Autopromocja

Nowy regulamin sądów powszechnych do Trybunału

prawo, sąd, sprawiedliwość
prawo, sąd, sprawiedliwośćShutterStock
22 września 2016

Nowe zasady podziału obowiązków orzeczniczych to niedźwiedzia przysługa ze strony ministerstwa. Gdy resort sprawiedliwości wprowadzał w życie 1 stycznia 2016 r. nowy regulamin urzędowania sądów powszechnych, podkreślano, że dzięki temu praca w sądach w końcu zostanie podzielona sprawiedliwie.

2670424-ile-musza-pracowac-sedziowie.jpg
Ile muszą pracować sędziowie funkcyjni

– Jest tajemnicą poliszynela, że w niektórych apelacjach są święte krowy, które sądzą rzadko, a na dodatek w sprawach, które sobie wybiorą, a więc wymagających najmniejszego wysiłku. Chcemy skończyć z tą patologią – zapewniał wówczas Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

I choć środowisko na początku z entuzjazmem powitało ten pomysł, to po wejściu w życie nowych zasad okazało się, że są one dalekie od ideału i nieraz przynoszą odwrotny skutek od zamierzonego. Efektem tego jest złożony właśnie do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie regulaminu urzędowania sądów powszechnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 2316 ze zm.). Jego autorem jest Krajowa Rada Sądownictwa.

Zbyt sztywne zasady

Rada uważa m.in., że minister sprawiedliwości przekroczył swoje ustawowe kompetencje, ustalając w rozporządzeniu, jak powinna być dzielona praca w sądach. Jej sztywne procentowe zasady obciążenia sędziów pracą są „oczywistą wadą konstrukcyjną par. 48 Regulaminu”. „Funkcjonowanie sądów wymaga wykonywania przez sędziów także obowiązków innych niż orzecznicze (...), czego przepis ten w pełni nie uwzględnia” – podkreślono we wniosku. Dobrym przykładem mogą być tutaj zasady dotyczące obłożenia pracą sędziów pełniących funkcję rzeczników prasowych. W regulaminie przewidziano, że wskaźnik udziału w przydziale wpływających do wydziału spraw ma w ich przypadku wynieść 90 lub 75 proc. Tak duże obciążenie obowiązkami orzeczniczymi powoduje, że wśród sędziów jest coraz mniej chętnych do utrzymywania kontaktów z mediami.

– Co do zasady byliśmy za wprowadzeniem rozwiązań, dzięki którym sędziowie funkcyjni nie mogliby być w sposób nieuzasadniony zwalniani z części obowiązków orzeczniczych. Jednak to, co zrobił resort, przybrało bardzo niedobre formy – mówi Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Jego zdaniem główną wadą regulaminowych zasad przydziału spraw jest ich sztywność. – O rozłożeniu obowiązków powinni decydować wszyscy sędziowie orzekający w danym wydziale, a nie odgórnie minister sprawiedliwości – zauważa Przymusiński.

Niesprawiedliwy podział

Kolejny problem dotyczy par. 47 regulaminu. Zgodnie z nim w przydziale spraw nie uwzględnia się nieobecnych w pracy z powodu urlopu i choroby trwających nieprzerwanie co najmniej 7 dni. W konsekwencji zastosowania tego przepisu wracający do pracy sędziowie nie zawsze są obłożeni pracą w takim samym stopniu jak pozostali orzekający w danym wydziale. „Wpływ spraw w skali roku nie jest bowiem stały i zdarzają się okresy jego istotnego wzrostu” – podkreślono w uzasadnieniu wniosku. Z powyższych względów rada uważa więc, że zasady określone w regulaminie mogą stać się źródłem nieuzasadnionego nierównego traktowania sędziów.

W tej kwestii SSP „Iustitia” również przyznaje rację radzie.

– Wprowadzenie rozwiązania umożliwiającego sędziom chorowanie bez konieczności odpracowywania okresu absencji po powrocie do zdrowia oraz rzeczywiste korzystanie z urlopów było oczekiwane. Problem pojawia się w sytuacji, gdy np. na 10 sędziów w wydziale ośmiu bierze urlop. Ci dwaj, którzy zostają, nie są w stanie sobie poradzić z wpływającymi sprawami – podkreśla sędzia Przymusiński.

Dlatego też sędziowie są zdania, że i w tej kwestii powinna być możliwość wzięcia pod uwagę opinii samych zainteresowanych.

– Tymczasem rozwiązanie zamieszczone w regulaminie nie pozwala na żadne odstępstwa. A resort jeszcze straszy, że będzie skrupulatnie sprawdzał, czy jest ono stosowane. To nam się bardzo nie podoba, uważamy, że sędziowie w wydziale potrafią podejmować lepsze decyzje niż urzędnicy w Warszawie – dodaje Bartłomiej Przymusiński.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.