Termin realizacji zamówienia i warunki gwarancji to dwa najchętniej stosowane kryteria pozacenowe. W praktyce wciąż wybieramy więc to, co najtańsze.
Miniony rok był pierwszym, w którym organizatorzy publicznych przetargów musieli (poza wyjątkami) stosować inne – niż tylko cena – kryteria oceny ofert. Dane z rynku zamówień publicznych, do których dotarł DGP, nie napawają jednak optymizmem. Odsetek przetargów, w których cena stanowiła jedyne kryterium, zmalał z 92 proc. w 2013 r. do 12 proc. Jednak wnikliwsza analiza pokazuje, że najczęściej stosowano dwa najprostsze kryteria: termin realizacji zamówienia (40 proc. przetargów) i warunki gwarancji (29 proc. przetargów).
– Zastosowanie tych dwóch kryteriów pozacenowych w praktyce najczęściej nic nie daje. Zazwyczaj bowiem i tak zamawiający przewidują maksymalny termin realizacji zamówienia i minimalny okres gwarancji. Wszyscy wykonawcy oferują więc takie terminy, by osiągnąć jak najwyższą punktację. Efekt jest taki, że ostatecznie i tak o wszystkim decyduje cena – ocenia dr Maciej Lubiszewski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.