Konkurencja radców prawnych i adwokatów z rzecznikami patentowymi na rynku reprezentacji wynalazców przed urzędami patentowymi to światowy standard.
Reklama
Takie regulacje obowiązują między innymi w większości państw Unii Europejskiej i przed Europejskim Urzędem Patentowym. Dzięki współpracy ministerstw nauki oraz rozwoju jest nadzieja, że standard ten dotrze wreszcie do Polski. Bo obecnie jest paradoksem, że polski radca prawny i adwokat może reprezentować wynalazców np. przed Belgijskim Urzędem Patentowym (będąc wymienionym w art. 60 belgijskiej ustawy z 28 marca 1984 r.), a nie może tego typu czynności podejmować w Polsce.
Zgłoszenie wynalazku do Urzędu Patentowego to zagadnienie na styku prawa i techniki. Jest to oczywiste. Jednak błędem jest przyjęcie, iż to problematyka techniczna jest zawsze dominująca i reprezentacja wynalazców przed Urzędem Patentowym powinna być przedmiotem monopolu zastrzeżonego na rzecz zawodu o rodowodzie „inżynierskim” (por. „Adwokaci i radcowie nie powinni zgłaszać wynalazków”, DGP 142/2017). Bywa, że problematyka techniczna jest klarowna, a problematyczna jest kwestia prawna (np. spór co do autorstwa wynalazku). Dlaczego więc w takich przypadkach nie dopuszczać pomocy i reprezentacji świadczonej przez najlepiej do tego przygotowanych na rynku adwokatów i radców prawnych? Dlaczego inteligentnym ludziom (jakimi z pewnością są wynalazcy) nie przyznać swobody wyboru doradcy i reprezentanta zależnie od potrzeb: czy to rzecznika patentowego (o przygotowaniu technicznym), czy to adwokata lub radcy (o przygotowaniu prawnym). Taki wybór mają wynalazcy w większości państw Unii Europejskiej i z niego korzystają. Dlaczego więc nie mogliby mieć go wynalazcy także w Polsce?
Całkowicie błędny jest także dogmat o technicznej wszechwiedzy rzeczników patentowych. Bo jakie ma pojęcie inżynier chemik o wynalazku z zakresu elektroniki, inżynier górnik o wynalazku medycznym albo inżynier budownictwa o wynalazku biochemicznym? Dokładnie takie samo jak magister prawa. Każdy z nich będzie musiał sięgnąć do wiedzy eksperta w dziedzinie, w jakiej wynalazek zamierza zgłosić. Co istotne, adwokaci i radcowie obowiązek zapewnienia sobie współpracy specjalisty z dziedziny, z której nie są ekspertami, mają zastrzeżony w swoich zasadach etyki, których naruszenie jest objęte sankcją dyscyplinarną.
Nie jest też poprawna interpretacja ustaw korporacyjnych przedstawiana przez rzeczników patentowych, zgodnie z którą usługi adwokatów i radców prawnych są ustawowo ograniczone wyłącznie do kwestii prawnych. Nie wdając się w rozważania teoretyczne na temat tego, na ile w postępowaniu administracyjnym kwestie techniczne stają się jednocześnie prawnymi, warto podkreślić, że już dziś adwokaci i radcy prawni występują z powodzeniem w wielu specjalistycznych postępowaniach. Świadczą oni usługi z pogranicza prawa i wysoce specjalistycznej wiedzy pozaprawnej, np. występując – co jest powszechne – przed organami budowlano-urbanistycznymi czy przed Urzędem Lotnictwa lub Agencją Atomistyki. Skoro we wszelkich innych wysoce specjalistycznych postępowaniach administracyjnych (w których także zachodzi ryzyko wyrządzenia nieodwracalnej szkody reprezentowanemu podmiotowi) doradztwo adwokatów i radców prawnych (a de facto wszystkich zainteresowanych, niezależnie od wykształcenia) jest dopuszczone, czemu nie ma być możliwe w kolejnym wysoce specjalistycznym postępowaniu administracyjnym, jakim jest to prowadzone przed Urzędem Patentowym RP?
