Propozycja uproszczeń przygotowana przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej spotkała się z bardzo chłodnym odbiorem w rządzie. Z przedłożonych uwag wynika, że przepisy zawarte w zaledwie 20 artykułach projektu ustawy mogą być niezgodne z konstytucją i prawem unijnym oraz spowodować załamanie polskiego sportu, a przygotowany kosztorys ma się nijak do rzeczywistości.
Jak już informowaliśmy na łamach DGP, resort kierowany przez Marka Gróbarczyka opracował projekt ustawy o rejestracji jachtów i innych jednostek pływających o długości do 24 m. W uzasadnieniu do niego wskazano, że obecnie istnieje sześć różnych wykazów, w których mogą być rejestrowane jachty śródlądowe i morskie.
Reklama
Rzecz w tym, że tak naprawdę nikt nie sprawuje nad nimi generalnej kontroli, przez co wiele jednostek w ogóle nie widnieje w żadnym spisie. Utrudnia to choćby wykorzystywanie danych przez służby prowadzące akcje ratunkowe oraz przez organy ścigania.

Reklama
Stąd pomysł stworzenia jednego rejestru, w którym każdy armator będzie musiał zarejestrować swoje jednostki. Jeśli nie zrealizuje obowiązku bądź poda fałszywe dane – zapłaci kilkusetzłotową karę, która będzie mogła być ponawiana aż do czasu właściwej rejestracji.
Dodatkowo zgodnie z projektowanym art. 10 ustawy dostęp do danych zawartych w rejestrze, w tym danych osobowych, będzie przysługiwać każdemu, kto wskaże numer rejestracyjny lub indywidualny numer identyfikujący.
To ostatnie rozwiązanie budzi jednak poważne zastrzeżenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W opinii do projektu podnosi ono, że przyjęcie zaproponowanej przez MGMiŻŚ regulacji byłoby niezgodne z art. 6 ust. 1 lit. b unijnej dyrektywy 95/46/WE z 24 października 1995 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych.
Przepis ten wymaga, by informacje o obywatelach były gromadzone do określonych, jednoznacznych i legalnych celów oraz nie były poddawane dalszemu przetwarzaniu niezgodnemu z tymi celami. W przypadku regulacji dotyczącej właścicieli jachtów zaś dyskusyjne jest, czy ich dane osobowe powinny być łatwo dostępne dla wszystkich zainteresowanych.
Tym bardziej że w wielu przypadkach nie chodzi o przedsiębiorców prowadzących duży biznes, lecz o osoby posiadające niedużą jednostkę do celów rekreacyjnych.
Na problemy związane ze zgodnością tak projektowanego art. 10, jak też innych przepisów dotyczących danych osobowych gromadzonych w rejestrze, zwraca uwagę również generalny inspektor ochrony danych osobowych.
Apeluje do ministra Gróbarczyka, by wczytał się on dokładnie w treść art. 51 konstytucji. Przykładowo zbyt wiele szczegółów resort chce pozostawić do dookreślenia w rozporządzeniach wykonawczych. Konstytucja zaś stanowi jasno, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji powinna określać ustawa.
Zastrzeżenia do projektu mają także ministerstwa sportu i turystyki oraz finansów. To pierwsze spostrzega, że obecnie podmiotami uprawnionymi do rejestracji części jachtów są Polski Związek Żeglarski oraz Polski Związek Motorowodny i Narciarstwa Wodnego. Za wpisanie jednostki pobierana jest niewielka opłata, która następnie przeznaczana jest na rozwój tych sportów.
Rozwiązania zaproponowane w nowym projekcie zakładają zaś odebranie uprawnień związkom sportowym, a co za tym idzie uszczuplenie ich budżetów. A to ministra sportu niepokoi.
Resort finansów z kolei nazywa „mało wiarygodnym i trudnym do zrealizowania” wyliczenie wydatków związanych z wejściem w życie nowych przepisów.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy w konsultacjach