Po wielu latach wszystko stało się jasne. Członkowie betonowych molochów otrzymali potężny oręż w walce z władzami. Roszczenia spółdzielni mieszkaniowej o uzupełnienie przez jej członka wkładu budowlanego są związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. A co za tym idzie, przedawniają się po upływie zaledwie trzech lat. Uznał tak w uchwale Sąd Najwyższy w powiększonym składzie.

Kwestia jak należy traktować spółdzielnie mieszkaniowe wzbudza emocje od dziesięcioleci i w sądach, i wśród ekspertów. Dotychczasowe orzecznictwo nie dawało jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jaki okres przedawnienia należy stosować do roszczeń spółdzielni wobec własnych członków. Część sędziów uznawało, że standardowy - dziesięcioletni. Inni twierdzili, że trzeba traktować spółdzielnię jak przedsiębiorcę. A temu w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, zgodnie z art. 188 kodeksu cywilnego, ustawodawca przyznał okres tylko trzyletni.

W efekcie najwięcej tracili sami spółdzielcy. Nie dość, że spółdzielnie uznawały, że mają prawo żądać zapłaty przez dekadę, to dodatkowo - gdy spółdzielca twierdził inaczej - rozpoczynały się długie sądowe batalie. Częściej zwycięsko wychodziły z niej władze betonowych molochów.