Całkowicie nietrafiony jest postulat egzaminowania adwokatów i radców prawnych zamierzających podjąć czynności rzeczniowskie, na równi z kandydatami na europejskiego rzecznika patentowego. Stosowne zwolnienie z tego typu egzaminu dla adwokatów i radców prawnych zawiera Konwencja o patencie europejskim (art. 134, ust. 8). Zgodnie z jej treścią adwokaci i radcowie uprawnieni zgodnie z ustawodawstwem lokalnym do reprezentacji wynalazców przed krajowym urzędem patentowym nie muszą przystępować do egzaminu na europejskiego rzecznika patentowego. Obecnie zapis ten dotyczy m.in. adwokatów i radców prawnych niemieckich, francuskich, brytyjskich, włoskich, holenderskich, belgijskich czy czeskich. Po wprowadzeniu zmian projektowanych w Ministerstwach Nauki oraz Rozwoju, do wyliczenia tego dołączą także adwokaci i radcowie prawni z Polski, w niczym nieodbiegający od swoich zachodnich kolegów.
Tezy rzeczników patentowych o „nieprzygotowanych adwokatach i radcach prawnych, którzy z jednej strony wyrządzą swoim klientom nieodwracalne szkody”, a z drugiej przyczynią się do bezrobocia wśród rzeczników patentowych, są powtarzane już od 2014–2015 r. Wtedy to była uchwalana i wchodziła w życie tzw. III ustawa deregulacyjna, przyznająca adwokatom i radcom prawo występowania przed Urzędem Patentowym RP w sprawach dotyczących znaków towarowych – co było stanowczo oprotestowywane przez samorząd rzeczników patentowych (wspierany przez Urząd Patentowy – sprzyjający środowisku rzeczników).
Żadna z kasandrycznych wizji rzeczników patentowych się nie sprawdziła. Adwokaci i radcy prawni, którzy weszli na ten rynek, odpowiednio się przygotowali (zgodnie z wymogami dotyczącymi zasad wykonywania zawodu) i świadczą swoje usługi profesjonalnie, a też lista rzeczników patentowych w żaden sposób nie uległa uszczupleniu.
Znamienna jest teza rzeczników patentowych broniących swojego ścisłego monopolu, że w Polsce zgłasza się do ochrony zaledwie około 5500 wynalazków rocznie, co daje 6 zgłoszeń na jednego rzecznika patentowego (w rzeczywistości nieco więcej – gdyż aktywnych zawodowo jest zaledwie około 500 reprezentantów tego środowiska). Jednak nie jest wolą autorów pomysłu dopuszczającego doradztwo adwokatów i radców w sprawach patentowych, żeby „odbierać” rzecznikom pracę (czego tak się obawiają). Ich zamiarem jest propagowanie innowacyjności tak, by w efekcie zgłoszeń patentowych było nie 5500, ale nawet 55 tys. rocznie. Czy to możliwe? Oczywiście, że tak. I nie trzeba tu koniecznie wskazywać sztandarowego przykładu Niemiec (z olbrzymią liczbą patentów), ale wystarczy przywołać Słowenię – mały, postjugosłowiański kraj z zaledwie około dwoma milionami obywateli (to ok. 20 razy mniej niż w Polsce), w którym zgłasza się do ochrony tyle samo wynalazków co u nas. Co zamienne, w Słowenii brak jest zawodu regulowanego „rzecznika patentowego” (lub innego podobnego), a tego typu usługi może świadczyć każdy dorosły obywatel.
Reasumując – większy rynek usług doradztwa i reprezentacji w sprawach patentowych nie oznacza bezrobocia rzeczników patentowych, ale większą otwartość państwa na innowacyjną gospodarkę, do której zamierzamy dążyć. Relikty przeszłości nie pomogą nam w osiągnięciu celu.
Całkowicie błędny jest dogmat o technicznej wszechwiedzy rzeczników patentowych