statystyki

Gutowski i Kardas: Na pytania o reprywatyzację odpowiedzi należy szukać w wartościach konstytucyjnych

autor: Maciej Gutowski, Piotr Kardas31.10.2017, 07:18; Aktualizacja: 31.10.2017, 08:28
Wszystkie sprawy reprywatyzacyjne łączy jednak jedno. Wymagają one precyzyjnego wyważenia chronionych konstytucyjnie wartości oraz wypracowania sprawiedliwego mechanizmu godzącego słuszne żądania stron o  przeciwstawnych interesach

Wszystkie sprawy reprywatyzacyjne łączy jednak jedno. Wymagają one precyzyjnego wyważenia chronionych konstytucyjnie wartości oraz wypracowania sprawiedliwego mechanizmu godzącego słuszne żądania stron o przeciwstawnych interesachźródło: ShutterStock

W  stosunkowo niedługim czasie termin „reprywatyzacja” nabrał podejrzanego moralnie znaczenia. Siła zastrzeżeń związanych z reprywatyzacyjną praktyką okazała się tak potężna, że w debacie publicznej zakwestionowana została zasadność samej instytucji. Narosłe wokół procesów reprywatyzacyjnych wątpliwości moralne, społeczne, prawne i polityczne spowodowały swoiste odchylenie wahadła w drugą stronę.

O ile po transformacji ustrojowej dominowała – narosła na fali krytyki bezprawnego odbierania majątków – koncepcja możliwie pełnego odwracania komunistycznego bezprawia i zwrotu majątku prawowitym właścicielom, o tyle dzisiejsza narracja opiera się na krytyce prowłaścicielskiego podejścia, kładąc punkt ciężkości na interesach państwa oraz osób zamieszkujących w poszczególnych lokalach, które zbyt często były pomijane w toku reprywatyzacyjnych procedur. Narracja populistycznie sprawna, lecz daleka od jakiegokolwiek podejścia sprawiedliwościowego. Pomijająca odwieczną formułę, że zwykle żadne ze skrajnych podejść nie jest prawidłowe. Że rozwiązywanie skomplikowanych problemów prawnych i społecznych wymaga głębokiego namysłu, specjalistycznej wiedzy, dokładnej znajomości praktyki i rzeczywistej woli ich rozwiązania, a nie wykorzystania ich jako narzędzia politycznej rozgrywki. Już w świetle powyższych spostrzeżeń naiwnością razi stwierdzenie wiceministra sprawiedliwości, że przygotowana przez resort ustawa reprywatyzacyjna „raz na zawsze załatwi wszystkie problemy z reprywatyzacją”. Arbitralne rozwiązanie złożonych problemów reprywatyzacyjnych z natury rzeczy nie może być ani uczciwe, ani sprawiedliwe. Zarazem wygeneruje więcej problemów, niż rozwiąże. I to na długie lata.

Próbując znaleźć słabości dotychczasowej praktyki reprywatyzacyjnej i wykorzystywanych konstrukcji prawnych, trzeba wziąć pod uwagę kilka kwestii.

Kolizje wartości

Po pierwsze, postępowania reprywatyzacyjne jak żadne inne wymagają bezpośredniego stosowania konstytucji i uwzględnienia zawartej w jej przepisach aksjologii. Rozstrzygnięcia reprywatyzacyjne zawsze odnoszą się do pozostających w kolizji wartości. Niezwykle rzadko zaś okoliczności pozwalają na przyznanie prymatu jednej z nich. Ważenia skonfliktowanych racji najbardziej chyba brakowało w dotychczasowej działalności orzeczniczej organów administracji i sądów. Decydując o zwrocie lub odszkodowaniu tracono z pola widzenia, że dla sensownego i sprawiedliwego orzeczenia nie wystarcza oparta na deklaratywnie formalistycznym podejściu wykładnia stanowiących podstawę decyzji przepisów, w  istocie zawężająca lub pomijająca wymagane przesłanki zwrotu. W praktyce reprywatyzacyjnej brakowało spojrzenia na regulacje prawne z perspektywy wartości i celów, których ochronie i realizacji mają one służyć. Pomijano tym samym sprawdzenie, czy ich zastosowanie w konkretnej sprawie zgodne będzie z tymi wartościami. Tymczasem sąd lub organ, stosując prawo, powinien dokonać ważenia wartości, które doprowadzi do wewnętrznej sprawiedliwości orzeczenia z uwzględnieniem interesów wszystkich osób, które tym orzeczeniem będą bezpośrednio lub pośrednio dotknięte. Skomplikowane? Trudno. Po to właśnie mamy zawodowe sądy, a nie algorytmy w komputerach.


Pozostało 73% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • proste(2017-10-31 12:16) Zgłoś naruszenie 32

    W przypadku Warszawy to miasto było jednym wielkim gruzowiskiem. Jakim zatem prawem przejmując tylko zagruzowany plac, miasto ma oddawać odbudowane kamienice? Państwo powinni zapłacić odszkodowanie w wysokości wartości placu z drugiej połowy lat 40-tych, a resztę szkody powinni zwrócić właścicielom Niemcy.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane