Słuszna walka z pieniactwem? Czy raczej próba ograniczenia prawa do sądu, które ma rangę konstytucyjną?
Sieć Obywatelska Watchdog Polska nie ma wątpliwości, że w postanowieniu Naczelnego Sądu Administracyjnego z października ubiegłego roku (I OSK 1992/14) chodzi o to drugie. Dlatego stowarzyszenie przyłącza się do sprawy.
Reklama

Reklama
Przypomnijmy: w październiku jeden ze składów NSA – z udziałem sędzi Ireny Kamińskiej jako sprawozdawcy – sformułował pytanie prawne do składu siedmiu sędziów NSA. W uproszczeniu zapytał o to, czy wnoszenie przez obywatela skargi w sprawie oczywiście i rażąco błahej jest nadużyciem prawa do sądu. Czy sąd ma w takiej sytuacji prawo skargę odrzucić? Ale sprawa dotyczyła informacji publicznej, a ściślej zasadności nałożenia 42 gr kosztów przez wójta za jej udostępnienie. Mieszkanka Ustki opłatę uiściła, ale kwestionowała samo obciążenie jej kosztami jako ograniczające prawo do informacji. Sprawa przeszła przez wszystkie instancje sądownictwa administracyjnego, i gdy ponownie trafiła do NSA, ten stracił cierpliwość i wystosował pytanie prawne, czy może w takim wypadku odrzucić skargę jako stanowiącą niedopuszczalne w państwie prawnym nadużycie prawa do sądu z uwagi na wniesienie w sprawie oczywiście i rażąco błahej.
Watchdog Polska wnosi o postanowienie o odmowie podjęcia uchwały, ewentualnie o przesądzenie, że sąd administracyjny nie może odrzucić skargi, gdy skład uzna ją za nadużycie prawa do sądu. Zdaniem stowarzyszenia, aby przedstawić zagadnienie prawne składowi 7 sędziów NSA, konieczne jest, aby „przy rozpoznawaniu skargi kasacyjnej” wyłoniło się „zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości”. W tym natomiast przypadku tak nie jest. Stowarzyszenie zwraca uwagę, że chodziło o udostępnienie zezwoleń na usunięcie drzew, więc wniosek powinien być rozpoznawany przez wójta – a potem przez WSA i NSA – w oparciu o przepisy ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz.U. z 2013 r. poz. 1235 ze zm.). I takie procedowanie prowadziłoby do zupełnie odmiennych wniosków w sprawie sporu o opłaty. Skutkowałoby też brakiem jakichkolwiek prawnych przesłanek do skierowania pytania prawnego. Wyliczenie opłaty w tym wypadku powinno bowiem wynikać nie z zarządzenia wójta, a z rozporządzenia ministra środowiska w sprawie opłat za udostępnianie informacji o środowisku z 12 listopada 2010 r. (Dz.U. nr 215, poz. 1415). Sądy powinny więc wskazać wójtowi, iż sposób wyliczenia tych kosztów był błędny i opierał się na niewłaściwej podstawie. Co więcej, dokumenty te powinny być udostępnione w publicznych wykazach (art. 21 ust. 2 pkt 21 lit. f ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku). Sądy powinny też zwrócić uwagę, że nie ma podstaw prawnych do zarządzeń o odpłatności za dostęp do informacji publicznej, co potwierdza bogate orzecznictwo (m.in. NSA w orzeczeniu z 2013 r., sygn. akt I OSK 307/13).
Sprawa jest więc – zdaniem Sieci – tylko pozornie „oczywiście i rażąco błaha”. Dotyczy bowiem fundamentalnego zagadnienia: podstaw prawnych do wprowadzania w formie zarządzeń opłat za udostępnienie informacji publicznej, i to w sposób zryczałtowany i automatyczny. Przedmiotem sporu nie jest więc sama opłata (ta została przez skarżącą wniesiona), ale problem działania organu na podstawie i w granicach prawa. Nie ma też znaczenia wysokość opłaty, bo konieczność uiszczenia jakiejkolwiek kwoty może zniechęcić ludzi do domagania się informacji publicznych.
NSA – zdaniem stowarzyszenia – nie wskazał, z czego miałyby wynikać – dostrzegane przez skład orzekający – problemy interpretacyjne. Nie wskazano na rozbieżności w orzecznictwie. Ponadto NSA chce de facto wprowadzenia podstaw do odrzucenia skargi – czyli braku jej rozpoznania merytorycznego – nie z powodów formalnych, proceduralnych, ale z przyczyn merytorycznych, związanych z jej treścią. To zaś pozostaje w sprzeczności z istotą odrzucenia skargi i stałoby w sprzeczności z prawem do sądu, którego unicestwienie prowadzić może do naruszenia innych wolności i praw człowieka i obywatela, w tym prawa do informacji publicznej.