Są kłopoty z aktami oskarżenia wpływającymi do sądów po 1 lipca. Wiele z nich jest zwracanych przez sądy. Powód: nie spełniają wymagań formalnych. Co jest winne: czy nowe przepisy, wymagające m.in. sformułowania tez dowodowych, czy nieudolni prokuratorzy, którzy nie potrafią się do nich dostosować?

– O ile adwokaci, szczególnie ci występujący także w postępowaniach cywilnych, nie powinni mieć problemu z określeniem tezy dowodowej (np. w subsydiarnym akcie oskarżenia), o tyle dla prokuratorów jest to zadanie zupełnie nowe – uważa adwokat Kamil Kaliciński.

Jednak Jacek Skała, szef Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP, przekonuje, że wymagania dotyczące skierowania do sądu aktu oskarżenia są obecnie tak rozbudowane, że sprostanie im wymaga ogromnej ilości czasu i poświęcenia. Zarzuca, że system procesu karnego utknął w formalizmach – wbrew deklaracjom promotorów reformy, że będzie szybciej.

– Nie dość, że radykalnie spadła liczba aktów oskarżenia, to jeszcze te, które wpływają, często są zwracane. Prokuratorzy i sędziowie swoją aktywność ogniskują na realizacji wymogów formalnych, a nie na tym, co najistotniejsze: dążeniu do szybkiego i sprawiedliwego osądzenia sprawcy – uważa prokurator Skała.

Braki formalne

Dane są niepokojące. Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło jak dotąd dziewięć spraw, które będą rozpatrywane według znowelizowanej procedury, jednak aż pięć aktów oskarżenia zostało zwróconych z powodu braków formalnych. W warszawskich sądach rejonowych odnotowano 473 nowe sprawy, ale aż w 103 przypadkach sądy musiały zwrócić oskarżenia.

Według zreformowanej procedury zamiast rozbudowanych uzasadnień akty oskarżenia mają zawierać tezy dowodowe (zob. grafika). Szkopuł w tym, że nie jest jasne, jak mają wyglądać tezy i jaki ma być stopień ich szczegółowości.

– Powodem zwrotu aktów oskarżenia był najczęściej brak określenia przez oskarżyciela tez dowodowych, a zatem wskazania dla każdego wnioskowanego dowodu, jakie okoliczności mają być udowodnione przy jego pomocy – potwierdza Ewa Leszczyńska-Furtak, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

– Zmiana art. 333 par. 1 k.p.k. to jedna z bardziej rewolucyjnych zmian wprowadzonych od 1 lipca – uważa dr Andrzej Mucha, były prokurator, obecnie adwokat prowadzący kancelarię w Rzeszowie.

Jego zdaniem nowy obowiązek nałożony na autorów aktów oskarżenia został jednak sformułowany w sposób bardzo ogólny i niedookreślony.

Sam pomysł wprowadzenia tez dowodowych ocenia pozytywnie mec. Kaliciński.

– Trudności, jakie mogą się z tym wiązać, przynajmniej na początku, to precyzyjne określenie, co konkretnie z danego dowodu, np. zeznań świadka, dokumentu, ma wynikać, a co jest istotne z punktu widzenia odpowiedzialności oskarżonego – wskazuje Kaliciński.

Stopień szczegółowości

– Sędziowie oczekują, że tezy dowodowe będą maksymalnie uszczegółowione – relacjonuje mec. Mucha.

Niektórzy chcieliby, aby te związane np. z przesłuchaniem świadka przybierały w zasadzie formę pytań, jakie prokurator (lub pełnomocnik przy subsydiarnym akcie oskarżenia) chce zadać na rozprawie. A zdaniem dr. Muchy takie oczekiwania są nieuzasadnione. Przesłuchanie jest – jak tłumaczy – czynnością dynamiczną i wiele pytań wynika z bieżących odpowiedzi świadka. Przedstawienie pełnej listy pytań byłoby także nieracjonalne z innego powodu.

– Ujawnienie przez prokuratora w akcie oskarżenia wszystkich pytań, jakie chce zadać świadkowi bądź oskarżonemu, umożliwiłoby drugiej stronie przygotowanie się do odpowiedzi bądź przygotowanie kontrpytań – tłumaczy dr Mucha.

Zbyt szczegółowe tezy to także ryzyko, że nie można poza nie wyjść, bo w oparciu o taki zarzut można łatwo storpedować nie tylko przesłuchanie, ale i całe postępowanie sądowe.

Zdaniem niektórych oskarżycieli wadliwość czy prawidłowość tez dowodowych to kwestia na tyle ocenna, że nie powinna być powodem zwrotu aktu oskarżenia.

– Za wystarczające uznać należy wskazanie w nim, iż wnioskowane dowody służą wykazaniu okoliczności, o których mowa w zarzucie aktu oskarżenia – uważa prokurator Skała.

– Taka wykładnia jest ratunkiem przed totalnym sformalizowaniem aktu oskarżenia jako skargi inicjującej postępowanie jurysdykcyjne – wskazuje Skała.

Inne przyczyny zwrotów

Z informacji DGP wynika jednak, że sądy zwracały akty oskarżenia także z innych powodów. Zdarzało się, że chodziło o brak usystematyzowania materiałów (np. wedle art. 334 par. 3 k.p.k. protokoły przesłuchania świadków, których wezwania na rozprawę żąda oskarżyciel, powinny być przekazane w wyodrębnionym zbiorze dokumentów) albo przekazanie sądowi materiałów postępowania przygotowawczego, niezwiązanych z kwestią odpowiedzialności osób oskarżonych o czyny objęte skargą. Często powodem zwrotów był także brak informacji o stanie majątkowym oskarżonego czy niedokonanie końcowego zaznajomienia go z materiałami.