Zawsze w systemie prawnym ostają się orzeczenia wadliwe. Dlatego zwiększenie katalogu instrumentów, które pozwalają je wyeliminować, wychodziłoby naprzeciw oczekiwaniom społecznym.
Po zawetowaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym i zapowiedzi przedstawienia własnego projektu zaczęły pojawiać się w mediach doniesienia, co ów akt powinien zawierać. Na szczególną uwagę zasługują informacje dotyczące możliwości poszerzenia uprawnień SN w zakresie sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o wprowadzenie środka określanego mianem kasacji nadzwyczajnej.
Reklama

Reklama
Rzecz jest istotna, bowiem w ustawie z 20 lipca 2017 r. (czyli tej zawetowanej) wśród zadań Sądu Najwyższego prawodawca w ogóle wprost nie wymienił sprawowania przez ten organ wymiaru sprawiedliwości. Jest ono za to wymienione na czele celów, dla których powołano SN, w obowiązującej ustawie z 23 listopada 2002 r. W tym kontekście postulaty dotyczące wzbogacenia instrumentarium SN o dodatkowy nadzwyczajny środek zaskarżenia (wzorowany na rewizji nadzwyczajnej) brzmią interesująco. Ważne jest jednak, by przyjmowane rozwiązania były systemowo spójne z obowiązującymi procedurami.
Już teraz w pewnym katalogu spraw (np. dyscyplinarnych czy z dziedziny orzecznictwa sądów wojskowych) Sąd Najwyższy pełni rolę sądu odwoławczego. Jednak jego podstawowym zadaniem w zakresie sprawowania wymiaru sprawiedliwości jest rozpoznawanie środków odwoławczych o charakterze nadzwyczajnym, których wniesienie obwarowane zostało ograniczeniami natury podmiotowej i przedmiotowej.
Obostrzenia natury podmiotowej dotyczą przede wszystkim stron postępowania, które się toczyło. Nieco inaczej wygląda to w procedurach karnej i cywilnej. Funkcjonująca w kodeksie postępowania cywilnego skarga kasacyjna skrojona została bardziej rygorystycznie. Wniesienie jej przez stronę wyłącza – w zaskarżonym zakresie – wniesienie skargi kasacyjnej przez tzw. podmioty szczególne (prokuratora generalnego, rzecznika praw obywatelskich, rzecznika praw dziecka). Przesądza o tym art. 3981 par. 2 k.p.c.
W kodeksie postępowania karnego już teraz funkcjonuje kasacja odmiennie uregulowana dla stron postępowania i dla tzw. podmiotów szczególnych, za które ustawodawca, zgodnie z art. 521 par. 1 i 2 k.p.k., uznał ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego, RPO, oraz RPD (ten ostatni może wnieść kasację od każdego prawomocnego orzeczenia sądu, jeżeli przez jego wydanie doszło do naruszenia praw dziecka). Dla stron uprawnienie do wniesienia kasacji ograniczone zostało do przypadków prawomocnego orzeczenia sądu II instancji, w których doszło do skazania oskarżonego za przestępstwo (lub przestępstwo skarbowe) na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania.
Strona jest uprawniona w kasacji albo skardze kasacyjnej podnosić jedynie zarzuty dotyczące obrazy prawa (i to w podwyższonej postaci: rażącej i mającej istotny wpływ na treść zapadłego rozstrzygnięcia) lub wystąpienia tzw. bezwzględnych podstaw odwoławczych, w sprawach karnych wymienionych w art. 439 k.p.k. (odpowiednik znanych z k.p.c. przyczyn nieważności postępowania). Klasycznie do celów nadzwyczajnej kontroli odwoławczej nie może natomiast podnosić kwestii faktycznych. Takie rozwiązanie pełni rolę gwarancyjną dla stron postępowania w sytuacji, w której Sąd Najwyższy – co do zasady – nie wydaje orzeczeń reformatoryjnych, czyli zmieniających wyrok sądu niższej instancji. Gdyby było inaczej, a SN orzekał co do istoty sprawy, np. uniewinniając albo skazując oskarżonego na podstawie zmienionych ustaleń faktycznych, przy istniejącym zakazie multikasacji od takiego wyroku nie przysługiwałaby dalsza droga odwoławcza.
Podmioty szczególne w obu procedurach – cywilnej i karnej – uprawnione są do zaskarżenia w trybie kasacyjnym każdego prawomocnego orzeczenia sądu kończącego postępowanie. Również one nie mogą jednak podnosić wówczas zarzutów, które dotyczą kwestii faktycznych sprawy. Kontrola tych ustaleń na etapie kasacyjnym dokonywana jest w sposób pośredni, poprzez ocenę prawidłowości stosowania norm prawa procesowego regulujących dopuszczanie, przeprowadzanie i ocenę dowodów, na bazie którego sądy orzekały.
