Nie tylko recitale na harfie podczas wizyty króla Belgii, tłumaczenia czy usługi fotograficzne. Kancelaria Prezydenta zamawiała też portret Lecha Kaczyńskiego (olejny za 2800 zł) czy kamienną płytę z inskrypcją „Prezydent Lech Kaczyński” (za 3297 zł). Informacje te można znaleźć w wykazie umów cywilnoprawnych (o dzieło i zleceń), jakie zawarła Kancelaria Prezydenta od sierpnia 2015 r. Zestawienie opracowali wolontariusze Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska na podstawie udostępnionych przez urzędników umów.
Jak wynika z tej listy, kancelaria zlecała też sporządzanie pism interwencyjnych i udzielanie merytorycznych odpowiedzi. Wiele umów zawierano także na obsługę interesantów i przygotowywanie projektów pism w ramach usług Biura Informacji i Pomocy Prawnej. 5 tys. zł zapłacono za analizę legislacyjną do kredytów indeksowanych i denominowanych w innej walucie; 10 tys. zł za doradztwo z zakresu prawa karnego i tyle samo z zakresu prawa cywilnego. Zlecano także m.in. dostarczenie materiałów do wystąpień prezydenta RP w czasie wizyt zagranicznych oraz opracowanie tez do wystąpień medialnych jednego z sekretarzy stanu (za 12 tys. zł).
Rejestr nie jest jednak pełny, bo udostępnione skany nie zawierały nazwisk zleceniobiorców: osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej i niepełniących funkcji publicznych. Kancelaria Prezydenta RP wydała decyzję administracyjną o odmowie udostępnienia tych danych. Sieć poskarżyła się na tę decyzję do sądu administracyjnego i czeka na rozstrzygnięcie. Przystąpiła też do podobnej sprawy ze skargi młodego blogera Karola Breguły, któremu odmówiono udostępnienia rejestru umów kancelarii prezydenta Komorowskiego w zakresie personaliów kontrahentów.
Reklama
– Jawność wydatków w administracji stała się niemal oczywistością. W wielu miejscach w Polsce nikogo to nie dziwi, że mieszkańcy chcą wiedzieć, jak zawierane są umowy i czego dotyczą. Zainteresowanie takie dotyczy również prezydenta RP i poszczególnych ministrów – mówi Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.
– W wielu przypadkach rejestr umów pokazuje bieżące działanie administracji – dodaje.
Jego organizacja sądzi się z Kancelarią prezydenta także o ujawnienie opinii prawnych dotyczących Trybunału Konstytucyjnego oraz ich autorów. Po wniesieniu skargi na bezczynność udostępniono cztery umowy na sporządzenie tych analiz (wszystkie z 3 i 4 grudnia 2015 r., a więc zawarte w czasie, gdy TK orzekł, że Sejm poprzedniej kadencji miał prawo wybrać trzech sędziów TK i prezydent ma obowiązek odebrać od nich ślubowanie). Nie ujawniono jednak treści tych opracowań ani ich autorów.
– Czekamy na wyrok WSA w Warszawie, w którym sąd będzie ustalał, czy społeczeństwo ma prawo uzyskać dostęp do tych opinii – wskazuje Sieć.
Przypomnijmy: podczas kampanii wyborczej Andrzej Duda był pytany w Lubartowie, czy po wygranych wyborach opublikuje rejestr umów zawieranych przez Kancelarię Prezydenta. Odpowiedział wówczas, że nie widzi problemu.
– To jest podstawa, jeżeli chodzi o transparentność funkcjonowania urzędu, wydatków, finansów publicznych – przekonywał jako kandydat na najwyższy urząd. Wytykał również swemu poprzednikowi, że nie udostępnił opinii związanych z reformą OFE.