Nowym zadaniem prezesa Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, wynikającym z treści znowelizowanej ustawy o prokuratorii, jest utworzenie Sądu Polubownego przy PG. Powstanie państwowy sąd polubowny? Starszym radcom prawnym natychmiast skojarzył się ten pomysł z czymś, co już było: z funkcjonującym kiedyś w PRL Państwowym Arbitrażem Gospodarczym. Rozstrzygał on spory pomiędzy jednostkami gospodarki uspołecznionej, a więc takie, w których stronami były państwowe jednostki organizacyjne czy spółki, „w których państwo posiadało udział wynoszący ponad 50 proc. kapitału zakładowego”. W Okręgowych Komisjach Arbitrażowych (pierwsza instancja sądu arbitrażowego) prezesi należeli do PZPR i egzekutyw Komitetów Wojewódzkich PZPR. Arbitrzy byli pracownikami mianowanymi przez prezesa PAG – ówczesna władza musiała mieć pewność, że wyroki wydawane będą zgodnie z jej wolą.
Reklama
Tym razem jest jednak gorzej: sąd usadowiony jest przy instytucji, która będzie pełnomocnikiem jednej ze stron sporu. A przecież nemo iudex in causa sua – nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. Ten podstawowy warunek bezstronności sądu sformułowali bardzo dawno temu Rzymianie. Na marginesie: zgodnie z art. 23 ust. 2 ustawy prezes prokuratorii rozstrzyga spory pomiędzy państwowymi jednostkami organizacyjnymi nieposiadającymi osobowości prawnej, a więc prokuratoria nie jest dziś tylko „adwokatem państwa”.
Prezes Prokuratorii Generalnej, zgodnie z art. 26 ustawy, ma utworzyć Sąd Polubowny przy Prokuratorii Generalnej „właściwy w sprawach sporów między innymi niż Skarb Państwa państwowymi osobami prawnymi, osobami prawnymi z udziałem Skarbu Państwa lub państwowych osób prawnych”. W przypadku sporu między wymienionymi wyżej osobami każda z nich może wystąpić z wnioskiem do sądu o rozstrzygnięcie sporu.

Reklama
Rzecz w tym, że w założeniu ciekawa inicjatywa może ulec politycznym wypaczeniom.
Jeśli państwowe osoby prawne i osoby prawne z udziałem Skarbu Państwa, wykonując dyspozycję polityczną, będą uzależniały podpisanie każdej umowy z każdym przedsiębiorcą od akceptacji przez niego zapisu dotyczącego Sądu Polubownego przy PG, to każda strona każdej umowy z tymi jednostkami będzie „skazana” na rozstrzygnięcie sporu przez tenże sąd. Prokuratoria stać się może swoistym monopolistą rozstrzygającym spory z udziałem państwowych osób prawnych i spółek z udziałem Skarbu Państwa. Czy ich przeciwnicy będą mogli liczyć na sprawiedliwy wyrok wydany przez niezależnych i bezstronnych arbitrów? Na rozprawie w Sądzie Polubownym przy PG stawią się (co jest oczywiste) jako pełnomocnicy radcy tejże Prokuratorii Generalnej...
W renomowanych „niepaństwowych” sądach polubownych o listach arbitrów decydują komitety rekomendujące. Arbitrzy są bezstronni i niezależni, zobowiązują się do przestrzegania zasad etyki uchwalanych w tych sądach.
I właśnie owa niezależność jest sednem problemu. Bezstronność arbitra przejawia się w jednakowym i równym traktowaniu stron, niezależność zaś to brak uzależnienia od innych osób czy też instytucji. No właśnie: arbiter „zatrudniony” przez Sąd Polubowny przy PG rozstrzygać będzie sprawę z udziałem prokuratorii reprezentującej jedną ze stron. Bezstronność i niezależność arbitra ma kluczowe znaczenie dla prawidłowości postępowania arbitrażowego, naruszenie tych zasad może stać się podstawą do uchylenia wyroku sądu polubownego.
Czy więc skądinąd interesujące rozwiązanie, wprowadzające polubowne sposoby rozstrzygania do sektora państwowego, nie zostanie użyte przez polityków do zniweczenia zasad sądownictwa polubownego – pokaże czas.
Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. Ten podstawowy warunek bezstronności sądu sformułowali bardzo dawno temu Rzymianie