Trybunał Konstytucyjny umorzył postępowanie w sprawie stawek za prawnicze urzędówki. Nie po raz pierwszy stwierdził tym samym, że członkowie palestry nie mają legitymacji do kwestionowania przepisów regulujących tę materię, a prowadzenie spraw z urzędu to niejedyny sposób na adwokacki zarobek.
Sprawa dotyczyła brzmienia art. 29 ust. 2 prawa o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 615 ze zm., dalej: p.o.a.). Wskazany przepis zawiera upoważnienie dla ministra sprawiedliwości do ustalenia w drodze rozporządzenia wysokości kosztów zastępstwa prawnego świadczonego przez adwokatów z urzędu. Szef resortu sprawiedliwości – po zasięgnięciu opinii Naczelnej Rady Adwokackiej – jest więc zobligowany do wydania rozporządzenia, w którym powinny zostać uregulowane:
● szczegółowe zasady ponoszenia kosztów pomocy prawnej świadczonej z urzędu, z uwzględnieniem sposobu ustalania tych kosztów i wydatków stanowiących podstawę ich określenia oraz
● maksymalna wysokość opłat za udzieloną przez adwokata pomoc.
Reklama
Problem jednak w tym, że ustawodawca nie wskazał – tak jak w przypadku art. 16 p.o.a., mówiącym o kosztach pomocy z wyboru – wytycznych, jakie mają posłużyć do wyliczenia wynagrodzenia za sprawy prowadzone z urzędu. W ocenie adwokata Łukasza Supery, będącego autorem skargi do Trybunału Konstytucyjnego – to poważne pominięcie. Powoduje ono bowiem, że minister sprawiedliwości może ustalać stawki tak naprawdę w sposób arbitralny. I korzysta z tej swobody, ustalając je na zbyt niskim poziomie.

Reklama
Ta argumentacja nie przekonała jednak sędziów konstytucyjnych. W postanowieniu wydanym na posiedzeniu niejawnym wskazali, że mają świadomość, iż „pierwotne źródło skargi konstytucyjnej stanowi negatywna ocena wysokości urzędowych stawek za pomoc prawną świadczoną przez adwokatów”, ta problematyka obudowana jest już jednak sporym orzecznictwem. Co więcej, jest ono „zniuansowane i stara się uwzględniać nie tylko słuszne roszczenia majątkowe osób świadczących pomoc prawną, ale także całokształt ich aktywności zawodowej, pozwalającej czerpać dochody z różnych źródeł (...), a także szczególną publicznoprawną funkcję, jaką pełnią w systemie wymiaru sprawiedliwości, w tym w urzeczywistnianiu prawa do sądu”. Między innymi dlatego właśnie trybunał postanowił umorzyć postępowanie.
– Szanuję orzeczenie trybunału, lecz zasadniczo się z nim nie zgadzam – komentuje adwokat Łukasz Supera.
– Adwokaci – zwłaszcza młodzi – znajdują się w złej sytuacji majątkowej. Nikt w demokratycznym państwie prawa nie może być zmuszany do wykonywania pracy za darmo – przekonuje.
Jak mówi, w tej sytuacji adwokatura powinna zastanowić się nad podjęciem akcji protestacyjnej tak, by w końcu doprowadzić do zmiany systemu wynagradzania profesjonalnych pełnomocników.
– Liczę na to, że w Rzeczpospolitej uda się wprowadzić cywilizowany system pomocy prawnej z urzędu. W końcu udało się to zrobić na Zachodzie – puentuje mec. Supera.