Spodziewał się pan takiego sprzeciwu wśród korporacji prawniczych w związku z pracami nad ustawą deregulacyjną?

Nie jestem politykiem, kalkulacje polityczne nie należą do mnie. Naiwnością byłoby jednak oczekiwanie, że zmiany w regulacji zawodów prawniczych będą spotykać się z aplauzem tych środowisk.

Czemu zatem podjęto ten politycznie ryzykowny projekt?

Myślę, że podstawowym powodem jest przekonanie, że nadmierna regulacja w wyborze zawodu skutkuje nie tyle jakością, ile zwiększeniem kosztów rozpoczęcia wykonywania pracy oraz wydłużeniem czasu do uzyskania możliwości wykonywania efektywnie pracy na własny rachunek; a w konsekwencji nieuzasadnioną elitarnością. Nie chodzi o to, by każdy był adwokatem, radcą prawnym czy notariuszem, ale o to, by mógł się nim stać przy spełnieniu racjonalnych wymogów i w przypadku posiadania realnych kwalifikacji wykonywał ten zawód.

Rewolucja czeka notariat. Trudno się dziwić, że propozycje resortu budzą wśród rejentów wątpliwości.

Wątpliwości budzi tylko kilka z nich: umożliwienie wykonywania czynności przez asesora notarialnego w kancelarii notariusza również w jego obecności w zakresie przekazanych spraw i możliwość zatrudniania więcej niż jednego asesora. Kolejna to możliwość utworzenia kancelarii przez asesora notarialnego, który nie podejmuje zatrudnienia w kancelarii notariusza, przy wprowadzeniu instytucji notariusza konsultanta i szczególnej procedury kontroli nad działaniem kancelarii asesora. Tymczasem w pismach kierowanych do ministra sprawiedliwości organizacje notariuszy piszą o zmuszaniu do kanibalizmu, o niebezpieczeństwie dla państwa polskiego z powodu stymulowania ryzyka dla obrotu gospodarczego.

Jak bowiem mówić o dbałości o bezpieczeństwo obrotu – piszą – skoro nie starcza do pierwszego. Wskazują, że kancelarie notarialne upadają. Krytykują instytucję notariusza konsultanta, a gdy z niej planujemy zrezygnować – krytykują to, wskazując na zwiększenie ryzyka działalności kancelarii asesora.

Argumenty są znane. Już w 2006 roku, przy zmianie wysokości taksy, podnoszono, że kancelarie będą masowo upadać. Stąd onegdaj pojawiło się stanowisko organów notariatu, że notariuszom nie można pobierać stawek niższych niż maksymalne.

Notariusze podkreślają, że liczba aktów notarialnych maleje z roku na rok i że będą musieli walczyć o klientów, obniżając jakość swoich usług.

Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości w 2011 r. notariusze dokonali ogółem 7 352 226 czynności notarialnych, w tym 1 533 694 aktów notarialnych oraz 55 611 aktów poświadczenia dziedziczenia. Dla porównania, w 2010 r. ogółem dokonano 7 634 475 czynności notarialnych (1 655 188 aktów notarialnych oraz 44 953 aktów poświadczenia dziedziczenia), natomiast w 2009 r. 7 428 277 czynności notarialnych (1 923 196 aktów notarialnych oraz 25 903 aktów poświadczenia dziedziczenia). Wcześniej liczby te były niższe.

Odnotowany znaczący wzrost aktów notarialnych w latach 2009 – 2010 był wynikiem wzrostu liczby umów przeniesienia własności lokalu zawieranych na podstawie znowelizowanej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. 29 kwietnia 2012 r. weszła w życie ustawa o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, która przewiduje formę aktu notarialnego dla umowy deweloperskiej, co spowoduje wzrost liczby aktów notarialnych.

Obecnie projektowane jest także dalsze zwiększenie kompetencji notariuszy w sprawach spadkowych, co nie pozostanie bez wpływu na wzrost liczby czynności notarialnych.

Notariusze sędziami?

Planuję rozpoczęcie poważnej dyskusji nad funkcją i kształtem notariatu pod koniec tego roku. Zamierzamy przekazać istotne rozstrzygnięcia stwierdzające stan prawny – np. nakazy w postępowaniu upominawczym – z sądów do notariatu, po to by sędzia mógł poświęcić swój czas na rozstrzyganie sporów. W tej perspektywie proponowana obecnie zmiana jest uczciwa wobec tego środowiska.

A upadające kancelarie notarialne?

Liczba odwoływanych notariuszy waha się rocznie między 20 a 28 osób. W ostatnich dwóch latach odwoływano po 26 notariuszy, przy czym w zeszłym roku jedynie w przypadku 8 osób miała miejsce dobrowolna rezygnacja, reszta to śmierć, choroba lub pozbawienie prawa wykonywania zawodu. Tymczasem 30 kwietnia 2012 r. funkcjonowało 2301 kancelarii notarialnych, w których zatrudnionych było łącznie 518 asesorów notarialnych (w 2011 powołano 88 notariuszy i 162 asesorów).

Pojawia się więc problem asesora notarialnego, który szuka przez sześć miesięcy zatrudnienia i po tym czasie musi być z tego stanowiska odwołany, tracąc możliwość zostania notariuszem. Ten problem bez ingerencji ustawodawcy będzie narastał.

To wystarczający powód, by asesorom bez doświadczenia pozwalać na uruchomienie samodzielnej kancelarii notarialnej?

Z ostatnich wypowiedzi najbardziej zabolały mnie twierdzenia o niekompetencji tych osób. Trudno dostać się na aplikację notarialną, egzamin zawodowy zdaje maksymalnie pięćdziesiąt parę procent. Jeśli te osoby nie są przygotowane do wykonywania zawodu, to znaczy, że aplikacja notarialna jest źle prowadzona. To zresztą jest dość powszechna ocena aplikantów. Zarzut nieprzygotowania skłania mnie zatem do opracowania nowego rozporządzenia o szkoleniu notarialnym.

Jednak samodzielne prowadzenie kancelarii to coś więcej niż świetne wyniki na aplikacji.

Niekoniecznie. Asesury może nie być. Choć rację mają ci, którzy twierdzą, że dla prawidłowego prowadzenia kancelarii konieczne jest choćby ograniczone doświadczenie. Dlatego asesura jest wartością. Nie może być jednak tak, że w pewnym momencie zdobycie uprawnienia do prowadzenia kancelarii jest zależne tylko od znalezienia lub utrzymania zatrudnienia u notariusza, który czuje na karku oddech konkurencji. Dla tych osób trzeba zbudować inną drogę.

I jest nią właśnie powołanie na czas określony wraz z cyklicznymi kontrolami oraz prawem ministra sprawiedliwości do odwołania ze stanowiska. Dwie kontrole co 6 miesięcy, a trzecia, przeprowadzana przez prezesa sądu apelacyjnego, przed powołaniem na czas nieokreślony.

Niektórzy wskazują, że powstaje w ten sposób nowy zawód zaufania publicznego – asesora prowadzącego kancelarię notarialną, a to jest sprzeczne z konstytucją.

Nie podzielam tego poglądu. Nie zamierzam być jednak głupio uparty. Zaproponuję wobec tego, by jedną drogą było wejście w zawód przez asesurę i zatrudnienie u notariusza, po czym możliwe będzie powołanie bezterminowe. Drugą zaś powołanie notariusza na czas określony – po egzaminie zawodowym lub po rezygnacji z zatrudnienia w charakterze asesora. W tym wypadku ze szczególnym nadzorem.