Jak uwzględniać niepełnosprawność rodzica w kontaktach z dzieckiem? Na to pytanie musieli odpowiedzieć sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka rozpatrujący sprawę Nowakowski przeciwko Polsce (skarga nr 32407/03). Skarżący jest osobą niesłyszącą i niemówiącą. W sierpniu 2005 r. ożenił się on z A.N., która również ma uszkodzony słuch. W roku 2006 parze urodził się syn. Niedługo później małżeństwo się rozpadło. Decydując o prawach rodzicielskich, sąd uznał, że 11-miesięczne dziecko powinno zostać przy matce. Nowakowskiemu przyznano prawo do widzeń w wymiarze dwóch godzin tygodniowo. Mężczyzna nie sprzeciwiał się takiemu postanowieniu.
Gdy chłopczyk miał pięć lat, Nowakowski wystąpił o przyznanie częstszych kontaktów w celu budowania wzajemnej relacji. Wnosił w szczególności o widzenia poza domem matki, która znacząco je utrudniała. Sąd nie uwzględnił jednak wniosku. Uznał bowiem, że niepełnosprawność dziecka (także cierpiącego na niedosłuch) uzasadniała, dla poczucia jego bezpieczeństwa, przebywanie z matką. Ponadto sąd argumentował, iż dziecko nie posługuje się językiem migowym, więc jedyny kontakt z ojcem odbywał się za pomocą matki, która pełniła rolę tłumacza. Sąd uwzględnił również fakt, że rodzice próbowali nawiązać nić porozumienia. Nowakowski zapisał się do grupy wsparcia dla rodziców dzieci niepełnosprawnych, do której uczęszczała była żona.
Reklama

Reklama
Ojciec wnioskował o przeprowadzenie ekspertyzy biegłego w celu wskazania, jaki powinien być standard kontaktów niepełnosprawnego ojca z dzieckiem. Również ten wniosek nie znalazł uznania sądu. Skarżącemu nie przyznano prawa do decydowania o edukacji dziecka.
Nowakowski zwrócił się do ETPC ze skargą, powołując się na naruszenie art. 8 (prawo do życia rodzinnego) oraz art. 14 konwencji (zakaz dyskryminacji). Wskazywał on, że decyzje sądów krajowych były niezwykle dyskryminujące, ponieważ ograniczenie w kontaktach opierało się głównie na jego niepełnosprawności.
ETPC w wyroku z 10 stycznia 2017 r. wskazał, że sądy krajowe argumentowały swoje decyzje dwoma czynnikami: konfliktem pomiędzy byłymi małżonkami oraz niepełnosprawnością Nowakowskiego i jego syna.
Strasburscy sędziowie uznali, że w niewystarczający sposób zajęto się relacją skarżącego i jego byłej żony. Poprawa ich stosunków miałaby bezpośredni wpływ na dobro dziecka. Sądy zaś, pomimo opinii biegłego, odrzuciły możliwość terapii byłych małżonków mającej na celu poprawę ich kontaktów. To z kolei skutkowało pogorszeniem się relacji skarżącego z synem.
Odnosząc się do niepełnosprawności Nowakowskiego, trybunał uznał, że sądy nie wykazały wystarczającej staranności w sprawie. Nie szukały bowiem rozwiązania, które byłoby dostosowane do potrzeb i niepełnosprawnego ojca, i dziecka. Uznały bowiem, iż matka jest wystarczającym „tłumaczem”, ignorując wnioski skarżącego, iż regularnie utrudnia ona kontakty z synem i wprowadza nieprzyjazną atmosferę podczas ich spotkań. Sądy krajowe nie uwzględniły również, iż brak zmiany sytuacji doprowadzi do degradacji relacji skarżącego z synem. ETPC uznał, że w sprawie doszło do naruszenia art. 8 konwencji, nie dopatrzył się potrzeby badania zgodności sprawy z art. 14 aktu.
Do tej pory trybunał orzekał jedynie co do zakresu kontaktów rodziców umieszczonych w zakładach opieki. Jest to pierwsza sprawa, w której ETPC zajął się problemem, jak zapewnić osobom niepełnosprawnym kontakty rodzicielskie. Wskazał, iż sądy krajowe powinny ustanawiać standardy w tym obszarze, uwzględniając specjalne potrzeby wynikające z niepełnosprawności rodziców i dzieci.