Poszerzający uprawnienia ministra sprawiedliwości jako prokuratora generalnego art. 523 par. 1a k.p.k., który upoważnia ten podmiot do wnoszenia kasacji od każdego prawomocnego rozstrzygnięcia w kwestiach innych niż obraza prawa materialnego lub procesowego, dotyczy jedynie zarzutu niewspółmierności kary. Sam ten zarzut interpretowany jest zresztą w orzecznictwie SN zawężająco, zgodnie z brzmieniem art. 438 pkt 4 k.p.k., który wymienia niewspółmierność kary orzeczonej w sposób rażący (por. uzasadnienie postanowienia SN z 30 marca 2017 r., sygn akt III KK 395/16). Zgodnie natomiast z art. 3983 par. 2 k.p.c. prokurator generalny może wnieść skargę kasacyjną, jeżeli przez wydanie orzeczenia doszło do naruszenia podstawowych zasad porządku prawnego, RPO – jeżeli przez wydanie orzeczenia doszło do naruszenia konstytucyjnych wolności albo praw człowieka i obywatela, a RPD – jeżeli przez wydanie orzeczenia doszło do naruszenia praw dziecka. Także do tych podmiotów stosuje się zakaz formułowania zarzutów dotyczących ustalenia faktów lub oceny dowodów.
Część doktryny i judykatury od lat upatruje wzmocnienia roli SN w wymierzaniu sprawiedliwości w tzw. kasacji nadzwyczajnej – instytucji wzorowanej na rewizji nadzwyczajnej, znanej z kodeksu postępowania karnego z 1969 r. (przepisy art. 462–473 dawnego k.p.k.). Była to w istocie zdublowana apelacja, ograniczona katalogiem podmiotów uprawnionych do inicjowania tego postępowania, do których zaliczali się minister sprawiedliwości, prokurator generalny PRL i I prezes SN (art. 464 dawnego k.p.k.). Podmioty te nie były w żaden sposób związane w zakresie podnoszonych zarzutów rewizyjnych. Mogły zatem zaskarżać prawomocne orzeczenia kończące postępowanie w całości albo jedynie w części orzeczenia o karze. W zakresie rozstrzygnięcia o winie można było podnosić zarzut błędu w ustaleniach faktycznych mający wpływ na treść rozstrzygnięcia.
Warto przypomnieć niegwarancyjny charakter tego postępowania, jakim było zupełne pozbawienie stron postępowania prawa do samodzielnego wnoszenia tego środka. Podanie o wniesienie rewizji nadzwyczajnej mógł złożyć do podmiotów uprawnionych skazany oraz osoba upoważniona do składania na jego korzyść środków odwoławczych, a w razie jego śmierci, nieobecności w kraju, nieletniości lub choroby psychicznej także jego krewny w linii prostej, przysposabiający lub przysposobiony, brat, siostra oraz małżonek (art. 465 par. 1 dawnego k.p.k.). Organ decyzję podejmował uznaniowo.
Uznawszy rewizję nadzwyczajną za nieprzystającą do modelu postępowania apelacyjnego, w nowych procedurach (powstałych po 1989 r.) zaadaptowano środek znany modelom zachodnim – kasację. Ale nie wszystkie założenia rewizji nadzwyczajnej zasługują na odrzucenie.
Podkreśla się niekiedy znaczącą rolę tego środka odwoławczego w aspekcie sprawowania wymiaru sprawiedliwości, poprzez przyznanie sądowi orzekającemu „na końcu” postępowania dużych możliwości kontroli zapadłego rozstrzygnięcia. Są bowiem sytuacje, w których kasacja z różnych względów (choćby formalnych) nie przysługuje, choć okoliczności sprawy mogą wskazywać na nietrafność i niesprawiedliwość zapadłego rozstrzygnięcia.
Stąd o ile ponowne wprowadzenie klasycznej rewizji nadzwyczajnej należałoby poddać krytyce, jako nieprzystające do istniejących rozwiązań, o tyle przy zachowaniu obecnych zasad wnoszenia kasacji i skargi kasacyjnej wprowadzanie instytucji kasacji nadzwyczajnej jest już godne rozważenia. Oczywiście oznaczałoby to poważny wyłom w obecnym modelu, bo wiązałoby się z możliwością kwestionowania także ustaleń faktycznych. Dlatego strona uprawniona musiałaby być podmiotem ponadprzeciętnie fachowym, gwarantującym, że postępowanie nie będzie inicjowane w sprawach błahych (do rozważenia pozostaje katalog przedmiotowy spraw). Niewykluczone, że prawem do wnoszenia kasacji nadzwyczajnej, prócz istniejących już podmiotów szczególnych, powinni dysponować także np. I prezes SN oraz prezesi Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Rady Radców Prawnych. Uprawnieniem takim mogłaby także dysponować głowa państwa.
Ważna jest wzajemna relacja kasacji do kasacji nadzwyczajnej. Powinny być to postępowania autonomiczne, tak aby wniesienie kasacji nadzwyczajnej nie wyłączało samym stronom postępowania (niepodlegającym prokuratorowi generalnemu w przypadku oskarżyciela publicznego) możliwości inicjowania kontroli nadzwyczajnej.
Pamiętajmy, że obecny ustawodawca mocno uwypukla argumenty o wrażliwości społecznej. A zawsze w systemie prawnym ostają się w określonym zakresie orzeczenia wadliwe. Dlatego poszerzenie katalogu instrumentów eliminujących taką możliwość wypada potraktować jako krok, który wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym.