodzi sędziowie powołani przez obsadzoną niezgodnie z konstytucją KRS będą mieli bardzo trudno. Choćby byli najbardziej niezależni i niezawiśli, politycy zburzyli system, na którym oparte było zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Odbudowa tego zaufania zajmie lata, o ile będzie kiedykolwiek możliwa. Nadal będę składał kasacje i skargi kasacyjne do SN, procesowo nie widzę zagrożenia związanego z tą sytuacją. Politycy zabrali jednak nam wszystkim poczucie, że gramy według jasnych, uczciwych reguł. Teraz po przegranej sprawie na pewno trudniej będzie wytłumaczyć je klientowi.