Ograniczenie możliwości zaskarżania każdej decyzji komorniczej miało w założeniu utrudnić przedłużanie postępowań. Jednak może stać się dokładnie odwrotnie.
Reklama
Skargi po nowemu / Dziennik Gazeta Prawna
Nie jest tajemnicą, że strony postępowania (najczęściej dłużnicy) często traktują prawo do wniesienia skargi jako sposób na przeciąganie sprawy. A kwestionować można w zasadzie każdą czynność komornika, nawet jeśli nie służy to poprawie sytuacji dłużnika.
Tylko w ubiegłym roku do sądów wpłynęło 77 tys. skarg na czynności komornicze, przy czym jedynie 9 tys. z nich zasługiwało na uwzględnienie. Dlatego w ramach dużej nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, która weszła w życie 8 września, zmieniono zasady wnoszenia skargi oraz poszerzono katalog czynności, na które skargi nie przysługują.
Do tej pory wnoszono je do sądu, z kolei zgodnie z nowymi przepisami składane są do komornika. Ten może teraz albo uwzględnić skargę w całości, albo przekazać ją do sądu. W ten sposób odpada problem wnoszenia skarg do niewłaściwego sądu, a także konieczność umarzania postępowania przez sąd w razie uwzględnienia skargi przez komornika. W założeniu ma się to również przyczynić do odciążenia sądów. Jednak wszystko wskazuje na to, że nowe regulacje dołożą pracy komornikom i wydłużą egzekucję. A sądy mogą mieć nadal tyle samo pracy.
Zbyt wąski katalog wyłączeń
Zgodnie z nowym art. 767 par. 11 k.p.c. skarga nie przysługuje na zarządzenie komornika o wezwaniu do usunięcia braków pisma, na zawiadomienie o terminie czynności oraz na uiszczenie przez komornika podatku od towarów i usług. Do tego dochodzi obowiązujący już wcześniej brak możliwości skutecznego wniesienia skargi na przybicie przy licytacji szybko psujących się towarów.
– Z pewnością można by ten katalog rozszerzyć i uniemożliwić wnoszenie skarg na przekazanie sprawy innemu komornikowi według właściwości albo na wezwanie do usunięcia braków pisma. Jednak trzeba pamiętać, że nowy przepis nie wyłącza możliwości wniesienia skargi na czynności wymienione w art. 767 par. 11, a tylko wyłącza możliwość wniesienia jej skutecznie. To oznacza, że nawet jeśli na zawiadomienie o terminie czynności skarga nie będzie przysługiwała, to dłużnik może ją wnieść. Następnie trzeba będzie ją przekazać do sądu, a ten będzie musiał ją odrzucić – zwraca uwagę dr Grzegorz Julke z Uniwersytetu Gdańskiego. – I to jest drugi błąd, jaki popełnił ustawodawca, nie przewidując możliwości kontroli tej skargi przez komornika, do którego jest ona wnoszona – dodaje.
To oznacza, że nawet jeśli skarga będzie niedopuszczalna albo obarczona brakami formalnymi (np. wniesiona po terminie albo nieopłacona), komornik nie będzie mógł jej odrzucić. Co więcej, jak zaznacza dr Jarosław Świeczkowski, były prezes Krajowej Rady Komorniczej, nie może on nawet wezwać autora skargi do uzupełniania braków formalnych, ponieważ nie jest do tego uprawniony. Będzie więc musiał przekazać do sądu sprawę, o której z góry wiadomo, że i tak nie zostanie uwzględniona.
– Takie rozwiązanie jest niezrozumiałe. Z jednej strony ustawodawca wprowadził zasadę, jaka obowiązuje przy wszystkich środkach zaskarżenia, zgodnie z którą środek odwoławczy wnosi się do organu, który wydał zaskarżoną decyzję. Jednak w takich sytuacjach upoważnia się ten organ do kontroli, czy ów środek zaskarżenia jest dopuszczalny, czy został złożony w terminie, czy spełnia wymogi formalne i czy został należycie opłacony – podkreśla dr Julke.
Obecnie komornik będzie musiał przekazać skargę do sądu nawet wówczas, gdy jest ona nieopłacona, bo zwyczajnie nie ma jak tego zweryfikować. To samo dotyczy kwestii tego, czy pismo można w ogóle zakwalifikować jako skargę (zgodnie z art. 767 par. 3 skarga na czynność komornika powinna czynić zadość wymaganiom pisma procesowego).
Uwzględnić w całości lub przekazać dalej
– Skoro komornik nie może dokonywać formalnej oceny, to jak ma zakwalifikować pismo o treści np. „Nie jestem zadowolony z prowadzonej egzekucji”? Obawiam się, że komornicy będą z ostrożności przekazywać takie pisma do sądu jako skargi – tłumaczy dr Świeczkowski. Jego zdaniem rozwiązaniem byłoby wprowadzenie wymogu, by do skargi wpływającej do komornika załączać dowód uiszczenia opłaty oraz badanie wpływających pism pod względem formalnym.
Jest jeszcze jeden paradoks. O ile komornik nie może nie przekazać do sądu skargi niespełniającej kryteriów formalnych (np. wniesionych zbyt późno), o tyle może uwzględnić jedynie taką skargę, która te kryteria spełnia.
To oznacza, że nawet jeśli chciałby uwzględnić skargę, bo się pomylił albo argumenty zawarte w piśmie go przekonały do zmiany danego rozstrzygnięcia, to nie może tego zrobić, jeśli pismo wpłynęło po upływie terminu. Będzie musiał taką skargę przekazać do sądu, nawet jeśli z góry wie, że sąd formalnie ją odrzuci, ale jednocześnie de facto zobowiąże komornika do jej uwzględnienia w trybie art. 7673 par. 2 k.p.c.
W rezultacie sądy nie będą angażowane w rozpatrywanie jedynie tych skarg, które są zasadne, zarówno pod względem merytorycznym, jak i formalnym. Pozostałe i tak siłą rzeczy zostaną do niego przekazane.