Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje ustawę reprywatyzacyjną. Po ujawnieniu sposobów, którymi niektórzy dochodzili nie swojej własności, i wykazaniu skali przekrętów przez organizacje społeczne, co potwierdzają prace komisji weryfikacyjnej, to wręcz konieczność.
Zwłaszcza że gdy pozostawi się na kolejne lata (dziesięciolecia) obecny stan rzeczy, chwilowo ukrócony proceder może odrodzić się ze zdwojoną siłą.
Wstępne założenia projektu ustawy przedstawione w ubiegłym tygodniu przez Patryka Jakiego, wiceministra sprawiedliwości i szefa komisji reprywatyzacyjnej, wydają się w miarę rozsądne i co chyba ważniejsze, możliwe przez państwo do spełnienia. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Dlatego poprosiliśmy także włodarzy miast i ekspertów, żeby wskazali miejsca, gdzie mogą pojawić się wątpliwości. I okazało się, że jest ich co niemiara, mimo zgodnych deklaracji, że ustawa jest potrzebna.