Niemal dwukrotnie wzrosła w 2016 r. liczba postępowań Komisji Europejskiej przeciwko państwom, które na czas nie wdrażają unijnych regulacji. W 2015 r. wszczęto ich 543, a w ubiegłym roku już 847.
Przedstawione właśnie roczne sprawozdania z kontroli stosowania prawa UE nie napawają optymizmem. Ogółem liczba wszczynanych przez KE spraw (zarówno dotyczących opóźnień we wdrażaniu prawa, jak i niewłaściwej implementacji) wzrosła o 21 proc., co stanowi najwyższy wzrost w ciągu ostatnich pięciu lat. Co ciekawe, najgorzej wypadają kraje starej Unii. Najwięcej otwartych postępowań miały na koniec 2016 r. Hiszpania i Niemcy (po 91), Belgia (87), Grecja (86), Portugalia (84) i Francja (83). Następna w kolejności była Polska (76 otwartych postępowań). Najlepiej wypadły Estonia (30) i Malta (31). Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło sfery rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości (w tym regulacji dotyczących małych i średnich przedsiębiorstw) oraz środowiska naturalnego.
Reklama

Reklama
Zdecydowana większość postępowań kończy się umorzeniem, gdyż w czasie ich trwania państwom członkowskim udaje się wdrożyć spóźnione przepisy. Tylko pojedyncze mają swój finał w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej, do którego KE występuje o nałożenie kar finansowych. W ubiegłym roku wniosła trzy takie sprawy: dwie przeciwko Luksemburgowi i jedną przeciwko Rumunii.
Jednocześnie opublikowano dane na temat wdrażania przepisów dotyczących jednolitego rynku. Na podstawie pięciu różnych wskaźników kraje otrzymują zielone karty (wyniki powyżej średniej), żółte (średnie) lub czerwone (poniżej średniej). Polska ma żółtą kartę. To duża poprawa, bo bywały lata, gdy byliśmy na drugim miejscu od końca w całej UE. Nasz deficyt implementacyjny (czyli procentowy wskaźnik niewdrożonych dyrektyw) wynosił 2,1 proc. W ubiegłym roku było to już tylko 1,5 proc., co sytuowało nas w samym środku unijnego rankingu. Najgorsza była Portugalia (3,4 proc.), a najlepsza Malta (0,4 proc.).
Jest jedna kategoria, w której od kilku lat wypadamy najgorzej ze wszystkich państw UE – liczba nieprawidłowo wdrożonych dyrektyw, czyli takich, których implementację notyfikowaliśmy, ale KE uznała, że zrobiliśmy to nieprawidłowo. W ubiegłym roku mieliśmy 20 takich dyrektyw, podczas gdy następna w kolejności Francja 13. Średnia unijna wyniosła 5, co oznacza, że Polska przekroczyła ją czterokrotnie.