Zaostrzenie odpowiedzialności karnej dłużników uchylających się od łożenia na dzieci to krok w dobrym kierunku – ocenia Krajowa Rada Komornicza. Potrzebne są jednak dalsze zmiany w przepisach dotyczących licytacji ruchomości czy zmniejszenie w sprawach alimentacyjnych kwot wolnych od zajęcia.
Reklama
Z danych KRK wynika, że skuteczność egzekucji należności alimentacyjnych wciąż jest niewielka i wynosi ok. 20 proc. W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt nowelizacji kodeksu karnego, który wprowadza karę grzywny, ograniczenia, a nawet pozbawienia wolności dla dłużnika, który zalega z zapłatą alimentów na sumę przekraczającą równowartość trzymiesięcznego świadczenia.

Reklama
– Do tej pory wystarczyło od czasu do czasu wpłacić niewielką kwotę na dziecko, aby uniknąć odpowiedzialności karnej. Wprowadzenie rozwiązania, które zakłada, że tylko uregulowanie całej należności uchroni przed karą więzienia, powinno skutecznie zmobilizować dłużników do wywiązywania się z zobowiązań – mówi Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej. Dodaje jednak, że poprawa ściągalności alimentów wymaga też zmiany przepisów dotyczących postępowań egzekucyjnych.
Przede wszystkim – zdaniem KRK – należy wprowadzić możliwość sprzedaży ruchomości za kwotę poniżej 50 proc. wartości rzeczy. Dziś jest tak, że np. zajęty telewizor musi być wystawiony na licytację za kwotę odpowiadającą 3/4 jego oszacowanej wartości. Gdy nie znajdzie nabywcy, cena wywoławcza w drugiej licytacji nie może być niższa niż 50 proc. Jeśli i wówczas nikt takiego sprzętu nie zechce kupić, egzekucja jest umarzana, co oznacza, że dłużnik nie traci swojej własności.
– Dłużnicy powinni odczuwać nieuchronność utraty majątku, w tym zajętych ruchomości, bo tylko to zmotywuje ich do spłaty zaległości. Rozwiązaniem, które sprawdza się chociażby we Francji, jest trzecia licytacja, w której suma wywołania określana byłaby w dół, aż do sprzedaży ruchomości – mówi Monika Janus, rzecznik KRK. I dodaje, że obecnie w drodze licytacji z ruchomości odzyskiwanych jest zaledwie jeden procent wszystkich wyegzekwowanych długów.
Ale to nie wszystko. Według komorników dobrym pomysłem byłoby także wprowadzenie możliwości orzekania przez sąd przepadku zajętych i niesprzedanych ruchomości, które później mogłyby zostać przekazane albo zniszczone. Podobne rozwiązania funkcjonują już w odniesieniu do rzeczy zajętych podczas eksmisji i nieodebranych przez dłużnika.
– Zdaję sobie sprawę, że takie rozwiązanie może budzić emocje. Chodzi jednak o wprowadzenie mocnego straszaka – tłumaczy Rafał Fronczek. – Przykładowo we Francji dłużnik, któremu odbierane są ruchomości, od razu wie, że one do niego nie wrócą, chyba że spłaci dług. A to działa na wyobraźnię. Poza tym, gdyby takie rozwiązanie wprowadzono razem z możliwością sprzedaży zajętych ruchomości za jakąkolwiek kwotę, którą nabywca jest gotowy zaoferować, to nawet dłużnik mógłby stanąć do licytacji i odkupić zajęty przedmiot, choćby za złotówkę – zaznacza prezes KRK.
Oprócz tego komornicy postulują, by w przypadku dochodzenia długów alimentacyjnych możliwa była sprzedaż nieruchomości za kwotę poniżej 2/3 wartości oszacowania, a kwota wolna od zajęcia (np. przy egzekucji z wynagrodzenia za pracę) w sprawach alimentacyjnych została obniżona. Przypominają, że na niską ściągalność alimentów w Polsce wpływa też praca w szarej strefie, która pozwala na ukrywanie faktycznych dochodów. A to się nie zmieni, dopóki nie zostaną wprowadzone wysokie kary dla pracodawców zatrudniających na czarno dłużników alimentacyjnych.
– Warto także rozważyć zwiększenie uprawnień sądów do podejmowania z urzędu decyzji o zabezpieczeniu w toku postępowania o alimenty roszczeń alimentacyjnych. Zajęcie majątku dłużnika już na etapie postępowania rozpoznawczego pozwoliłoby na sprawniejsze przeprowadzenie egzekucji w przyszłości. Obecnie, w okresie pomiędzy powstaniem tytułu wykonawczego a wszczęciem egzekucji, dłużnik ma dostatecznie dużo czasu na ukrycie majątku – wskazuje Rafał Fronczek, prezes KRK.