Aż jedna czwarta urządzeń wyłapuje tylko najcięższe przewinienia. Czemu? By inspekcja drogowa miała mniej pracy – wynika z ustaleń DGP. Rząd nie widzi problemu
Na podwyższanie limitów prędkości w niektórych fotoradarach Najwyższa Izba Kontroli zwracała uwagę już pod koniec 2014 r., ale problem nie był wówczas masowy. Jak jednak ustaliliśmy, sprawa dotyczy dziś około setki z 400 działających przy drogach rejestratorów. Praktyki te mogą też być stosowane przy odcinkowym pomiarze prędkości.
Z naszych informacji wynika, że Główny Inspektorat Transportu Drogowego stosuje system rotacyjny: co jakiś czas zmienia fotoradary, na których ustawia wyższe limity prędkości. Zmiana parametrów dokonywana jest zdalnie, zatem kierowcy nie mogą wiedzieć, gdzie wolno bezkarnie mocniej wcisnąć pedał gazu. Szansa na oszukanie fotoradarowego systemu jest jednak spora.